jak odpocząć na wakacjach z dzieckiem

„A w dupie” i kilka innych strategii, dzięki którym odpoczęliśmy na wakacjach z dzieckiem

Serio, to były fajne wakacje. Nie trzeba wiele. Wystarczy ustawić parawan bez możliwości wyjścia, rzucić dzieciakowi kilka zabawek do piasku i iść w kimę. Nie no żartuję! Nie jesteśmy aż takimi hardcore`ami. No więc, jak to możliwe by mieć fajny wywczas przy (prawie) trzylatku? Jak odpocząć na wakacjach z dzieckiem?

 

Nasze wyluzowanie nie posunęło się aż tak daleko. Nikt nie ucierpiał, wszyscy mamy się dobrze, nikt się nie zgubił, wszyscy razem wróciliśmy do domu. A oprócz tego, że to były nasze, jak do tej pory, najlepsze wakacje z dzieckiem, to i Blanka bawiła się wyśmienicie. Za rok chce wracać w to samo miejsce, w tym samym składzie i na tych samych zasadach. Czyli nasze strategie są gites dla całej rodziny. 😀 Tak naprawdę, to zwyczajnie udoskonaliłam nasze podejście z zeszłego roku, o którym już pisałam tutaj – 5 obciachowych rzeczy, które zrobię w te wakacje i dobrze mi z tym i wyszło jedwabiście.

 

Strategia „czatownia”

 

Chodzi mi o wybór odpowiedniego noclegu. Wyjaśniając – czatownia, to w języku myśliwskim, naziemny schron do oczekiwania na zwierzynę. 😀 Tak właśnie się czułam, w moim idealnym ośrodku wypoczynkowym. Od dawna lubię wywczas w domkach. Kiedyś wybierałam te zadrzewione, malownicze, z pagórkami i w ogóle. W zaszłym roku wybraliśmy się do takiego i to była masakra. Nie szło tak ustawić leżaka na tarasie, żeby Blanię było widać na placu zabaw. Za cholery krzak się nie chciał przesunąć. Uparty jak osioł. 😀 A nie uśmiechało mi się warować przy zjeżdżalni, podczas gdy reszta ekipy odbywała błogi chilloucik. W każdym razie, od tamtego czasu zaczęłam się rozglądać za miejscówkami, w których dobrze widać miejsce strategiczne, czyli plac zabaw. Nigdy mi się nie podobały domki w zabudowie szeregowej, wybudowane w kształt kwadratu. Myślałam sobie, że każdy każdego widzi, mało klimatycznie, mało prywatności. Ale jako mama, pokochałam takie miejsca. W mojej czatowni – czyt. tarasie siedziałam sobie na wygodnym ogrodowym fotelu i widziałam wszystko. Trzymałam rękę na pulsie, żeby Blania nie rozniosła ośrodka i nie zrobiła sobie przy okazji krzywdy, ale relaks był na 100%. A ona mogła swobodnie latać od rana do nocy.

 

Strategia „obstawa”

 

Jeśli nie jesteście rodziną rodem z reklamy płatków śniadaniowych, to raczej nie wypoczniecie na wakacjach solo z dziećmi, takich 2+1, 2+2, czy ile tam macie tych pociech… Jeśli Twój mąż nie pali się by wszystko robić przy dzieciach, a Ty nie marzysz by go w tym wyręczać, i jeśli,  on, gdy jednak to zrobisz, nie całuje Cię po piętach, to nie wyjeżdżajcie sami. Nie wypoczniecie. Będziecie się tylko wiecznie licytować, przerzucać obowiązki, bo przecież każde z Was chce za wszelką cenę wypocząć. 😀 Lepiej zabierzcie ze sobą obstawę.

 

Nie no, nie po to, żeby osoby trzecie całowały te stopy, co to, to nie… Ale dla dobra ogólnego. Jak się pojedzie ze znajomymi, rodziną, zawsze jest więcej osób, które można dziećmi obciążyć. 😀 Jak to działa w obydwie strony, nikt nie poczuje się urażony, ani umęczony. Załóżmy jedno małżeństwo znajomych zostaje ze śpiącymi dziećmi, a drugie idzie na drinka, imprezę, czy poprzytulać się na plaży. I tak na zmianę. No bajka!

 

My się wybraliśmy z moimi rodzicami. Czterech dorosłych do opieki nad jednym dzieckiem, to już wizja wypoczęcia się przybliża. Kiedyś uwielbiana przeze mnie Matka Na Prowincji we wspaniałym, żartobliwym wpisie Co zabrać ze sobą na wakacje z dzieckiem? Jedyny taki poradnik. pisała, że warto zabrać Babcię. Cholera miała rację, mądra z niej kobitka. :) My w pakiecie wzięliśmy też Dziadka. Pełnił raczej funkcję ozdobną, choć wybitnie piękny nie jest. Chociaż powiem Wam, że nawet ten niby nieporadny Dziadek, raz wcisnął Blani zupę pomidorową, więc też się przydał. Było warto go zabrać, nie tylko dla kwestii reprezentacyjnych. U niejadka każdy talerz zupy, która nie jest rosołem, jest na wagę złota.

 

DSC_0043 (2)

 

Strategia „a w dupie”

 

To niepopularne w dzisiejszych czasach, ale warto mieć na wakacjach, jak najwięcej w dupie. Nawet w kwestiach dotyczących własnego dziecka! Po co stresować i siebie i dziecko? Nie chce się kłaść spać, a jest już 22? A w dupie! Pośpi dłużej następnego dnia rano i da odpocząć. Nie chce zjeść zdrowej zupki pomidorowej? A w dupie, dopcha się gofrem, byleby w nocy nie obudziło się z głodu. Na pewno będzie kulinarnie bardziej usatysfakcjonowane. 😀 Nie chce założyć butów i w chłodny wieczór biega na bosaka? A w dupie, może zahartuje się i będzie zdrowsze przyszłej jesieni i zimy? Trzeba mieć nadzieję. TOMIWISIZM – to moje motto na wakacje. Powoli się go uczę i tym razem wyszło mi naprawdę nieźle. Blanka była wniebowzięta, takim stanem umysłu matki. Mi też było z tym super. A i cała reszta, z moim mężem na czele, tak się z nami i naszymi utarczkami nie musiała męczyć. Bosko!

 

Strategia „kompromis”

 

Bez ściem. Wystarczy, że na co dzień czasami udajemy, że lubimy się bawić z dziećmi, albo siedzieć i pilnować ich na placu zabaw. Kto chociaż raz nie miał tego po dziurki w uszach, niech pierwszy rzuci kamieniem. 😀 Udawanie męczy, a na wakacjach mamy się relaksować i regenerować. Zamiast więc wymuszać uśmiech stojąc nad brzegiem morza i pilnując dzieci budujących fosę, czekając tylko aż przyjdzie czas zamiany z mężem i myśląc jedynie o wygodnym leżaczku stojącym kilka metrów dalej, przesuń ten cholerny leżaczek nad sam brzeg. Dobre miejsce dowodzenia poprawi Ci humor. Wakacje rodzinne nie będą koszmarem, jeśli nauczymy się sztuki kompromisu. I to wcale nie znaczy, że musimy komuś ustępować. Wystarczy tylko, zamiast myśleć o tym, czego nie mamy, wymyślić, to co możemy mieć w zamian.

 

jak odpocząć na wakacjach z dzieckiem

 

Strategia „KaOwiec”

 

Kiedyś to na wczasach byli tacy pracownicy podobno, kulturalno-oświatowi. Dziś są animatorzy, a raczej jest ich jak na lekarstwo i trzeba za to zazwyczaj zabulić. I tu czas, na chyba najbardziej przebiegłą z moich strategii. Nie, nie dorabiam bokiem na wakacjach, jako animator. Chociaż ktoś mógłby pomyśleć, że robię to charytatywnie, że ja tak uwielbiam dzieci, w ogóle zabawiam, niańczę, życia sobie bez dzieci nie wyobrażam. No właśnie wprost przeciwnie. Ja sobie wizualizuję siebie siedzącą spokojnie na czterech literach i ŻADNYCH jęczących dzieci obok. 😀 Dlatego robię wszystko, żeby pobliskie dzieci „spiknąć” razem, a uściślając „zmrowić” do wspólnej zabawy z moją Blanką, żeby dała ona pożyć. To uśmiech odwzajemnię, to bucik zawiążę, jak mamy nie ma obok, to zabawki wystawię Blance na plac zabaw jakieś fajne… W tym roku miałam na wakacjach różowe końcówki włosów. Małym dziewczynkom tak się to podobało, że już okazja do zorganizowania Blance koleżanek się przydarzała. „Fajne ma pani włosy”, „A dziękuję bardzo, a wiesz tam mam taką fajną córeczkę, co różowych włosów nie ma, ale jest świetna i właśnie szuka kogoś do zabawy.”. Tak to się robi! 😀

 

DSC_0027 (2)

 

A jeśli szukacie więcej inspiracji odnośnie wakacji, czy pomysłów na spędzenie weekendu z dzieckiem, to koniecznie wpadajcie na dwie fajne stronki, które mogą Wam bardzo pomóc – corobic.pl i maszwolne.plDo pobrania, za darmo, jest też świetny poradnik wakacyjny dla rodziców – nas też w nim znajdziecie KLIK – WAKACYJNY PORADNIK

 

przewodnik_cr_1

 

pasek-do-teksty

 

Bez-nazwy-2

 

 

 

 

 

 

 

 

 


O autorze -



  • My w zeszłym roku nad morzem obraliśmy strategię, że na wszystko pozwalamy (oczywiście w granicach rozsądku). Byliśmy pierwszy raz rodzinnie nad morzem i nie chciałam mieć zepsutego wyjazdu ciągłymi fochami dziecka i wykłócaniem się, dlaczego nie może mieć tego, czy tamtego. I tak to straganiarze i wszelcy dostawcy atrakcji dla dzieci nieźle na nas zarobili, ale ja przynajmniej miałam spokój 😉

  • Ten przewodnik musze koniecznie sprawdzić :)
    W tym roku udało mi się w końcu wyluzowac na wakacjach i nie przejmowałam się tak wszystkim!

Wszystkie zdjęcia i treści na blogu są moją własnością. Nie wyrażam zgody na ich kopiowanie bez mojej wiedzy. Copyright © 2017 Chichotkitrzpiotki.pl