wynajem busa do Chorwacji

Dwoje dzieci i gderliwa baba – Chorwacja autem dla wymagających

Na początku, nie miałam najmniejszego zamiaru podróżować do Chorwacji samochodem. Ponad 1500 km drogi wydawało mi się koszmarem. Liczyłam na tanie loty, śledziłam codziennie połączenia na trasie Warszawa – Split. I się przeliczyłam. To znacznie droższy kierunek niż mi się wydawało. Apartament zarezerwowany, znajomi umówieni, urlopy pobrane. „Kiszka, trzeba jechać.” – pomyślałam. Może jakoś to przeżyjemy.

 

Mało cieszyłam się na te wakacje, właśnie ze względu na podróż. Blanka wołająca co chwilę „Już jesteśmy? Kiedy będziemy?”, moje spuchnięte po podróży stopy, nieprzespana noc, bo jak tu zasnąć na siedząco ze zgiętymi nogami, dodatkowo choroba lokomocyjna Blani, która znów pewnie da się we znaki na serpentynach w Chorwacji. Masakra. Masakra, brzmi trochę jak Makarska. Właśnie tam się wybieraliśmy.

 

Ale obyło się bez bólu. Było zdecydowanie lepiej niż myślałam. Było nawet fajnie. Zarówno pod kątem Blani, jej kumpelki równolatki, jak i moim. Że o pozostałej trójce, mniej wymagających podróżujących nie wspomnę. W sumie, to odczuliśmy tą podróż nie gorzej niż 8-godzinną drogę nad polskie morze. Muszę nieskromnie przyznać, że wszystko tak fantastycznie zaplanowaliśmy, że wyszło perfekcyjnie. Jak to zrobiliśmy? I przede wszystkim, czy takie rozwiązanie się opłaca?

 

wynajem busa do Chorwacji

 

Wynajem busa do Chorwacji – ile to kosztuje i czy się opłaca?

 

W Chorwacji byliśmy 10 dni. Do tego 2 dni na podróż. Naszego 9 osobowego busa na te 12 dni wynajęliśmy za 2 tys. złotych. Był to nowy, roczny Opel Vivaro. Moglibyśmy załadować do niego jeszcze jedną trzyosobową rodzinę, żeby bardziej rozłożyć koszta. Ale i tak wyszło nas taniej, niż gdybyśmy jechali na dwa auta, własnymi samochodami. Jechało się nam mega wygodnie, mogłam mieć wyciągnięte nogi, albo wyprostowane, położone na pustym miejscu pomiędzy mną, a Blanką. W nocy spałam w półleżącej pozycji, więc komfort był ogromy.

 

Żeby nie być gołosłowną, oto koszta, które dzięki podzieleniu na dwie rodziny, pozwoliły nam zaoszczędzić na wynajem busa.

  • paliwo w obydwie strony 1250 zł + koszta podróżowania po Chorwacji (jakieś 700 km), licząc optymistycznie to 200 zł (nie mogę znaleźć rachunków, więc nie podam Wam dokładnej kwoty)
  • koszty winiet w Czechach, Austrii i Słowenii i autostrady w Chorwacji to w sumie, w zaokrągleniu jakieś 450 zł
  • koszt parkingu podczas wycieczki do Dubrownika, która była dla nas obowiązkowym punktem wyprawy, to około 200 zł

 

I tym sposobem uzbierało nam się 2100 zł. Koszta, które rozkładają się na dwie rodziny. Dzięki temu, każda rodzina „zaoszczędza” ponad tysiąc złotych, który przeznacza na wynajem busa. Komfort jest bezcenny. Nawet, gdyby w dokładniejszym przeliczeniu, niektóre auta osobowe, spaliły mniej paliwa, warto trochę „dorzucić” do budżetu wyjazdowego, by podróż minęła przyjemniej i dla pasażerów i dla kierowców.

 

Warto też pamiętać o tym, że wynajmowane auto ma ubezpieczenie ważne na całą Europę, a dla własnego auta trzebaby było rozszerzyć ofertę ubezpieczenia, a to dodatkowe koszta. Nie ponosi się też kosztów eksploatacji samochodu, a 4 tys. km robią swoje.

 

Poza tym jadąc razem, całą ekipą jest po prostu fajniej!

 

Z całego serca polecam wynajem busa do Chorwacji, bo to nie tylko komfort dla pasażerów, ale też dla kierowców. Mieliśmy na zmianę dwóch ojców, którzy dzielnie dowieźli nas na miejsce. A to ważne, zwłaszcza, że jechaliśmy bez przerwy, zatrzymując się co 2-3 godziny tylko na toaletę, spacerek i szybką szamę.

 

wynajem busa do Chorwacji

 

Jak zaplanować podróż z dziećmi do Chorwacji?

  • Wyjazd – Mieliśmy do dyspozycji dwóch kierowców, więc zdecydowaliśmy się na jazdę nocą, żeby dzieci większość drogi kimały. Wyruszaliśmy z domu o 16.30. Polskę opuściliśmy tuż przed zachodem słońca. Trasa Warszawa – Makarska, to ponad 1500 km. Robiliśmy przerwy na minimum 10, maks 20 minut, co 2-3 godziny. Nawet jak dziewczynki spały, (a większość trasy spały), to budziliśmy je choć na chwilę,  na „jedynkę” i żeby rozprostowały kości. W sumie wyszły nam 22 godziny drogi do Chorwacji (z mega przygodami, ale o tym za chwilę) i 18 godzin z powrotem (już bez przygód).
  • Ubrania – Zwłaszcza dla dzieci, ale i dla wszystkich podróżujących przydadzą się nieuciskające ciuchy – legginsy, dresowe spodnie. Dla dzieciaków najlepsze będą klapki, albo butki na rzepy. Wydaje się – błaha sprawa, ale ubieranie tych butów na półśpiocha co dwie godziny jest serio upierdliwe. W drugą stronę byłam mądrzejsza, założyłam Blance klapki i postoje były sporo mniej irytujące.
  • Gry i zabawy – U nas hitem była składanka z dziecięcą muzą, książeczki z zagadkami, i książeczki z kolorowankami i naklejkami. Dzięki temu, że dziewczyny spały, a resztę czasu były zajęte zabawą, marudzenie było prawie nieodczuwalne.
  • Jedzenie – Warto poświecić trochę czasu na przygotowanie prowiantu. Ulubione kanapki, soczki, owoce, czy nawet słodycze. Zdrowiej jedząc lepiej zniesiemy podróż. A nie kupując na stacjach nie tylko zaoszczędzimy pieniądze, bo w takich miejscach jest, wiadomo, drogo, ale i czas, nie stojąc w kolejkach, czy nie czekając na odgrzanie parówki do hot doga. :) Ja zwracałam uwagę na produkty zawierające potas i magnez, bo świetnie likwidują skurcze itp, które mogą pojawić się w podróży. Polecam więc banany, sok pomidorowy, czy gorzką czekoladę.
  • Przydatne rzeczy – Każdy musi sobie przemyśleć, co tam mu potrzeba, aby podróż była komfortowa. Bez dwóch zdań przydadzą się koce i poduszki, a także ulubiona muzyka na płycie, czy pen drivie, bo stacje, które wyłapuje radio za granicą są koszmarem. Ja biorąc pod uwagę, że Blania ma niewielką chorobę lokomocyjną, miałam ze sobą lizaki cytrynowo – imbirowe (polecam bardzo, jeśli też macie taki problem w podróży), chusteczki nawilżane i siatki, (wiadomo po co), na wszelki wypadek. Sama z kolei nie mogę zasnąć, jak jest głośno, więc niezbędne były dla mnie zatyczki do uszu :), które wyciszały muzę, która musiała grać, by orzeźwiać kierowców. Przydała mi się też maść na zmęczone i opuchnięte nogi. Mogłam dzięki niej iść od razu do ludzi, bez nóżek przypominających raciczki. 😀

 

Zaplanowanie trasy do Chorwacji – nasze doświadczenia

 

Już wspomniałam, że droga do Chorwacji była 4 godziny dłuższa niż z Chorwacji. Chociaż z powrotem też jechaliśmy nocą i wyruszyliśmy miedzy 16, a 17. Wszystko dlatego, że popełniliśmy dwie decyzje, które jedni z nas uznawali za przygodę, inni za pomyłkę.

 

Omijanie autostrady na Słowenii

 

Po pierwsze, ominęliśmy autostradę na Słowenii. Oszczędziliśmy na tym tylko 60 zł. Nie powiem, pooglądaliśmy ładne widoczki. GPS pokazał, że na tej zmianie drogi stracilibyśmy tylko pół godziny czasu. Być może. Gdyby nie to, że ten sam GPS ustawił się, lub ktoś go ustawił i się nie przyznał do dziś, na  najkrótszą drogę.

 

I to spowodowało, że 20 km od granicy z Chorwacją wpierdzieliliśmy się (ładniej się tego ująć nie da), na mega stromą górę z drogą o szerokości może z pół metra większej niż nasze auto, z przepaściami po obydwu stronach i zakrętami o promieniu jakiś 340 stopni. Kiedy mój mąż zaczął się nerwowo zaśmiewać, a kierujący naszym wielgachnym busem kolega zaczął podawać w wątpliwość, czy da radę podjechać pod górę, zwątpiłam. Dostałam dzikiej histerii i na pierwszym możliwym poszerzeniu drogi wysiadłam z Blanką z busa, za mną koleżanka z córką. Panowie zjechali sami najgorszy kawałek drogi i dopiero wsiadłyśmy. Tylko dlatego, że bałam się, że w Słoweńskiej wsi, o 4 nad ranem pogryzie nas jakiś pies. Nie omieszkałam oczywiście naszych Panów zwymyślać.

 

Na tą „przygodę” straciliśmy godzinę. A mi pewnie przybyło kilka siwych włosów.  Także… Odradzam omijanie autostrady na Słowenii.

 

Podziwianie widoków Magistralą Adriatycką

 

To z kolei, biję się w pierś, mój  „świetny” pomysł. Wyszukałam na mapach Google, że możnaby zjechać w Chorwacji z autostrady na wysokości miejscowości Zuta Lokva, do miasteczka Senj i jechać wzdłuż wybrzeża, żeby podziwić widoki. No widoki piękne, zjawiskowe nawet. Ale ten zjazd, trwający pół godziny, jest z takiej stromizny, że droga to same zakrętasy. Na których uaktywniła się choroba lokomocyjna Blanusi. Szczęście w nieszczęściu tylko raz. Do tego wzdłuż wybrzeża droga była o 2 i pół godziny dłuższa, co już daje w sumie 3 godziny drogi więcej, a to dla kierowców po wielogodzinnej podróży, było już przegięcie. Widoki są zapierające dech w piersiach, ale odradzam jazdę Magistralą Adriatycką, zwłaszcza, jeśli planujecie jakiekolwiek wycieczki na miejscu. Jeszcze się najeździcie tą trasą, wypoczęci i na krótszych odcinkach.  Bo trasa Senj – Makarska, to ponad 350 km.

 

wynajem busa do Chorwacji

 

wynajem busa do Chorwacji

 

wynajem busa do Chorwacji

 

wynajem busa do Chorwacji

 

A jak wyglądają Wasze przygody z jazdą w dłuuugie trasy?

 

pasek-do-teksty

 

Jeśli spodobał Ci się ten wpis, zajrzyj po więcej do naszej zakładki PODRÓŻE


O autorze -



Wszystkie zdjęcia i treści na blogu są moją własnością. Nie wyrażam zgody na ich kopiowanie bez mojej wiedzy. Copyright © 2017 Chichotkitrzpiotki.pl