szkodliwe ryby ze sklepów

Test śledzi przed Wigilią – a co jeśli zdrowiej będzie kupić gotowca?

To nie jest kolejny żartobliwy wpis o tym, jak bez wyrzutów sumienia odpuścić sobie świąteczne przygotowania. Nie chodzi w nim o zdrowie psychiczne kobiet i takie tam. To jest po prostu śledziowe, przedświąteczne mini śledztwo. Czy rzeczywiście opłaca Ci się robić domowe śledzie na Święta?

 

Zawsze uważałam, że zdrowo odżywiam swoją rodzinę. Jemy w większości w domu, ciepłe, nieprzetworzone posiłki. Sama piekę ciasta, często nawet pieczywo. Wydawałoby się, że moja kuchnia jest kuchnią bez „E”. Jednym z niewielu gotowców, jakie kupowałam dość regularnie były wszelkie śledziki, na przekąskę dla męża, który pochodzi z pomorza i siłą rzeczy, rybką nie pogardzi. Lubiłam je mieć w lodówce, bo szybko i smacznie. Znamy to chyba wszyscy.

 

zdrowe ryby

 

Gdy jednak coraz bardziej nakręcałam się na zdrowe odżywianie mojej rodziny, pomyślałam – nie będę tego swojego chłopa truła. Dobra ze mnie kobitka, śledzie przyrządzę sama. I kupowałam śledzie a la matjas, takie w solance i później sama namaczałam w wodzie i mleku, kroiłam, przekładałam cebulką, suszonymi pomidorami i zalewałam olejem rzepakowym. Czułam się perfekcyjną panią domu.

 

To był jeden etap mojego „eko” podejścia. Niebawem poszłam o krok dalej i, uwaga, uwaga, w końcu pokusiłam się o sprawdzanie etykiet, a konkretnie, nie tego co obiecuje producent ładną czcionką na przodzie opakowania, tylko tego, co jest napisane małymi literkami z tyłu, czyli składu produktu.

 

I owszem,

znalazłam całe mnóstwo gotowych śledziowych dań, w których lista E produktów była zatrważająca:

 

  • E 954 – sacharyna – substancja słodząca, która spożywana w dużych ilościach powoduje pokrzywkę, wymioty, biegunkę i inne nieprzyjemne skutki, nie polecana głównie dzieciom. Dawniej naukowcy utrzymywali, że przebadane szczury, którym podawano sacharynę chorowały na raka pęcherza. Dziś odchodzi się od tej teorii o kancerogennym działaniu sacharyny. Ja wolę jednak trzymać siebie i swoją rodziną, z dala od niej.

 

  • E 621 – glutaminian sodu – wzmacniacz smaku, który występuje w naturze np. w mleku ludzkim! Ma właściwości uzależniające, więc w skali masowej, sztucznie wytwarzany i wykorzystywany jest do produkcji żywności przetworzonej. Używany zwłaszcza w fast foodach, parówkach, konserwach, chipsach, by ukryć wątpliwą jakość produktu. Niby najnowsze badania dowodzą, że ten wytworzony glutaminian nie jest szkodliwy, a jednak ponoć powoduje otyłość. No nic dziwnego, skoro uzależnia nas od zjedzenia takiej paczuszki chipsów itp.  Jak mogę, wolę go unikać.

 

  • E 211 – benzoesan sodu – chyba najpopularniejszy syntetyczny konserwant. Podobno tylko przedawkowany może być szkodliwy, a ciężko go przedawkować.  Najbardziej niebezpieczny jest w napojach gazowanych zawierających w swym składzie także witaminę C, bo te dwie substancje mogą połączyć się w rakotwórczy benzen. Tak czy siak, ja wolę go z diety eliminować, jak każdą substancje wysoko-przetwarzającą żywność.

 

To, że te substancje znalazłam w gotowych śledziach z cebulką i innymi dodatkami mnie nie zdziwiło.

Za to stanęłam jak wryta, gdy zbadałam to, co uważałam za żywność nieprzetworzoną, czyli wspomniane filety śledziowe w solance. Okazało się, że te niby proste produkty, mają jeszcze bardziej skomplikowane i bogate w „E” składy.

 

szkodliwe ryby w sklepach

 

szkodliwe ryby w sklepach

 

Przymykałam oko na to, że nazwa tych śledzi to nie klasyczne Matjasy, tylko a`la Matjasy, bo trafienie teraz na „prawdziwe” filety  śledziowe graniczy z cudem. A i te z dużych beczek ze stoisk rybnych, są najczęściej rozmrożone i pływają w solance, w której też nie do końca wiadomo, co jest. Nie zdawałam sobie jednak sprawy, że śledzie „do przyrządzenia” mogą mieć w sobie tyle E składników. W sumie naiwnie, bo że surowe mięso ma w sobie często, niewidzialne dodatki, wiem od dawna.

 

W każdym razie obok tych pełnych E śledzi gotowych i Matjasów, znalazłam też całkiem niezłe gotowce, które wbrew pozorom będą zdrowsze od tego, co możecie przyrządzić same.

 

Możecie pomyśleć, że te gotowce nie mają żadnych „E” w dodatkach, ale też nie wiadomo w jakiej zalewie wcześniej pływały. Wprost przeciwnie, tego też można doczytać się w składzie. Np. w „Śledzikach na raz| Lisnera, jest 50% śledzi (reszta to olej i dodatki), a te śledzie to dokładnie „śledź, sól, ocet spirytusowy, cukier”.

 

zdrowe ryby

 

zdrowe ryby

 

Jakby nie było, warto kierować się zdrowym rozsądkiem. Wiadomo, że na świątecznym stole, najbardziej smakuje to, co samodzielnie się przygotowało. Warto jednak wiedzieć i mieć świadomość, chociażby, aby udoskonalać codzienność.

 

W każdym razie, dla tych z Was, którym wcale nie widzi się robić śledzi na Święta, mam doskonałą wymówkę. A całej reszcie z pewnością w te kilka dni do roku, benzoesan sodu i inne takie, nie zrobią krzywdy. W pozostałe dni roku warto jednak jeść świadomie.

 

zdrowe ryby

 

pasek-do-teksty

 


O autorze -



Wszystkie zdjęcia i treści na blogu są moją własnością. Nie wyrażam zgody na ich kopiowanie bez mojej wiedzy. Copyright © 2017 Chichotkitrzpiotki.pl