jakie bajki dla dwulatka?

W bajkach, to nie agresja najbardziej zagraża Twojemu dziecku!

Mam wrażenie, że współczesność jest okrutna dla dzieci… Matki są tak uświadomione, że wszędzie widzą niebezpieczeństwa, więc zabawa nie jest już tak swobodna, jak kiedyś. Na każdym kroku wylicza się cukier we wszelkich lubianych przez dzieci produktach. Nawet oglądanie bajek przestaje być popularne i niektórym jawi się, jako samo „złooo”! A ja uważam, że nie  ma złych bajek. Są tylko głupi i nieuważni rodzice!

 

I w drugą stronę. Najgłupszą, najbardziej nieodpowiednią, przepełnioną złymi wzorcami bajkę, mądry rodzic tak ogra, by płynęła z jej obejrzenia korzyść dla dziecka.

 

Jakie bajki dla dwulatka?

 

Bardzo cenię sobie bajki. Moje dziecko ogląda je, codziennie. Widzę, jak rozbudzają w mojej córce kreatywność. Ile świetnych pomysłów na zabawy z nich wyciągnęła. Jest przecież teraz masa mądrych bajek, rozwijających zdolności poznawcze dziecka, poszerzających horyzonty. Pierwsze, jakie mi przychodzą do głowy, to Doktor Dośka – chyba pierwsza czarnoskóra postać bajowa, Księżniczka Zosia – dziewczynka żyjąca w patchworkowej rodzinie, czy Szeryf Kaja – damska postać, która pełni rolę, która dotychczas była pozostawiona postaciom męskim. Sporo można tu wyciągnąć życiowej mądrości, którą zaangażowany rodzic z łatwością przekaże dziecku przy okazji „obgadywania” bajki.

 

My jednak najbardziej pokochaliśmy Maszę i Niedźwiedzia. Fantastyczna, zabawna bajka, która bawi także rodziców. I właśnie na tą bajkę, Blanka ma aktualnie bana. Bo to ona okazała się niebezpieczna. Mała, niesforna Maszka tak zaimponowała mojemu urwisowi, że stała się jej idolką. No i nie byłoby w tym nic złego. Ale Masza, robi czasem tak dziwne rzeczy, których lepiej nie naśladować. Salta podczas skakania na łóżku, wdrapywanie się na najwyższe półki spiżarni Niedźwiedzia, zakładanie słoika na głowę i inne takie. Te wszystkie akrobacje, z uporem maniaka zaczęła powtarzać Blanka. A ja miałam w swoim macierzyństwie okres, w którym serce, znajdowało się permanentnie bliżej gardła. Teraz, wciąż oglądamy Maszę, ale tylko wspólnie, żeby mieć w głowie scenariusze „zabawy”, które mogą się spodobać małej.

 

Pewnie nie na każde dziecko Masza wywrze taki wpływ, jak na moje. Ale grunt to zachować czujność. W sumie to ja staram się kontrolować nawet seanse ze „Świnką Peppą”, choć w sumie to bajka w pełni dostosowana do maluchów. Dlaczego to robię?

 

Agresja nie jest największym niebezpieczeństwem w bajkach…

 

„Bolek i Lolek” – kto by nie kojarzył tej bajki. Kiedyś, pokolenie dzisiejszych babć i dziadków nie miało wielkiego wyboru, bo oprócz tych dwóch chłopaków, funkcjonował jeszcze Miś Kolargol i niewielka ilość innych bajek. I wydawałoby się, że tamte bajki były odpowiedniejsze od tych współczesnych. Tylko, że u mojej babci mieszkającej na jednym z największych warszawskich blokowisk, jakoś w latach 70-tych, pewien 5-latek został w ostatniej chwili złapany przez babcię, jak próbował z parasolką w ręku skakać przez okno. Z 8 piętra. No bo przecież Bolek z Lolkiem skakali i fruwali jak ze spadochronem. Fajna zabawa. Mogło się skończyć tragicznie.

 

Tymczasem, ja, wychowywana już na złych bajkach, gdzie się naparzali, wyzywali itp. nie tylko nie miałam incydentów zagrażających życiu, ale też „cudem” nikomu nie zrobiłam krzywdy. Mimo, że rodzice posiadali kanał „RTL 7” i „Polonia 1”, na których leciały popularne w latach 90` bajki japońskie, takie jak „Dragon Ball”, czy „Wojowniczki z Krainy Marzeń”, które umówmy się, skarbnicą cnót, to nie były. Tylko, że moja mama zawsze rozmawiała ze mną o fabule bajek. Jak była nawalanka, to tłumaczyła, że nie wolno bić innych, ale i nie wolno dawać przyzwolenia by być bitym. I choć moja natura, raczej nie budziła ryzyka, że komuś przywalę, to być może dzięki temu, nie raz postawiłam kontrę i nie zarobiłam w łeb w szkole… A jak pewien „kolega” ciągał mnie za włosy przez pół szkolnego korytarza w podstawówce, to od razu poskarżyłam się rodzicom. Choć normalnie być może bałabym się, że się będzie mścił.

 

Dlatego mam taką konkluzje…

 

To wyobraźnia w połączeniu z elementami baśniowymi, fantasy jest najbardziej niebezpieczna w bajkach – zwłaszcza dla maluchów

 

Najważniejsze to znać własne dziecko. Jego charakter, skłonności. Wtedy rodzic będzie wiedział, jak dostosować bajki do dziecka, by wywierały na nie korzystny wpływ. Mądry rodzic, nie demonizuje bajek, tylko poświęca czas, by je z dzieckiem oglądać!

 

pasek-do-teksty

 

Jeśli spodobał się Wam ten post, pewnie chętnie przeczytacie też:

7 życiowych rad dla mam niejadków

Dziecko w restauracji – 6 zasad, które ułatwiły nam życie

8 patentów na przyjemną podróż z dzieckiem

 

Będzie mi bardzo miło, jeśli pozostawisz tutaj swój ślad, dasz się poznać. Możesz zostawić komentarz, na większość staram się odpowiadać i zaglądać do każdego komentującego, jeśli też mają swoje miejsce w sieci. Super, jeśli polubisz bloga na Facebooku, czy udostępnisz post swoim znajomym. Każdy wyraz uznania jest dla mnie niezwykle istotny!

 

Bez-nazwy-2


O autorze -



  • Mój syn wiele się z bajek nauczył, zarówno słownictwa, jak i innych rzeczy. Ostatnio byłam w szoku, gdy mówi mi: „Muszę iść umyć zęby, bo jadłem słodycze, a cukier sprawia, że bakterie się rozwijają”. Okazało się, że babcia puszczała mu starą bajkę „Było sobie życie” 😉

  • Polonia1=moje dzieciństwo, a myślę, że wyrosłam na w miarę ogarniętego ludzika. Ja dziecku nie zabraniam – niech ogląda, ale 1. z umiarem i 2. pod kontrolą.

  • U nas też prym wiedzie Masza, oglądamy ją razem, bo muszę przyznać Ci rację, że jej wyczyny budzą we mnie grozę! Zresztą wiesz o czym mówię bo te nasze Aparatki to z jednej gliny są ulepione;)
    Oglądamy bajki, ale pod kontrolą i w ograniczonych ilościach. Szczególnie ostatnio, ponieważ Zetka gdyby mogła to ciągle by je oglądała. Już udaję, że nie słyszę gdy biegnie z telefonem i woła “baka“

    • Aparatki nasze. Ale z drugiej strony wolę mieć w domu taką małą Maszkę niż jakąś rozlazłą księżniczkę. 😀

  • My też jesteśmy w klubie wielbicieli Maszy i Niedźwiedzia:)

    Mnie się wydaje, że dzisiejsze społeczeństwo rozwija się szybciej fizycznie, ale zdecydowanie wolniej w aspekcie emocjonalnym i mądrości życiowej. Wynika to głównie z naszego dmuchania i chuchania na dzieci. Obieram im zdolność samodzielnego myślenie, nie dajemy szansy na poznanie świata, na to by mogły się sparzyć i nauczyć że to niebezpieczne. y zamykamy dzieci pod kloszem i robimy wszystko by nie poznały tego prawdziwego „niebezpiecznego” świata. Dzieci znają potem tylko ten świat z bajek zza szkła i nie ma się co dziwić, że nie rozróżniają tego co prawdziwe, a co bajkowe.

    A to że powinniśmy z dziećmi rozmawiać to fakt. Nawet jeśli czegoś w bajce się boja, należy ich wspierać i strach oswoić, a nie uciąć temat i schować z powrotem pod klosz.

    • A to to już w ogóle szeroki temat na oddzielny post. 😉 Powiem Ci, że mocno mnie zastanawia, na kogo wyrosną współczesne dzieci, bo coś mi się wydaje, że te trzymanie pod kloszem, wszelkie kombinowanki wychowawcze itp. itd. mogą przynieść nie za dobre skutki. Dzieci wychowujemy przecież, nie tylko po to, żeby były szczęśliwymi dziećmi, ale by mogły później sprawnie funkcjonować w dalszym życiu.

      • Dokładnie! A my ich często wychowujemy na pewnych siebie, emocjonalnych lodowych ludzi, ktorzy nie mają za grosz empatii, ktorzy za to nie potrafią radzić sobie z własnymi emocjami, porażkami, brakiem czegokolwiek…Co raz więcej poznaje takich ludzi i co raz bardziej martwią mnie ich dzieci…

        • Mam dokładnie takie same spostrzeżenia. Człowiek jak ma dziecko/ dzieci częściej ma kontakt z przypadkowymi ludźmi i powiem że to niepokojące, jakie mamy teraz społeczeństwo, a z każdym pokoleniem będzie raczej gorzej niż lepiej… :/

  • O matko, czytając komentarze widzę ze i chłopcy moi mało oryginalni, bo uwielbiają Masze!

  • My też oglądamy z Izką Maszę :) Ale na razie Izka jej nie papuguje! My zawsze razem oglądamy i obgadujemy bajki, tak że na razie mam kontrolę nad tym, co Iza widzi.

    • Masza rządzi! Ostatnio byliśmy na kilka dni u rodziny męża. I jego bratankowie – 13 i 11 lat, oglądali z Blanią Maszę, jak zahipnotyzowani. 😀

Wszystkie zdjęcia i treści na blogu są moją własnością. Nie wyrażam zgody na ich kopiowanie bez mojej wiedzy. Copyright © 2017 Chichotkitrzpiotki.pl