zalety dużej różnicy wieku między dziećmi

6 powodów, dla których to jeszcze nie czas na drugie dziecko

Moda na baby boom trwa. Model rodziny 2+1 już odszedł w niepamięć. Coraz więcej młodych małżeństw niedługo po pierwszym dziecku, zachodzi w ciążę z kolejnym, a potem często jeszcze z jednym. Miło się na to patrzy. Gwarnie i wesoło jest w takich domach. A jednak… To nie dla mnie. Widzę całkiem sporo wad metody „co rok to prorok”. Z miejsca mogę też wymienić istotne zalety dużej różnicy wieku między dziećmi.

 

Gdy pierworodny dzieć trochę podrośnie pojawia się dylemat – robić drugie, czy złapać trochę oddechu. Często dochodzi do tego, irracjonalna presja ze strony rodziny. Nie będę tego komentować, bo wtrącanie się, nawet najbliższych, do kwestii łóżkowo-rozrodowych jest dla mnie poniżej pewnego poziomu. 😀 U co poniektórych takie sugerowanki i naciski pobudzają jednak pewne wątpliwości i w rezultacie ulegają. Inni z czystej potrzeby serca powiększają rodzinę bardzo szybko i dają sobie świetnie radę. Nie oceniam nikogo, no może oprócz tych, co nie spłodzą, ani nie rodzą, a próbują na siłę uczestniczyć w powiększaniu rodziny. 😀

 

Ten wpis jest głównie dla tych, którzy czują, że to jeszcze nie czas, ale wątpliwości wciąż ich nie opuszczają. Każdy ma swój czas na powiększenie rodziny. A nawet jak on nie nadejdzie, to nie jest to powód do robienia tragedii. Mówię Wam to ja, szczęśliwa jedynaczka. A do tego żona faceta, który ma trójkę rodzeństwa, więc całkiem sporo. I do tego kobieta, która chciałaby mieć więcej dzieci. Ale jeszcze nie teraz… Jakie są według mnie zalety dużej różnicy wieku między dziećmi? I jakie wady tej różnicy uważam za mity?

 

zalety dużej różnicy wieku między dziećmi

 

1. Dzieci, dziećmi, a związek też wymaga pracy…

 

Znam związki, w których dzieci umocniły relację, scementowały ją. Ale cholera no, jest ich tak niewiele, że na palcach jednej ręki mogę zliczyć. Właściwie to może ze 2 pary, czyli malusieńko. W każdym razie, to nie my. W sensie nie ja i Tomasz. Szerze powiedziawszy to my poznaliśmy, co to kłótnie małżeńskie dopiero po narodzinach Blanusi. Jest coraz lepiej, więc może się nie pozabijamy, ani nie rozwiedziemy. 😉 Ale zdecydowanie nie jest teraz czas na dalszy rozród. Zwłaszcza przy buntach dwulatka i innych takich „smaczkach”.

 

Teraz to jest czas na jakieś randki i samotne weekendy raz na jakiś czas, a przy niemowlaku w domu, odroczyłoby się to o jakieś kolejne dwa lata. W trakcie których już być może zrobilibyśmy sobie krzywdę. Lepiej nie ryzykować. Każdy związek jest inny. Ale mało wspólnego czasu, nerwowa atmosfera, której nie oszukujmy się, jest sporo przy dziecku, niewielu związkom służy. Dłuższy czas niż 2-3 lata różnicy wieku między dziećmi, to w moim przekonaniu ten okres na przypomnienie sobie, jak fajnie jest nam razem, na naładowanie akumulatorów.

 

zalety dużej różnicy wieku między dziećmi

 

2. Od pieluch można się odzwyczaić i rozleniwić, ale…

 

Serio? To jeśli tak jest, to może znak, że potrzeba posiadania drugiego dziecka nie była tak silna i wynikała tylko z wewnętrznie odczuwanego przymusu. Wierzę, że z czasem można dziecka zapragnąć ponownie tak mocno, jak za pierwszym razem, nie robiąc tego tylko z rozsądku. Jasne, że u jednych ta potrzeba przybywa szybciej, u innych później. A jak się wcale nie pojawi, to też nic złego. Poza tym z umiejętności opiekowania się maluchem się nie wyrasta. Dla mnie dowodem tego jest chociażby moja mama, która po 25 latach od zajmowania się mną, przechwyciła Blanię po mojej cesarce i całkiem nieźle sobie radziła. Nie przeszkadzało nawet to, że mała ważyła jedynie 2700g i do tej pory mama taaaakiego maleństwa i chudziątka nawet na oczy nie widziała.

zalety dużej różnicy wieku między dziećmi

 

3. Nie zawsze rodzeństwo w podobnym wieku, się lepiej dogaduje i bardziej kocha

 

W to, to już w ogóle nie wierzę. Ileż ja miałam koleżanek z 2-3 lata młodszym, albo 2-3 lata starszym rodzeństwem, które codziennie mi stękały, jak bardzo tegoż rodzeństwa nie cierpią. A bo rodzice nierówno traktowali, a bo brat czy siostra wredni i podpierdzielali na każdym kroku. Ba, nawet w szkole, przez nauczycieli było porównywanie, że brat, czy siostra spokojniejsi, albo lepiej się uczą. Także tak, co prawda na początku takie maluchy zajmują się sobą nawzajem, ale później nie zawsze jest tak wesoło. Mogę nawet powiedzieć, że takich rodzeństw, co sztamę trzymały w tym „trudnym wieku” znałam tyle samo, co tych małżeństw, którym się związki wzmocniły po narodzinach dziecka. Wiadomo, wszystko jest kwestią indywidualną, ale wierzę, że to od rodziców i tego, jaką atmosferę tworzą w rodzinie, a także od charakterów rodzeństwa i tego jak się dopasują, a nie od różnicy wieku zależy dobry kontakt.

 

4. Z biegiem czasu, różnice wieku się zacierają

 

Po latach, gdy mamy po 20-30 lat, naprawdę nie robi większej różnicy, czy między rodzeństwem jest 2, czy 8 lat. Starsza siostra mojego męża jest ode mnie 11 lat starsza. A ja nie odczuwam wcale tej różnicy wieku między nami. Ba! Tak ją uwielbiam, że bym ją chętnie spakowała w walizkę i zabrała ze sobą, bo mieszkamy kilkaset kilometrów od siebie. Mój mąż też ma z nią idealny kontakt. Mimo, że kiedyś 8 lat starsza siostra potrafiła za karę prowadzić go za ucho przez całe osiedle, bo miał siedzieć w domu pod jej opieką, a jej spierdzielił niepokorny. 😀 Kiedyś szwagier przynosił mu i reszcie młodszego rodzeństwa furę cukierków w przekupstwie, żeby dali spokojnie posiedzieć i „popatrzeć sobie w oczka”… Teraz wszyscy razem pijemy wódkę i rozmawiamy jak równi z równymi. 😀 Po prostu jest świetna atmosfera, masa świetnych wspomnień, mimo, że rodzili się co 4 lata, a nie rok w rok.

 

Analogicznie do tego bliskiego mi przykładu, mamy w rodzinie też takie rodzeństwa, między którymi jest np. półtora roku, dwa lata różnicy i kontakt jest znikomy po latach. A zazwyczaj jest tak, że im więcej się staramy i kombinujemy, planujemy, tym gorzej wychodzi. Więc argument, żeby było dziecko, po dziecku jak najszybciej, tylko dlatego, że rodzina będzie fajniejsza i szczęśliwsza jest dla mnie nietrafiony całkiem. Będzie jak ma być, a nie jak sobie zaplanujemy.

 

5. Każde dziecko ma prawo być tym maluszkiem…

 

Czasami trochę mi szkoda takich dzieciaczków, co mają 1,5 roku i już są starszym rodzeństwem. Już muszą być duże, bo pojawia się ktoś sporo mniejszy. Ja wiem, że pewnie rodzice dzieci rok po roku, tak samo współczują mojej Blani że nie ma z kim się bawić, czy słodko kłócić. :) Każda sytuacja ma swoje plusy i minusy. Mi bardzo podoba się to, że Blanusia jest jeszcze mała, mimo, że niejedno dziecko które ma ponad 2 i pół roku, to już straszny starszak, co opiekuje się młodszym rodzeństwem. Dla mnie to ogromny plus, że jeśli później uda nam się mieć drugie dziecko, to ono też będzie tym jedynym w domu maluszkiem, bez konkurencji itp.

 

Gdy patrzę na rodziny, w których różnica wieku między dziećmi to jakieś 5-6 lat, to podoba mi się te zaangażowanie starszaków, które już rzeczywiście czują się starsze i to im imponuje, a nie są automatycznie przydzielane do nowej roli. Wiadomo, że i starsze dzieciątko może czuć jakąś zazdrość, niepokój w nowej roli i tu już rodzice muszą się wykazać odpowiednią uwagą i miłością dla obojga.

 

6. Syndrom pustego gniazda, nie taki straszny

 

Wiadomo, że dzieci to radość i nowa energia w rodzinie. Dlatego tak pozytywnie patrzę na przedłużanie tej radości. Fajnie, gdy w momencie kiedy jedno dziecko już zaczyna żyć swoim światem, szkołą, kolegami, koleżankami, pojawia się nowy mały ktoś. A wiadomo, że przychodzi moment, w którym dziecko zaczyna się od nas „opędzać”. Wtedy taki maluszek, trochę wszystkich jednoczy i wprowadza nową świeżość w rodzinie. A poza tym, późniejszy syndrom pustego gniazda znacznie odłoży się w czasie i jakby złagodzi, bo będzie przechodził etapami. 😀 Fajnie, jak ma się już dziecko studenta, który wyfruwa w domu, ale jeszcze takiego ucznia, co się trzeba z nim droczyć i zajmuje trochę tą pustkę po usamodzielnieniu pierworodnego.

 

zalety dużej różnicy wieku między dziećmi

 

zalety dużej różnicy wieku między dziećmi

 

I takie właśnie mam przemyślenia. Ciekawa jestem Waszych. Może nakłonicie mnie do zmiany zdania? 😀 W każdym razie konkluzja tych moich wywodów jest jedna. Rodzina to dla mnie przede wszystkim mąż i żona, to oni kształtują całą resztę tego co stworzyli. I to do ich potrzeb, charakterów należy dopasować całą resztę tworzonej rodziny, a nie do obowiązujących trendów, czy presji otoczenia. Bo to atmosfera, którą tworzą rodzice, a nie różnica wieku między dziećmi, jest gwarancją ogólnorodzinnego szczęścia.

 

pasek-do-teksty-1

 

Jeśli spodobał się Wam ten tekst, pewnie chętnie przeczytacie też:

Upierdliwa teściowa jest babcią…

To jedno zdanie mojego męża skłoniło mnie do przemyślenia własnego wyglądu

Z mężem możesz się rozwieść, a rodzina, to zawsze rodzina. 
Będzie mi bardzo miło, jeśli pozostawisz tutaj swój ślad, dasz się poznać. Możesz zostawić komentarz, na większość staram się odpowiadać i zaglądać do każdego komentującego, jeśli też ma swoje miejsce w sieci. Super, jeśli polubisz bloga na Facebooku, czy udostępnisz post swoim znajomym. Każdy wyraz uznania jest dla mnie niezwykle istotny!

 

Bez-nazwy-2

 

 

 

 

 

 

 

 


O autorze -



  • Po raz kolejny się zgadzam z Tobą 😉 dla mnie jednak głównym argument na to, że jeszcze nie czas jestem ja sama. Nie jestem gotowa. Chcę wyjść z domu, do ludzi, do pracy. A z drugi powód to nie chcę by Zetka w jakiś sposób była na drugim planie. Nie zaprzeczam jednak, że nie zmienię zdania za pół roku, może za rok, kto to wie 😛

    • No pewnie. Nie ma się co ograniczać do jednego zdania, nic na siłę, ale też nie warto z góry nic zakładać. Poza tym dzieci tak szybko rosną, a sytuacja rodzinna tak płynnie się zmienia, że to co jest teraz, za pół roku może być już całkiem nieaktualne. :)

  • Ja bym chciała mieć drugie dziecko, ale moje przejścia ciążowo-porodowe były tak przerażające, że trudno mi przełamać ten strach :/

    • Doskonale Cię rozumiem. I w sumie to jest ten punkt którego nie dopisałam, a powinien się tu znaleźć. Ciąża i poród kojarzą mi się z traumą, wielką niewiadomą i strachem. Być może też dlatego ciągle wyliczam minusy kolejnej…

  • Zgadzam się 😉 wszystko ma swoje plusy i minusy, a puenta jak najbardziej trafna. Przede wszystkim to my, rodzice, mąż i żona powinniśmy dbać o naszą rodzinę i decydować o jej rozwoju. Od roku jestem mamą, synek mocno daję nam w kość i mimo, że chciałabym mieć drugie dziecko, póki co odkładamy tą decyzję w dalszą przyszłość, musimy skupić się nieco na sobie, żeby ścieśnić przede wszystkim naszą małżeńską relację. Duża różnica nie jest zła 😉 mam siostrę 10 lat młodszą i 8 lat starszą i z obiema mam świetny kontakt i mogę na nie liczyć :)

    • No widzisz, czyli jesteście świetnym przykładem z siostrami. :) A dla pocieszenia powiem Ci, że od mniej więcej półtora roku, każdy miesiąc jest dla rodziców, w sensie dla pary, łatwiejszy.

Wszystkie zdjęcia i treści na blogu są moją własnością. Nie wyrażam zgody na ich kopiowanie bez mojej wiedzy. Copyright © 2017 Chichotkitrzpiotki.pl