bunt trzylatka

3 aspekty w których bunt trzylatka jest FAJNIEJSZY od buntu dwulatka

Gdzieś tam, kiedyś, ktoś rozsławił bunt dwulatka. Tak jakby nie było buntu trzylatka, czterolatka, pięciolatka i tak w kółko, aż do przyjścia na świat wnuków. Może dlatego, że obok buntu nastoletniego, to on jest najbardziej wkurzający i załażący za skórę. Ale to nie znaczy, że tuż po 3-ich urodzinach latorośli bunt zniknie. Zmienią się za to emocje. Zamiast martwić się o to, jak nie dać się wyprowadzić z równowagi, pojawia się problem – jak nie wybuchnąć niewychowawczym atakiem śmiechu. 😀

 

Kocham ten okres w naszej rodzinie. Bunt dwulatka tak mi dokopał, że ledwo wiedziałam, jak się nazywam. Kolki, nawały pokarmowe, ząbkowanie, to przy tym pryszcz. Bunt dwulatka to koszmar. Horror! Serio myślałam momentami, że to całe macierzyństwo to jest mega przereklamowana sprawa. Ale na szczęście dzieci rosną. Problem, o którym pisałam sporo w tym wpisie – 7 sposobów na bunt dwulatka bez psychologicznego pitu pitu jest już za mną… I od miesiąca mam w domu trzylatkę.

 

Nie wiem swoją drogą, jak to się dzieje, ale te urodziny to są jakieś magiczne granice przy których dzieci rzeczywiście się zmieniają. Jak to się dzieje, to tak jak mawiali koledzy z IT w mojej dawnej pracy – tajemnica ludzi lasu. Dzieciom, coś tam się po urodzinach w tych dynieczkach przestawia. Ale w przypadku przejścia z dwulatka, na trzylatka – będziecie zachwyceni, gwarantuję! Warunek jest tylko jeden – musicie mieć spore poczucie humoru. 😀 I nie oczekujcie zbyt wiele. Bunty nie znikną. Ale w nowej oprawie, będą… mega zabawne.

 

Rozkminy

 

Jednym z powodów, dla których bunt dwulatka jest tak ciężki do zniesienia, jest kwestia problemów komunikacyjnych. No umówmy się, 2 latek, nawet taki niby rozgadany to mistrz retoryki nie jest. A już gdy zjada go wnerw, tym bardziej – odbiera nie tylko rozum, ale i mowę. I weź się tu człowieku dogadaj z takim leżącym i drącym się na ziemi stworkiem, co nagle ni z tego ni z owego zaczął swe lamenty i ryk, jak obdzierany ze skóry. Nie dowiesz się o co chodzi, za żadne skarby. Stoi się tylko nad delikwentem i  nie wie się, czy bardziej chciałoby się eksplodować, czy teleportować na jakieś Malediwy czy inne Seszele. Psychicznie, ciężko to znieść, oj bardzo.

 

Z trzylatkiem, nie ma już takiego problemu. On chce, on domaga się nawet, by wyrazić swoją złość. Mówi, a nawet krzyczy, jakby chciał o swoim problemie poinformować calusieńki świat. Jest lżej. Nie tylko dlatego, że wiemy, o co jest afera. Rozluźniają nas też wewnętrznie endorfiny, które pobudzają się przy ataku śmiechu, gdy słyszymy tłumaczenia, pretensje i wyrzuty „skrzywdzonego” trzylatka. O na przykład, ile razy uniknęłabym Blanki buntów, gdybym wiedziała, że niespodziankę z kinder jaja, mam jej tylko otwierać, ale nie zaglądać do środka.  A już na pewno nie wyjmować z plastikowego pojemniczka, bo Blanki wtedy tak nie cieszy ta zabaweczka. I jest to powód do rozpaczy, bo oto zniszczyłam jej całą zabawę. Gdy się to wie, to człowiek jest tak rozbawiony/ rozczulony, że już nie wkurza się tym warczeniem, płaczami etc.. Bo choć to śmieszne, to w sumie, każdy ma jakieś tam dziwactwa. Ja lubię pierwsza chociaż przekartkować nową gazetę, bo inaczej już mnie tak nie cieszy jej posiadanie.  Każdy z nas jest trochę dziwny, dzieci też mają prawo.

 

Negocjacje

 

Nie wiem czy tylko ja tak mam, ale wielokrotnie łapałam się na tym, że ustępowałam Blance dla świętego spokoju. Żeby nie narazić się na spojrzenia życzliwych przechodniów, gdy mi zrobi o coś aferę na ulicy, albo by spokojnie posiedzieć na tyłku z kubkiem herbaty, kapitulowałam. Po jednym stęknięciu, robiłam co chciała, bo wiedziałam, jaki horror mi zgotuje, jak zacznę ją wychowywać. 😀 Dwulatka się nie wychowuje. To ciągłe oczekiwanie na aferę, radzenie sobie z aferą, odpoczynek po aferze. 😀 Dzień bez histerii jest dniem straconym. Mam wrażenie, że dopiero teraz mam do czynienia z rozumną istotą, z którą można podejmować  jakiś dialog. Istotą, która potrafi iść na kompromisy, która umie być grzeczna w oczekiwaniu na gratyfikację, albo, która z dumą znosi karę. Która, w dużym stopniu zdaje sobie sprawę z konsekwencji swoich zachowań i tych złych i tych dobrych. Wiadomo, histerie i afery się zdarzają, ale kurde no, każdy ma czasami gorsze dni. Najważniejsze, że te gorsze dni, nie są już codziennością. Wciąż zdarzają się takie okresy, że wspólne życie wydaje się torturą dla każdej ze stron. Ale często też jest po prostu zajebiście. Zupełnie jak w reklamie płatków śniadaniowych. 😀 Serio, serio!

 

Cisza

 

I to jest chyba ten najprzyjemniejszy punkt programu. Trzylatki masowo się obrażają. Uważają to za karę dla rodziców, którzy nie spełniają ich podstawowych oczekiwań, takich, jak sprawienie, żeby deszcz przestał padać, albo by lody były ciepłe, ale nie rozpuszczone. 😀 Rodzice oczywiście nie mogą tego przeżyć. Woleliby przecież tą szybką, wykańczającą aferę, niż godzinę spokoju, ciszy i pogardliwego łypania malucha spode łba. Kto by chciał wypić kawę przy ulubionym serialu, musząc ciągle martwić się kiedy ukochane dziecko zacznie znowu zadawać swoje słodkie, pytania – „po co?”, „dlaczego?”, „kiedy?”, „jak?”. To zadręczanie się nie ma końca, bo dziecko trzyletnie obraża się kilka razy dziennie. Robi przy tym takie miny, że boki zrywać. A jak zaczniesz się z nich śmiać, to masz gratis jeszcze pół godziny ciszy. Jeśli więc jesteście w stanie znieść te „okropne” ciche dni, to nie krępujcie się. 😀 Śmiech to zdrowie!

 

bunt trzylatka

 

pasek-do-teksty

 

Jeśli spodobał się Wam ten wpis, pewnie chętnie przeczytacie też:

 

2 gadżety, dzięki którym zlikwidujesz bunt dwulatka

Kochać, to nie zawsze znaczy lubić – miłość matki w IV aktach

 

Będzie mi bardzo miło, jeśli pozostawisz tutaj swój ślad, dasz się poznać. Możesz zostawić komentarz, na większość staram się odpowiadać i zaglądać do każdego komentującego, jeśli też ma swoje miejsce w sieci. Super, jeśli polubisz bloga na Facebooku, czy udostępnisz post swoim znajomym. Każdy wyraz uznania jest dla mnie niezwykle istotny!

 

Bez-nazwy-2


O autorze -



Wszystkie zdjęcia i treści na blogu są moją własnością. Nie wyrażam zgody na ich kopiowanie bez mojej wiedzy. Copyright © 2017 Chichotkitrzpiotki.pl