nerwowa atmosfera w domu z dzieckiem

Stęki Marudy

A może „Okrzyki Złośnicy”, albo „Wycie Uparciuchy”. Nie, jeszcze lepiej „Ryk Terrorystki”. Tak, zdecydowanie powinnam zmienić nazwę bloga. Ta jest nie adekwatna do utrzymującego się od dłuższego czasu stanu rzeczy.

 

Nie ma nas. W sieci. Od jakiegoś czasu internety o nas nie słyszą. No może z wyjątkiem Instagrama. Niektóre z Was nawet zaczęły się o nas martwić. Spokojnie, nic złego się nie dzieje. Nic bardzo złego. Przeżywamy tylko milion pięćsetny kryzys rodzinny. A że nie lubię wylewać tutaj żali, nie mam też siły na żarty, ani na sprytne omijanie tematu, to blog się delikatnie mówiąc wyciszył. Ten kryzys nosi trzy imiona, bo i rodzina trzyosobowa. A każdy jej członek uparty, nerwowy, władczy. Ale jedno imię, jest kluczowe – Blanka, to jest spiritus movens całej afery. Niektóre zachowania ten spiritus ma takie, że bez spirytusu nie udźwigniesz. 😀

 

Niezależnie od tego, jak bardzo się starasz, jak kombinujesz, choćbyś żygała tęczą i ciepełkiem prosto z matczynego serduszka… W pewnym momencie atmosfera zrobi się napięta, jak to mówi brzydko choć rzeczowo dziadek Blani, jak baranie jajca. Aż wszystko pierdzielnie do reszty, zazwyczaj z wieczora, gdy cierpliwość rodziców po całym dniu jest już w deficycie, a i zmęczenie latorośli sprawia,  ze jest delikatnie rzecz ujmując drażliwa. Każdy rodzic to zna. W każdej rodzinie się to zdarza. Intensywność i częstotliwość zależy tu jednak w dużej mierze od charakterów, które w naszym wypadku tworzą w powietrzu coś co jest jak niewidzialna Etna w trakcie erupcji.

 

Spisałam sobie kilka takich drażliwych sytuacji, których można doświadczyć z trzylatkiem, w celu ich unikania. I stwierdzam, że łatwiej byłoby mi nauczyć się kongijskiego języka kalanga w odmianie holoholo, niż dogadać się z własną córką.

 

Oto przykładowe przyczyny konfliktów…

 

…które kończą się takimi smaczkami, jak tupanie, pokładanie się na ziemi i darcie dziabągi z decybelami, które zawstydziłyby nawet młot pneumatyczny.

 

  • bo kakao było za ciepłe
  • bo kakao było za zimne
  • bo w wannie jest za dużo wody i się boi
  • bo w wannie jest za mało wody, a nie jest dzidzią
  • bo nie chce jej się iść do przedszkola
  • bo nudzi jej się w domu i tęskni za przedszkolem
  • bo nie chce spodni, jest dziewczynką
  • bo w spódnicy jest niewygodnie
  • bo chce iść na lody
  • bo nie chce schodzić z placu zabaw
  • bo bolą nogi w drodze na lody
  • bo lody są zimne
  • bo lody się roztopiły
  • bo ma brudną bluzkę, a nie lubi być brudna
  • bo nie chce iść do domu się przebrać
  • bo przecież nie chce jej się siku po 5 godzinach zabawy
  • bo jednak chce jej się siku, teraz zaraz, po 5 godzinach i 2 minutach
  • bo nigdzie  nie ma dużego krzaczka
  • bo bluzki nie wpuszcza się w spódniczkę
  • bo wieje po pleckach
  • bo słońce świeci w oczy
  • bo okulary uwierają
  • bo kapelusz jest niewygodny
  • bo inne dziewczynki mają czapki z daszkiem
  • bo chce iść po czapkę z daszkiem
  • bo jednak chce wracać po kapelusz – koleżanka co właśnie przyszła ma ładny

 

Nie chce mi się dalej wymieniać… A możnaby w nieskończoność. W każdym razie uniknięcie konfliktu jest tak prawdopodobne, jak to,  że Elvis wciąż żyje.

 

Także tego. Wrócę. Jak zakończę z powodzeniem kurację walerianą i melisą. 😀

 

DSC_0195

 

pasek-do-teksty

 

Jeśli spodobał się Wam ten wpis, pewnie chętnie przeczytacie też:

Bunt trzylatka jest fajniejszy od buntu dwulatka

Kochać to nie zawsze znaczy lubić, miłość matki w IV aktach

 

 

 


O autorze -



  • Haha, skąd ja to znam :) U nas na szczęście ostatnio już przechodzi, bo jednak dziecko dojrzewa, ale wciąż jeszcze zdarza się pokładanie na ziemni np. o to, że chce ubrać inną bluzę, albo coś w tym stylu 😉

Wszystkie zdjęcia i treści na blogu są moją własnością. Nie wyrażam zgody na ich kopiowanie bez mojej wiedzy. Copyright © 2017 Chichotkitrzpiotki.pl