blog parentingowy

Znamy się już rok… Czas się do czegoś przyznać!

 Kilka dni temu minął rok odkąd prowadzę bloga. Nie sądziłam, że tak się w to wkręcę, że stanie się to jakąś nieodłączną częścią mojego życia. Nie tylko realizuję swoje pasje, ale i w wyjątkowy sposób łapię chwile z dzieciństwa mojej córki, które będą bezcenną pamiątką już na zawsze. Skoro więc stworzyłam tu taki nasz wirtualny dom, i codziennie Was tu goszczę, kumplujemy się od roku, to czas zdradzić Wam kilka tajemnic i różnych dziwactw. Pośmiejecie się trochę ze mnie…  😀

 

Jestem bardzo ciekawa, czy w czymś jesteśmy do siebie podobne. Może i Wy mi zdradzicie jakieś swoje tajemnice laseczki! 😀

 

  • Śpię z misiem… No tak. Bardzo przyzwyczaiłam się do spania w pozycji z misiem pod pachą. Do tego stopnia, że bez niego nie mogłam zasnąć. Jak poznałam mojego męża, nadal spaliśmy razem, tylko, że we trójkę. 😀 W końcu stwierdziłam, że to lekka siara i zamieniłam miśka na małą poduszeczkę. Ale u rodziców nadal mam swojego kochasia. 😀 Tyle, że Blanka się na niego czai, więc już niedługo całkiem będę musiała pożegnać się z pozostałościami mentalnej małej Natalki. 😀

 

  • Nie mam prawa… Jazdy! Kurcze sama nie wiem, jak to się stało. Robiłam, ale nie zrobiłam. Nawet nie doszłam do części praktycznej kursu. Trochę można ten fakt zwalić na to, że urodziłam się i wychowałam w stolycy 😀 Gdzie czasami na piechotę jest szybciej niż autem, gdzie komunikacja miejsca dociera wszędzie, a auta nie ma gdzie zaparkować, albo trzeba za to zabulić grubo. Trochę to też wina mojego rozpieszczenia, każdy mnie gdzieś podwiezie, a to mama, a to mąż, albo tata. A trochę to też przez to, że…

 

  • Lekka ze mnie histeryczka. Zwłaszcza w takich sprawach, jak zdrowie, życie i… ból. W dzieciństwie mama mogła proponować mi najlepsze zabawki w zamian za pójcie na szczepienie, czy pobranie krwi. I nie miałam tych zabawek, bo nic mnie nie było w stanie przekupić. W ciąży niemalże się modliłam, żeby Blanka nie obróciła się z miednicowego położenia, które gwarantować miało cesarkę i żebym nie musiała rodzić w bólach. I tak we własnych oczach przez ciągłe pobrania krwi byłam już bohaterką. 😀 Ja nawet jak na nartach zjeżdżam to już widzę siebie całą połamaną, to gdzie mi do kierowania autem. Strach mnie paraliżuje, więc to raczej nie jest dobry pomysł. 😀

 

blog parentingowy zadbana mama

 

blog parentingowy zadbana mama

 

  • Na imię mi Fruzia! Jakoś tak to do mnie przylgnęło. Kiedyś moja mama i mąż kilka razy tak do mnie powiedzieli i zostało… Jeszcze mama, to czasami rzuci do mnie jakąś „Natalunią”, ale jak mąż wypowie się o mnie „Natalia”, to aż bystrzeję, bo to takie dziwne w jego ustach. Lubię bardzo moje imię, ale już się przyzwyczaiłam, że rzadko bywa w użyciu. Fruzią jestem nawet jak kłócimy się „na noże” i już planujemy rozwód. W sumie trochę gryzie się ta „Fruzia” z takimi sytuacjami, ale co zrobić. Nawet jak byłam w ciąży z Blanią, to czekaliśmy na „Małą Fruzię”. 😀

 

  • Maluję się z prędkością światła. Kiedyś liczyłam czas. Zrobię sobie wieczorowy makijaż w niecałe 8 minut. Taki full zestaw z modelarzem twarzy, tęczą na oku i pomalowanymi ustami. 😀 Bycie pudernicą wyćwiczyłam już w dzieciństwie. Jak w wakacje akurat wszystkie dzieci powyjeżdżały i nie było nikogo na podwórku, rozstawiałam wszystkie lusterka, jakie były w domu na biurku, brałam kosmetyki mamy i robiłam makijaż, pokazywałam się mamie, zmywałam i ćwiczyłam kolejny. I tak w kółko. W jedne wakacje doszłam do perfekcji. 😀 Mając jakieś 12 lat. 😉

 

  • Mam fisia na punkcie kolorów i odcieni. Widzę różnice w tonacjach, na które większość ludzi popukałaby się w czoło, a u mnie one potrafią zdyskredytować dany ciuch, żeby był nie wiem jak piękny. Już w czasach przedszkolnych dobierałam sobie kolor gumki do wzorków na rajstopkach. Jako nastolatka potrafiłam dopasować mamie skórzane rękawiczki pod kolor płaszcza w bardzo rzadkim, bakłażanowo-buraczkowym odcieniu bez najmniejszego skrawka materiału. I tak to się skończyło, że pracując w redakcji i robiąc w kieckach i torebkach, postanowiłam pogłębić moje wykształcenie i jestem… licencjonowaną kolorystką. 😀 Analiza kolorystyczna, wiecie o co chodzi? Kiedyś na pewno Wam opowiem!

 

  • Strasznie głośno mówię, straaasznie! 😀 Mogłabym bez problemu przemawiać na wielkiej sali pełnej ludzi bez mikrofonu. Całe życie, już od przedszkola wszyscy mnie uciszali, nauczyciele uznawali za niegrzeczną, ale ja po prostu nie umiem inaczej. Jak mówię cicho, to jakoś tak dusi mnie w gardle. 😀 Nie wiem, jak to możliwe, ale Blanka jest jeszcze głośniejsza. Ta to już w ogóle w operetce będzie mogła śpiewać i to bez akustyki sali, czy dobrego nagłośnienia. 😀 A jak się dobierzemy we trzy z moją mamą, to już w ogóle lepiej miejcie przy sobie środki przeciwbólowe. A sąsiedzi nie muszą przykładać szklanek to ścian, żeby mieć o nas sporo informacji. 😀

 

blog parentingowy zadbana mama

 

  • Całe życie jestem na diecie. Tak mniej więcej od 15 roku życia, czyli już jakieś 12 lat, przynajmniej dwa razy w roku jestem na diecie. Osiągam sukcesy, a potem porażki. Schudnę 8 kg to po kilku miesiącach przytyję 5. I tak w sumie od lat funkcjonuję w tych podobnych kategoriach wagowych, choć w szafie mam ciuchy w 3 różnych rozmiarach. 😀 Jakby zliczyć moje wszystkie jojo kilogramy to by pewnie wyszło ze 30 kilo. 😀

 

Uzbierałoby się jeszcze sporo smaczków, ale zostawię je sobie na później. 😀

 

To jak? Mamy jakieś cechy wspólne dziewczyny?

 

pasek-do-teksty

 

Jeśli spodobał się Wam ten wpis, pewnie chętnie przeczytacie też:

5 szybkich urodowych trików

Matka z blokowiska, czyli mój dzień świra

Pełnoetatowa mama na wyjeździe bez dziecka

 

Będzie mi bardzo miło, jeśli pozostawisz tutaj swój ślad, dasz się poznać. Możesz zostawić komentarz, na większość staram się odpowiadać i zaglądać do każdego komentującego, jeśli też mają swoje miejsce w sieci. Super, jeśli polubisz bloga na Facebooku, czy udostępnisz post swoim znajomym. Każdy wyraz uznania jest dla mnie niezwykle istotny!

 

Bez-nazwy-2-1

 



O autorze -



  • Hihi fajne te Twoje dziwactwa 😉
    PS. też głośno gadam i dużo, i głośno krzyczę i piszczę 😛 Zetka ma to po mnie, ale ciii 😉

  • Oj, dziwactwa od razu. Normalna, pozytywna kobieta z Ciebie.
    Gratuluję roczku :*

  • Ja też bardzo głośno mówię, ale mam wytłumaczenie, że odziedziczyłam ton głosu po dziadku – śpiewaku operowym :)
    Opowiedz coś więcej o tej kolorystyce, ciekawe to jest!

  • Przybij pionę co do ostatniego! 😀

  • Ty mówisz głośno, ja głośno i… mega szybko :)
    Minął rok, a dużo piszesz, czasami nie nadążam z czytaniem. Super! Oby tak dalej :)

  • Ale żeby z misiem? jak to przeczytałam to od razu na myśl przyszedł mi Twój cudowny mąż, a Ty jednak na prawdę z misiem 😉 W sumie to Ci się nie dziwie, bo ja już dwa lata po porodzie a ciągle śpię z rogalem do spania w ciąży. :)

    Analizę kolorystyczną robiłam, badając skład cementu na studiach pod mikroskopem. Ciekawe czy o taką ci chodzi?

    A tak w ogóle to fajne smaczki wybrałaś żeby się nimi z nami podzielić Fruziu! :)

    • Haha, no o inną analizę chodzi. 😀 😉 A z tym rogalem to mam to samo. Tylko, że ja takowego nie zanabyłam, i od dwóch lat zastępuję dodatkową poduchą. 😀

  • Haha :) Niesamowita jesteś :) Miło było przeczytać o Tobie tak oryginalne rzeczy :)

Wszystkie zdjęcia i treści na blogu są moją własnością. Nie wyrażam zgody na ich kopiowanie bez mojej wiedzy. Copyright © 2017 Chichotkitrzpiotki.pl