jak rozmawiać z dzieckiem o pieniądzach

Mam w domu zakupoholika! Jak być asertywnym wobec dziecka w temacie pieniędzy?

Pod koniec roku zaczęłam zastanawiać się, czy jakiś chochlik nie podkrada mi pieniędzy. Przestałam chodzić na paznokcie do stylistki, zarzuciłam kilka innych tego typu przyjemności, na rzecz własnej twórczości… A pieniędzy mniej i mniej. Podejrzewałam nie tylko chochlika, ale też znaczy wzrost cen w sklepach. Okazało się, że to jednak chochlik. Płci żeńskiej, w wieku 3 lat, którego sama stworzyłam.

 

I to nie tylko w sensie urodzenia, ale też w kwestii „pracy”, jaką wykonałam nad jej uzależnieniem. Codziennie coś… Lizak, kinder jajo, gazetka ze Świnką Peppą, drażetki z zabawkowym wiatraczkiem… Tu 15 zł, tam 4, tu 30, tam 2… I tak przez cały miesiąc, te 300 zł, które, jak obliczyłam, powinnam miesięcznie odkładać, rozchodziło się. Sama doprowadziłam do jej uzależnienia. Dlatego, nie ja dziś Was będę uczyć, tylko będę się uczyć razem z Wami. Od eksperta. Oddaję więc pałeczkę ekonomiście – Jakubowi Góreckiemu. Dalszy tekst, to już jego dzieło.

 

Mówienie „nie” i odmawianie przychodzi szczególnie ciężko tym rodzicom, którzy zawsze chcą dla swoich dzieci jak najlepiej. Gdy jednak chodzi o edukację finansową Twojego dziecka, to bycie asertywnym wyjdzie zarówno Tobie, jak i jemu jedynie na dobre. Dlaczego?

 

Kieszonkowe kształtuje nawyk planowania i oszczędzania

 

Nie wszyscy rodzice są za tym, aby dawać pieniądze dziecku. Niektórzy błędnie zakładają, że kieszonkowe należy się wyłącznie nastolatkom, a jeszcze inni, że najmłodszy członek rodziny zasługuje na nagrodę pieniężną wyłącznie wówczas, gdy rzetelnie wypełnia swoje domowe obowiązki. Tymczasem kieszonkowe to potężne (i często niedoceniane przez rodziców) narzędzie, za pomocą którego można w prosty i ciekawy sposób wprowadzić dziecko w świat finansów.

 

Przyznając dziecku kieszonkowe, możesz je nauczyć:

 

  • wartości pieniędzy – skoro dziecko będzie samodzielnie robić drobne zakupy, szybko nauczy się porównywać ceny i zacznie dokonywać takich wyborów, aby w jego kieszeni zostało jak najwięcej,
  • oszczędności – uzbieranie na markowe buty czy ulubioną grę będzie wymagać systematycznego odkładania pieniędzy
  • rezygnacji z niektórych rzeczy – zakup spodni będzie wiązał się z koniecznością rezygnacji z wyjścia do kina.

 

Nastolatków można też wprowadzić w świat bankowości – pokazać im produkty bankowe i wyjaśnić mechanizm ich działania. Dobrym pomysłem będzie założenie mu specjalnego konta bankowego. Obecnie banki mają szeroką ofertę kont dla młodych.

 

Dajesz dziecku kieszonkowe? To świetnie – jesteś na dobrej drodze, aby edukować swoją córkę lub syna finansowo. Musisz jednak wiedzieć, że kieszonkowe nie załatwia całej sprawy – Ty również musisz się wykazać i nauczyć się bycia asertywnym.

 

Sztuka bycia asertywnym – trudne zadanie dla rodzica

 

Chcesz, aby dziecko nabrało prawidłowych nawyków? Chcesz, aby kieszonkowe uczyło go oszczędzania i szacunku do pieniędzy? W takim razie musisz ustalić kilka zasad, a dokładniej:

 

  • Dziecko musi nauczyć się, że kieszonkowe to jedyne pieniądze, którymi dysponuje. Załóżmy, że córce dajesz miesięcznie 100 zł. To kwota, którą nastolatka może dowolnie rozporządzać, ale musi też zakupić sobie kosmetyki. Jeżeli zatem zwraca się do Ciebie po pieniądze na ulubiony krem, to musisz wykazać się asertywnością – jeżeli dasz córce potrzebną jej kwotę, nauczysz ją, że nie ponosi się konsekwencji nieplanowania wydatków. Choć ta lekcja nie będzie łatwa również dla Ciebie, to jej brak może w przyszłości wyrządzić wiele szkód.

 

  • Kieszonkowego nie podnosisz z miesiąca na miesiąc. Potrzeby nastolatka są nieskończone, zatem dlaczego miałoby mu starczyć nawet spore – z Twoje punktu widzenia – kieszonkowe? Spodziewaj się, że prędzej czy później Twoje dziecko zapyta Cię, czy od przyszłego miesiąca nie może dostawać więcej pieniędzy niż dotychczas. Co w takiej sytuacji? Również musisz umieć odmówić – Ty nie otrzymujesz podwyżki co miesiąc, zatem dlaczego miałoby Twoje dziecko? To dobry moment, aby wytłumaczyć córce lub synowi, że w przyszłości każde żądanie podwyżki będzie trzeba podeprzeć solidnym uzasadnieniem. Jeżeli dziecko przygotuje listę wydatków na przyszły miesiąc lub zaskoczy Cię argumentami, to nie ma przeszkód, aby negocjować wysokość podwyżki.

 

  • Kieszonkowe to nie pieniądze za dobre oceny lub sprzątanie pokoju. Dzieci są bystrymi obserwatorami. Jeżeli okaże się, że przyjaciel Twojego dziecka otrzymuje pieniądze również za pomoc w domu lub każdą piątkę, spodziewaj się, że po raz kolejny będziesz musiał powiedzieć „nie”. Dlaczego? Przyznanie dziecku kieszonkowego ma konkretny cel – chodzi o jego edukację finansową. Pieniądze choćby za oceny przekreślają tę ideę – dziecko zacznie uczyć się dla nich, a nie dla siebie. Może też okazać się, że pomagając Tobie w codziennych pracach, Twoja córka lub syn nie znajdzie już czasu na naukę.

 

Pamiętaj, że poza asertywnością, ważna jest też Twoja terminowość. Dziecko musi mieć pewność, że otrzyma pieniądze zawsze i to we wcześniej ustalonym stałym terminie, np. pierwszego dnia każdego miesiąca. Sam przyznasz, że nieregularne wpływy skutecznie przekreślają planowanie, a dodatkowo wprowadzają niepokój i frustrację.

 

O czym jeszcze warto pamiętać?

 

Jeżeli chcesz nauczyć dziecko oszczędzania, prowadzenia domowego budżetu i wpoić mu zdrowe podejście do pieniędzy, to nie możesz pozwolić, aby osoby trzecie zepsuły Ci ten plan. Po raz kolejny będziesz musiał wykazać się asertywnością w rozmowach ze swoimi rodzicami i teściami. Dziadkowie lubią rozpieszczać wnuki – nie tylko obdarowują je pieniędzmi, lecz także spełniają ich zachcianki. Zwłaszcza nastolatek szybko się nauczy, że gdy nie otrzyma pieniędzy od Ciebie, zawsze może poprosić dziadków. Zadbaj, aby nie popsuli Ci oni Twoich planów związanych z finansową edukacją dziecka. Jeżeli nie wykażesz się stanowczością na tym polu, okaże się, że Twoja córka lub syn niewiele wyniesie z przygotowanej przez Ciebie lekcji.

 

Autorem wpisu gościnnego jest Jakub Górecki – ekonomista z pasji i wykształcenia. Redaktor bloga o oszczędzaniu i inwestowaniu MySaver. Prywatnie mąż Agnieszki i ojciec małego Igorka.

 

Oby nam się udało być asertywnymi. :) Właśnie dlatego, ja już zainwestowałam w dwa zakupy. To skarbonka i portfelik… Dziwnym trafem, w wydawaniu tych swoich pieniążków, Blanka już nie jest taka prędka.

 

pasek-do-teksty

 

Jeśli spodobał się Wam ten wpis, pewnie chętnie przeczytacie też:

2 sposoby na kosmetyczny recycling i zaoszczędzenie 300 zł

Z dzieckiem na wyprzedażach – moja strategia

A Ty? Nie wyrzucasz pieniędzy w błoto kupując ciuszki dla dzieci?

Modny maluch za małą kasę

 

Będzie mi bardzo miło, jeśli pozostawisz tutaj swój ślad, dasz się poznać. Możesz zostawić komentarz, na większość staram się odpowiadać i zaglądać do każdego komentującego, jeśli też ma swoje miejsce w sieci. Super, jeśli polubisz bloga na Facebooku, czy udostępnisz post swoim znajomym. Każdy wyraz uznania jest dla mnie niezwykle istotny!

Bez-nazwy-2-1


O autorze -



  • naszebabelkowo.blogspot.com

    Ja na początku błam nastawiona bardzo optymistycznie – bo przez długi czas Junior nie wykazywał zainteresowania żadnymi zakupami 😉 Teraz sytuacja zmieniła się diametralnie – więc czasami musimy omijać wszelkie stoiska i stragany naprawdę szerokim łukiem. Tym bardziej dzięki za garść wskazówek :)

  • U nas to trudne, bo sama jestem zakupocholiczką 😉

Wszystkie zdjęcia i treści na blogu są moją własnością. Nie wyrażam zgody na ich kopiowanie bez mojej wiedzy. Copyright © 2017 Chichotkitrzpiotki.pl