najfajniejsze gadżety dla mam

4 gadżety, które chciałby mieć każdy rodzic, ale nie wypada ich wyprodukować

Każdej matce i każdemu ojcu by z nimi ulżyło. Nie stanowiłyby zagrożenia dla dzieci, ani nie dręczyłyby ich. No  w każdym razie, nie na tyle, na ile one czasami dręczą nas. Gwarantuję, że sprzedaż rosłaby szybciej niż taśmy produkcyjne byłyby w stanie pracować. Świat rodziców byłby piękniejszy, przemysł by kwitł. Gdyby nie ta cholerna poprawność polityczna! 😀

 

Tak po prawdzie, to zdecydowana część praw autorskich do tego wpisu należy się mojemu mężowi. To on co chwila, dla rozładowania atmosfery wymyśla jakieś wynalazki, które chętnie by sprzedawał i zbijał fortunę na zdesperowanych rodzicach, takich, jakimi sami jesteśmy. Niestety zawsze na koniec dodaje, że nic z tego, bo zaraz by się przypierdzielił, jakiś Rzecznik Praw Dziecka, czy inny Greenpeace. 😀 No a przecież komu by szkodziły takie małe usprawnienia w życiu codziennym mam i tatusiów. No to jedziemy. Puszczamy wodzę fantazji. O czym by tutaj zamarzyć?

 

Dźwiękoszczelny domek z przezroczystego tworzywa…

Widzisz wszystko co dziecko robi, masz je pod kontrolą, ale nic nie słyszysz i zwyczajnie odpoczywasz… Mmm, miła wizja, co nie? Wymyślali już wszelakie domowe centra zabaw dla dzieci. Czemu nie dodać by do tego opcji, nie słyszenia próśb, pytań, żądań itp. itd.. Nie chodzi jednak o jakieś tam domowe więzienie dla dzieci. Całość byłaby spersonalizowana pod potrzeby i upodobania dziecka, interaktywna. Szmery, bajery i te sprawy. Może i byłby to areszt domowy, ale taki, do którego każde dziecko z przyjemnością by wlazło i nie wychodziło przez jakiś czas, z pełną świadomością, że na jakiś czas odłącza się od opiekunów. Ku uciesze mamusi i tatusia.

 

Smoczek z automatycznym uwalniaczem melisy

No która matka ani razu nie dawała dziecku jakiegoś uspokajacza? Niech pierwsza rzuci kamieniem! 😀 Jedne z nas wciskają smoczki, inne biszkopciki, jeszcze inne dla świętego spokoju wyjmują cyca. Wszystko to by uspokoić wielką histerię kłębiącą się w małym ciałku. Na co te wszystkie starania, jak czasami i tak zawodzą? A jakby wymyślili taki inteligentny smoczek, co ocenia poziom histerii u dziecka i dostosowuje potrzebną ilość zaaplikowanej melisy, zanim jeszcze wybuchnie burza… Oj, świat byłby o niebo piękniejszy. I spokojniejszy!

 

najfajniejsze gadżety dla mam

 

najfajniejsze gadżety dla mam

 

Filmiki motywacyjne dla maluchów

My rodzice bardzo staramy się rozbudzać fantazję i kreatywność dzieci. Opowiadamy historyjki, wprowadzamy w świat wyobraźni, chociażby tymi wszystkimi cyrkami wokół Świąt Bożego Narodzenia i Mikołaja. Czemu by nie wykorzystać tego, tak by był wilk syty o owca cała? 😀 O chociażby takie filmy od Świętego Mikołaja – „Elfi”. Znacie je? Rodzice z całego świata zacierają ręce, że będą mogli jeszcze bardziej rozbudzić świat wyobraźni dziecka i zamawiają mu spersonalizowany film, w którym najważniejsze jest jedno zdanie wypowiedziane przez Mikołaja „jesteś na mojej liście grzecznych dzieci”. Bach, czar pryska. Nie trzeba się starać, prezent będzie. I potem męcz się człowieku z wymyślaniem kolejnych ściem… „Mikołaj wszystko widzi” i te sprawy. U nas dochodzi do takiego absurdu, że Blania wygląda przez okno, za każdym razem, jak ma coś spsocić, żeby sprawdzić, czy nie przelatuje na saniach. To wymyślam historyjki, którymi raczyła mnie moja mama, że jest gwiezdny pył na niewidzialność i Mikołaj się nim obsypuje i podgląda…

 

A po co to wszystko? Gdyby nie to, że nie wypada, bo się dzieci nie dręczy, można by zamówić taki filmik w którym Mikołaj mówi, „Jak na razie nie ma cię na mojej liście grzecznych dzieci. Musisz się bardziej starać, dasz radę.”. Albo „Jesteś na liście dzieci do obserwacji, staraj się, a przywiozę ci wymarzony prezent.”. No cudo! Taki przedświąteczny coaching dla najmłodszych szedłby, jak świeże bułeczki. Gdyby świat nie aspirował do bycia czarno-białym…

 

Specjalny miks energetyczny dla mam

Taka mieszanka kawy na obudzenie, melisy na uspokojenie, i wina dla relaksu. Dla ojców można by zrobić wersję z whisky, albo czyściochą. Ummm… Sama bym się napiła, teraz, zaraz. Tylko smak by trzeba było dopracować, bo taka mieszanka sama z siebie mogłaby być raczej ulubionym napojem bulimików. Ale chodzi o działanie. Zatrudniłoby się jakiś chemików i innych badaczy, żeby dopracowali co nieco. 😀 No i nazwę trzeba by wykombinować. I hasło reklamowe. Jakiś „Mam-psynt” (od absynt) – to nie halucynacje, to prawdziwa radość z rodzicielstwa. Co Wy na to? Drinknęłybyście ze mną?

 

To jak dziewczyny (i chłopaki)? Popuścicie wodzę fantazji? Co jeszcze byście chętnie wyprodukowali dla dobra matek i ojców na całym świecie? 😀

 

pasek-do-teksty

 

Jeśli spodobał się Wam ten wpis, pewnie chętnie przeczytacie też:

3 etaty na których każda z nas robi u własnego męża za darmoszkę

Matka i ojciec – bitwa wyobraźni

5 obciachowych rzeczy, które zrobię w te wakacje i dobrze mi z tym

 

Będzie mi bardzo miło, jeśli pozostawisz tutaj swój ślad, dasz się poznać. Możesz zostawić komentarz, na większość staram się odpowiadać i zaglądać do każdego komentującego, jeśli też ma swoje miejsce w sieci. Super, jeśli polubisz bloga na Facebooku, czy udostępnisz post swoim znajomym. Każdy wyraz uznania jest dla mnie niezwykle istotny!

 

Bez-nazwy-2-1

 

 



O autorze -



  • Haha, szczególnie to ostatnie by się przydało :)

  • „Jesteś na liście dzieci do obserwacji…” nie wiem czemu ale mnie to rozbroiło 😉

    • Ja Ci powiem, że po tym, jaką ostatnio „cudowną” przedświąteczną atmosferkę nam Blania serwuje, to bym jej puściła taki tekst z premedytacją. 😀

  • Chociaż ostatnio energii mi nie brakuje, to taki eliksir z chęcią bym przygarnęła. Tak na te gorsze dni, czasami niewyspanie daje mi w kość.
    Pozdrawiam :)

Wszystkie zdjęcia i treści na blogu są moją własnością. Nie wyrażam zgody na ich kopiowanie bez mojej wiedzy. Copyright © 2017 Chichotkitrzpiotki.pl