jak być atrakcyjną po ciąży

Atrakcyjność to nie tylko rozmiar zero, wielkie piersi i usta!

Pierwszy miesiąc roku, to dla wielu kobiet czas wprowadzania noworocznych postanowień. Nie lubię ich, bo mi nigdy nie wychodzą, więc w tym roku niczego, kompletnie niczego sobie nie obiecuję. Mogę się założyć, że na liście noworocznych marzeń i planów większości kobiet, o ile taką robiły jest wzmocnienie własnej atrakcyjności, seksapilu…

 

Może się mylę? Większość z nas będzie w tym roku chudła, inne będą robić formę, rzeźbę, zwał jak zwał.  Co odważniejsze planują bardziej radykalne zmiany. Rozmawiałam jakiś czas temu z pewną znajomą. A tak, o babskich sprawach, urodzie, dbaniu o siebie i tak dalej. Trochę zdziwiłam się, jak usłyszałam od niej, że planuje w tym roku „zrobić sobie cycki”. Gdyby w realnym świecie mogły dziać się bajery z kreskówek, to w moich oczach pojawiłyby się nagle znaki zapytania. Nie żeby jakoś strasznie szokowały mnie operacje plastyczne. Tylko usłyszałam to od babki, która kompletnie nie wygląda na ich zwolenniczkę. Wprost przeciwnie. Co więcej. Nie wygląda nawet na jakąś specjalnie zainteresowaną własnym wyglądem. Włosy wiecznie związane w niedbały koczek, zazwyczaj przetłuszczone. Zero makijażu, widoczne naczynka, sportowe buty i powyciągane bluzy.

 

Chirurg plastyk da mi szczęście?

 

Wyobraziłam ją sobie z tymi zrobionymi cyckami. Czy w tej całej niechlujnej otoczce, ale z pokaźnymi piersiami wyglądałaby lepiej? Byłaby atrakcyjna, sexy? Chyba nawet wyglądałaby gorzej, bo obszerne bluzy na sporym rozmiarze biustu układałyby się, jak namiot i tylko dodałyby jej kilogramów.

 

Można spojrzeć na to z innej strony. Jak zrobi te piersi, wreszcie poczuje się atrakcyjna i zacznie o siebie dbać. Bardzo możliwe. Ale czy tędy droga? Czy nie lepiej byłoby zrobić wszystko, co prostsze i bardziej naturalne, by dobrze poczuć się ze sobą, a dopiero na koniec zostawić sobie tak radykalną alternatywę? Chodzi mi zarówno o aspekty fizyczne, jak i psychiczne.

 

Wydaje mi się, że takie podejście typu „chirurg plastyk da mi szczęście”, to błędne koło rozczarowań własną osobą. Owszem wierzę w to, że wygląd bardzo wpływa na naszą psychikę, a co za tym idzie, na całe nasze życie. Ale problem jest dużo bardziej złożony. Ileż ja znam kobiet, które np. pokładały całą swoją kobiecą pewność siebie w schudnięciu. I co? Były zaniedbanymi babkami w rozmiarze XL czy L i zamieniły się jedynie we własne odpowiedniki w mniejszym rozmiarze. Można powiedzieć, że to sukces. No jakiś tam, na pewno. Ale dla mnie sukces to poczucie się dobrze we własnym ciele. A dopiero wtedy, nie uzależniając swojego „ja” od jakiegoś celu, wprowadzanie większych zmian. A może się przecież okazać, że czujemy się szczęśliwe we własnej skórze, bez tego, od czego kiedyś uzależniałyśmy własne, przyszłe, może jedynie wyimaginowane zadowolenie.

 

Jak poczuć się atrakcyjnie?

 

Każda z nas musi odnaleźć własne sposoby. Może się okazać, że to dużo łatwiejsze niż schudnięcie 20 kg, czy uzbieranie kupy kasy na chirurga plastycznego… Ja mam kilka takich sposobów, które myślę, że zadziałają na większość kobiet.

 

Autosugestia. To, jak czujemy się ze swoją kobiecością kryje się w psychice. A to, jak odbiera nas otoczenie, często zapisane jest nie w kilogramach, gęstości włosów, czy jakości cery, ale w uśmiechu i blasku w oczach. Może nie jest tak, że zadowoleni, pewni siebie i tryskający energią ludzie wydają nam się piękniejsi? Żeby zyskać ten uśmiech i blask w oczach wystarczy w prosty sposób wzmocnić swoją pewność siebie. Możeby tak wywiesić na lodówce jakieś zdjęcie na którym dobrze się wygląda…? Albo w radosnym dniu, gdy tryskamy wewnętrznym pięknem, a i bardziej się „odstrzeliłyśmy”, pstryknąć sobie fotkę i zerkać na nią w chwilach słabości? Selfie może mieć działanie terapeutyczne, jakkolwiek głupio by to brzmiało. :)

 

jak być atrakcyjną po ciąży

 

Jedna godzina w tygodniu tylko dla siebie. Nie przesadzajmy. Każda z nas, przy pomocy bliskich może wygospodarować tą odrobinę czasu.  Można wtedy zrobić sobie odrosty, pójść na zakupy, czy zrobić domowe spa (klik). Taką godzinę łatwiej wykombinować niż kilkanaście tysięcy na chirurga, czy dietę pudełkową. A może to wystarczy? :)

 

Buty. Buty to dla mnie najważniejszy element stroju. Wiadomo, że obcas, nie zawsze jest przyjacielem Matki Polki. :) Ale czasami serio – warto. Chociaż od czasu do czasu. Ja sobie ostatnio kupiłam butki na takim skromnym, 6 cm obcasie i już czuję się, jak bogini. Czasem nie trzeba wiele. Wystarczy wiosną, raz na jakiś czas, zamiast trampek wskoczyć w płaskie czółenka. I już chodzi się z większą gracją, bardziej porusza biodrami.

 

Paznokcie. Dłonie i stopy po prostu muszą być zadbane. Bez tego, ani rusz. Żadna kobieta, nie będzie wyglądała bez tego ładnie. Minimum to zadbana skóra dłoni, wypiłowane, zdrowe paznokcie. Ale w dzisiejszych czasach można sobie pozwolić na dużo więcej, w domowych warunkach. I bez tracenia czasu. Kiedyś zadbana matka malowała paznokcie raz na 2-3 dni, żeby uniknąć odprysków. Dziś mamy lakiery hybrydowe, które tak kocham, a już pisałam Wam o tym TUTAJ „5 moich urodowych trików”  (klik).

 

lakiery hybrydowe neess opinie

 

lakiery hybrydowe neess opinie

 

Lakiery hybrydowe – ratunek dla zabieganej mamy

 

Jak już mowa o tych paznokciach, to przyznam się bez bicia, że zazwyczaj łączę tą kwestię z tą godziną tygodniowo tylko dla siebie. Po prostu odwiedzam specjalistkę. Nie chodzę do fryzjera, więc z babskich przyjemności mam profesjonalny mani. Pedicure, który nie musi być aż tak perfekcyjny od lat robię sama. Własnie lakierami hybrydowymi. Dzięki temu jedno malowanie starcza mi na jakieś 2 miesiące… :) Choć nie było lekko. Większość lakierów potwierdzała moje przekonanie, że z rękoma nie dałabym rady sama. Przecież zostaje pomalowanie prawej ręki i jak tu dać sobie radę. 😀 Zwłaszcza, że większość lakierów albo tak się rozlewała na moich paznokciach, że trzeba było suszyć każdy z osobna w lampie, albo była na tyle gęsta, że z moimi umiejętnościami, pazury wyglądały, jak landrynki. 😀

 

lakiery hybrydowe neess opinie

 

lakiery hybrydowe neess opinie

 

lakiery hybrydowe neess opinie

 

Lakiery hybrydowe Neess –  moja opinia

 

Teraz przyszedł czas na krótką recenzję. Ostatni miesiąc testowałam lakiery hybrydowe marki Neess i jestem pod ich bardzo pozytywnym wrażeniem. To idealne lakiery dla takich beztalenci, jak ja. :) Po pierwsze bardzo łatwo się nakładają. Każdy podoła! Zachowują się w użyciu zupełnie, jak klasyczne lakiery. Nie ciągną się, nie tworzą grubej powłoki, nie tworzą smug. Są trwałe. Mają piękne kolory.

 

lakiery hybrydowe neess opinie

 

Przy nakładaniu ciemniejszych kolorów, może być konieczne położenie 3 warstw. Dla mnie to nie problem. Zdecydowanie wolę kilkakrotnie nałożyć lakier, niż mieć pełne krycie już po jednej warstwie, ale za to stracić na naturalności kształtu płytki. Co jeszcze mogę powiedzieć o lakierach hybrydowych Neess? Baza ma bardzo krótki pędzelek, dzięki czemu bez problemu można z dużą dokładnością pokryć całą płytkę paznokcia.

 

Top daje najlepszy blask przy nałożeniu dwóch warstw. Warto przemyć go cleanerem tej samej marki, bo zauważyłam, że kiepsko współpracuje z innymi markami i nieco matowieje. Lakiery hybrydowe Neess łatwo schodzą rozpuszczone w acetonie, a także bez problemu można je delikatnie spiłować.

 

Neess – najnowsze trendy

 

Neess ma też spory wybór wszelkich pyłków – efekt syrenki, hologram i efekt tęczy. Pyłki niezwykle łatwo wcierają się w warstwę dyspersyjną lakieru i są trwałe. W przeciwieństwie do pyłków innych marek, które wypróbowałam, nie schodzą płatami, tylko delikatnie się ścierają na końcówkach. Warto więc dobrze dobrać kolor, który mamy pod spodem.

 

efekt tęczy neess

 

efekt tęczy neess

 

efekt tęczy neess

 

Moim ulubionym kolorem na ta porę roku stał się Milczący Fiolet (na zdjęciach z koronkową bluzką). Na wiosnę z pewnością spróbuję Niebieskiego Koralika, a latem zaszaleję z Żarem Tropików. Więcej kolorów znajdziecie tutaj (KLIK).

 

pasek-do-teksty

 

Jeśli spodobał się Wam ten wpis, pewnie chętnie przeczytacie też:

Kochane kompleksy! Dziękuję, że jesteście…

Twoje 5 minut dla urody – codzienny makijaż mamy

Moje urodowe traumy + ekstra domowe zabiegi

 

Będzie mi bardzo miło, jeśli pozostawisz tutaj swój ślad, dasz się poznać. Możesz zostawić komentarz, na większość staram się odpowiadać i zaglądać do każdego komentującego, jeśli też ma swoje miejsce w sieci. Super, jeśli polubisz bloga na Facebooku, czy udostępnisz post swoim znajomym. Każdy wyraz uznania jest dla mnie niezwykle istotny!

 

Bez-nazwy-2

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 


O autorze -



  • Na te lakiery czaję się już jakiś czas! Wiesz może czy są kompatybilne z semilac?

  • Oh jak ja uwielbiam tego typu lakiery! Zresztą ja w ogóle lubię mieć zadbane pomalowane paznokcie- uważam że dłonie to taka wizytówka człowieka.

  • Piękne pazurki! Ja niestety mam z paznokciami taki problem, że jeden palec mam ucięty na końcu i długie paznokcie nie wyglądają u mnie dobrze, bo tylko podkreślają ten defekt :/

Wszystkie zdjęcia i treści na blogu są moją własnością. Nie wyrażam zgody na ich kopiowanie bez mojej wiedzy. Copyright © 2017 Chichotkitrzpiotki.pl