rodzicielstwo bliskości ma wady

Pod osłoną rodzicielstwa bliskości uczymy dzieci… egoizmu i braku empatii?

Nie mogłam tego nie skomentować, choć dziś miałam opublikować zwykły, noworoczny wpis. Ale coś, co uważam niestety za hipokryzję, a może zwyczajną nieświadomość, pochopne działanie dostosowane do większości, zbyt mocno mnie drażni.

 

Od kilku dni cała Polska śmieje się z pewnego, groteskowego, czego nie da się ukryć, makijażu zaprezentowanego w Pytaniu na Śniadanie. Na pewno na to wpadliście w sieci. Modelka z wymalowanymi na biało brwiami, niemal pół metrowymi rzęsami, i tak „wyrazistym” smoky eyes, jakiego świat nie widział. Nie podoba mi się to, tak samo jak innym. Makijaż ma upiększać kobietę, a nie udziwniać. A propozycja wizażystki nadaje się jedynie na pokazy mody, czy dla jakiejś Lady Gagi na scenę.

 

Świadome rodzicielstwo, bliskość, uczuciowość i… zabawa cudzym kosztem. Coś tu nie pasuje!

 

Kiepsko to wyglądało. Choć niewiele osób bierze pod uwagę, że to nie tylko spora pomyłka makijażystki, ale też całego zespołu ludzi pracujących za kulisami programu. Ktoś wcześniej zatwierdzał te pomysły, cała masa ludzi widziała i nie obśmiała pomysłu na początku tworzenia scenariusza przedsylwestrowego wydania Pytania na Śniadanie. Cały kubeł pomyj trafia jednak głównie na osobę, która się pod tym „dziełem” podpisała. Ale ja dziś nie o tym, bo cała sprawa, ani mnie ziębi, ani parzy…

 

Zasmuciły mnie jednak reakcje. Cały internet zaczął malować twarze w sposób zaproponowany w programie i wrzucał je do sieci z prześmiewczymi podpisami. I pal licho, że robiły to celebrytki. One muszą się wybijać, nie ważne, czy na własnej chwale, cudzym blasku, czy szydząc z czyichś wpadek. Robiły to też blogerki. I dobra, te modowe i urodowe ogarnęły temat, bo to tak jakby ich działka. Ale mój facebookowy wall i Instagram zalała cała masa selfie matek, które też wymalowały się podobnie. Wszyscy się śmiali, puszczali lajki, serduszka. Zabawa przednia. Mi jednak coś tutaj zgrzyta.

 

Zwłaszcza, jeśli wiem, czytam, jak „świadome” rodzicielstwo propagują te osoby. Nie takie, jak ja, co przyznaję się do darcia japy na córkę, śmieję się czasami z BLW, bo nie chce mi się sprzątać żarcia z podłogi, a chustą to okrywam szyję, jak mi zimno, a nie obwiązuję w niej dziecko utulone do piersi. Choć czasami myślę, że może powinnam, może nie robię wszystkiego, co ważne, tak, jak ONE. To te osoby, przy których taka zwykła matka, jak ja, czuje się trochę, jakby jej słoma z butów wystawała. Bo one wiedzą, że krzyk wobec dziecka, budzi agresję i może potem to dziecko będzie agresywne w przedszkolu, szkole. One piszą o tym, jak napotkana matka w sklepie krzyczała na dziecko i straszyła je karami. I współczują jej, że się łamie emocjonalnie, a nie powinna, no bo dziecko to dziecko.

 

Ja Wam tego nie napiszę, bo sama czasem bywam tą matką z kolejki.  Mi się nie chce tego określać i stosować do wytycznych, czasami robię dobrze, czasami źle. Co nie znaczy że nie mam uznania dla cudzego wysiłku. Że brak mi podziwu, dla rodziców, którzy prawdziwie mądrze wychowują dzieci. Tylko, że mądrze to dla mnie nie tylko w bliskości i miłości w rodzinie, ale też w poczuciu szacunku do reszty świata.

 

Moje dziecko jest ważne. A reszta świata jest nieistotna?

 

Czasami mam poczucie, że jestem gorszą matką niż te inne, co sprawdzają, czytają, wiedzą. Czasami mam też wrażenie, że jako człowiek, nowoczesna niby kobieta, trochę odstaję od tłumu. A jednak , mimo, to ja nie pokażę Wam tej wymalowanej w zabawny sposób twarzy. Chociaż moje rodzicielstwo może nie jest aż tak świadome, jakby to wskazywały trendy, to moje człowieczeństwo chyba jak się okazuje jest silne. Bo rzeczywiście wierzę, że dziecko łapie nasze emocje i zachowania momentalnie. I o ile, jak nakrzyczę na nią niesłusznie i przeproszę, to jest szansa, że wyciągniemy z tego obydwie, jakąś pozytywną lekcję, o tyle żadnego pozytywu nie widzę w pokazywaniu dziecku radości z cynizmu, przysłowiowego „kopania” leżącego i braku empatii. Owa pani makijażystka już i tak została zmieszana z błotem przez ludzi z „branży”. Pośmiali się z niej redaktorzy plotkarskich gazet, aktorki, piosenkarki…

 

Komuś mogłoby się wydawać, że bzdury piszę. Kobita zrobiła kiszkę, wszyscy się pośmiali, jest ok. Może i tak. Ale jak dla mnie, uczucia ma nie tylko moje dziecko. Cała ludzkość ma jakieś uczucia. I chcę uczyć ją, żeby nie była tylko skupiona na sobie, ale też na innych. Może się to komuś wydać śmieszne, ale ja, jak zobaczyłam w internetach ten urywek Pytania na Śniadanie, nie roześmiałam się. Było mi głupio w imieniu tamtej kobiety. Chociaż to już wyjątkowo niepopularne uczucie, ale było mi za nią wstyd, choć jej nie znam. Pomyślałam też, że szkoda mi jej, bo taka jedna wpadka może zaważyć na całej jej pracy zawodowej, a już na pewno zepsuje jej tego Sylwestra i początek roku.

 

Za dużo miłości własnej, to już egoizm!

 

To wcale nie są takie błahe sprawy. Po jednej osobie, taka afera spłynie, jak po kaczce. Inna nieźle ją odchoruje. Albo i gorzej. Pamiętam, że jak byłam dzieckiem był taki program – „Wybacz mi”. W jednym z odcinków pojawił się młody chłopak. Taki nie zbyt elokwentny, zahukany, z niepełnym uzębieniem. Popłakał się, chciał, żeby dziewczyna do niego wróciła. Całe studio się z niego śmiało. Ja też zaśmiewałam się przed telewizorem. Potem doszły mnie słuchy, bo napisano o tym, w jakimś plotkarskim dzienniku, że ten chłopak nie żyje, bo popełnił samobójstwo. Miałam wyrzuty sumienia. Bardzo duże, bo też śmiałam się przed tym telewizorem. A może jakbym była na miejscu też bym się śmiała. Może zabił się z powodu tamtej dziewczyny. Może, i to dla mnie bardziej prawdopodobne, nie przeżył tego ośmieszenia.

 

Takie nasze żartowanie z cudzej, nie ważne jak żenującej wpadki, może bardzo ukształtować dziecięcą psychikę i późniejsze zasady funkcjonowania naszego dziecka w grupie. Pomyśli teraz, jak ma 3-4 lata – „Mama śmieje się z kogoś i jest w tym zabawna. Jest fajna. Fajnie jest śmiać się z innych.”. No dla mnie nie jest fajnie. Dobrze jest być duszą towarzystwa, być lubianym w grupie. Ale nie cudzym kosztem. Nie chcę później, żeby moje dziecko było oprawcą. Bo może nim być nie tylko jak popchnie, czy kopnie kolegę na przerwie w szkole. Jeszcze bardziej nim będzie, jak zacznie gnębić psychicznie, szydzić. Dlatego już teraz ja sama tego nie robię. Nie chcę jej uczuć, że zło jest fajne. Chcę, żeby wiedziała, że to co nam może wydawać się śmieszne, innych może zranić. Nie wyśmiewam, nie szydzę.

 

Nie chcę generalizować. Wielu jest rodziców, którzy oprócz podejścia bliskościowego, rzeczywiście uczą dzieci ogólnej wrażliwości, a nie tylko koncentracji na sobie i swoich potrzebach. Wielu jest też niestety takich, którzy nie mają wiedzy, odczytują mądre hasła i starają się dostosować do wychowawczych mód, tylko i oni nie są tu tematem. Ale jak się ma prawdziwą świadomość rodzicielską, wsłuchuje się w potrzeby dziecka, poucza innych, to też wypadałoby mieć jakąś wrażliwość społeczną. I myślę że wbrew pozorom te dwie kwestie – sposób wychowywania dzieci i to jakimi jesteśmy ludźmi w życiu w społeczeństwie bardzo się łączą.

 

Nie chcę, żeby moje dziecko było kiedyś oprawcą

 

Będę dumna z córki, jeśli za kilka lat, w szkole, zamiast śmiać się razem z resztą grupy z jakiegoś szkolnego ciamajdy, lamusa etc., będzie umiała ująć się za nim. Bo przecież wszyscy wiemy, że dzieci potrafią być okrutne. Ale skądś te okrucieństwo czerpią. Chcę żeby moja córka była silna i lubiana, ale nie cudzym kosztem. Chcę, żeby miała w sobie empatię. Żeby umiała podać rękę komuś, od kogo większość odwróciła się plecami, a może nawet pluje mu w twarz.  Ale może robię jej tym samym krzywdę. Skoro jej rówieśnicy będą prawdopodobnie w większości cynicznymi hipokrytami… Oby nie byli. To od nas zależy, jak będzie się żyło naszym dzieciom. Czy będą gnębicielem, obrońcą, a może ofiarą…?

 

pasek-do-teksty

 

Jeśli spodobał się Wam ten wpis, pewnie chętnie przeczytacie też:

Gorzka prawda (???) o polskim macierzyństwie

 

No nie przesadzajmy, macierzyństwo to nie droga do wniebowstąpienia

Cycki i chusty nie zrobią z nas dobrych matek

 

Będzie mi bardzo miło, jeśli pozostawisz tutaj swój ślad, dasz się poznać. Możesz zostawić komentarz, na większość staram się odpowiadać i zaglądać do każdego komentującego, jeśli też ma swoje miejsce w sieci. Super, jeśli polubisz bloga na Facebooku, czy udostępnisz post swoim znajomym. Każdy wyraz uznania jest dla mnie niezwykle istotny!

 

Bez-nazwy-2



O autorze -



  • Bardzo się z Tobą zgadzam. Makijaż, no cóż, jaki był, każdy widział i gdzieś tam po drodze wiele osób popełnilo błąd, że trafił na wizję. Mi żal nie tylko makijazystki, ale też modelki, bo niestety to jej twarz jest teraz doslownie wszedzie.

  • Natalia jak zwykle dałaś bezpardonowo wszystkim ostrego kopa w dupę i dobrze, bo może co poniektórzy się ockną. Chyba wiem o jakich blogerkach piszesz, też mi na IG wallu „wyskoczyła”, ale cóż , można by ironicznie nieco rzec, że one są już celebrytkami, ponad innymi, głosem narodu, im wolno…Ale fakt uczymy dzieci nie szydzić z innych, więc dajmy im przykład.

    • I właśnie to mnie martwi, że głos narodu to teraz cynizm i szydera… :/ I to od kogo, jak od kogo. Ale jak ktoś się skupia na uczuciach, rodzinie, miłości tak bardzo, by głoszenie takich wyższych uczuć było jakąś tam jego pracą, to trochę empatii i ludzkiego podejścia także do obcych, wymagałabym od niego. A takich osób było niestety sporo. I właśnie ta hipokryzja mnie smuci najbardziej. Ciężko będzie kolejnemu pokoleniu w takim świecie.

  • o to to! i ja będę dumna jeśli to nie moja córka będzie tą wyśmiewaną, a raczej tą która tez takiej osobie pomoże, wesprze ją :)

    • Mam nadzieję, że się uda nam. Choć może być ciężko. Mało jest ludzi wrażliwych na cudzą krzywdę, a jednocześnie silnych emocjonalnie.

  • Wiesz, zupełnie nie patrzałam na to w ten sposób, ale muszę przyznać Ci rację. Mnie generalnie wszystkie mediane sprawy wiszą, więc większej wagi do tego nie przyłożyłam, ale faktycznie teraz modna jest kpina i polew, a kiedyś ludzie bardziej zwracali uwagę na uczucia innych. Niestety, to już chyba za nami takie czasy… :/

    • Ja Ci powiem, że martwi mnie to, jak będzie, gdy Blanka pójdzie do szkoły. Ludzie mają w sobie coraz mniej delikatności wobec innych, a dzieci są tego odzwierciedleniem, tylko w mniej „ugrzecznionej” wersji, bo nie znają jeszcze poprawności politycznej… :/

  • naszebabelkowo.blogspot.com

    Przyznaję, że raz sama dałam lajka na FB, kiedy jedna z blogerek nakręciła filmik, na którym robi sobie ten sławetny makijaż. Ale po jakimś czasie naszła mnie refleksja bardzo podobna do tej, o której piszesz. I też przeraziła mnie myśl, że ten cały medialny szum i drwina może zrujnować komuś nawet nie tylko karierę, lecz i całe życie…A zachowując się w ten sposób ludzie dają przyzwolenie na takie „akcje” również swoim dzieciom – choć niby nie i podobno uczą je szacunku oraz tolerancji…

    • Oby więcej takich ludzi, których nachodzi refleksja moja droga! 😉 Tego życzę szczególnie naszym dzieciom, bo to głównie one mogą dostać kopa od takiego cynicznego świata. :)

  • Nawet nie wiesz, jak pięknie to napisałaś. Pokazałaś jak na tacy, jak dobrym jesteś człowiekiem… I mam nadzieję, Twoje dzieci w przyszłości będą takie jak Ty.. pełne empatii! Bo brak jest takich ludzi…

    I tak jak piszesz – ktoś może mieć najwspanialsze „techniki” wychowania, a spieprzy to swoją własną głupotą.

  • Mam takie samo marzenie jak Ty! Oby nasze dzieci nigdy nie były oprawcami i oby w tym tkwiła ich siła!!!!!
    Co do całości postu-jak zawsze się zgadzam i biorę w całości:)

Wszystkie zdjęcia i treści na blogu są moją własnością. Nie wyrażam zgody na ich kopiowanie bez mojej wiedzy. Copyright © 2017 Chichotkitrzpiotki.pl