bunt dwulatka - sprawdzone sposoby

7 sposobów na bunt dwulatka bez psychologicznego pitu pitu

Czasami myślę, że oszaleję. Żyjemy teraz, jak na jakiejś cholernej sinusoidzie emocjonalnej. Mamy w domu zbuntowaną dwulatkę. A jak szukałam po internetach sposobów, jak radzić sobie z takim okazem, to… Popukałam się w czoło. Pomyślałam „Oni chyba nigdy nie widzieli  prawdziwego małego terrorysty!”. Ale wiecie co? Dzięki pewnym modyfikacjom, wypracowałam kilka własnych sposobów, które serio działają. Oby i Wam pomogły!

 

Z radami dotyczącymi buntu dwulatka, jest zazwyczaj tak, jak z tymi w kwestii niejadków. Jak się je czyta, to już jest się pewnym, że większość z tych doradców wygłaszających mądre teorie nigdy nie miała do czynienia z PRAWDZIWYM problemem. Czasami wydaje się też, że piszą je jacyć nadludzie, którym wychodzi, a nam, zwykłym matkom i ojcom, jakoś nie bardzo. Nie mamy w sobie tyle spokoju, pokory.

 

Nie lubię czytać tekstów w stylu „traktuj dziecko, jak równego sobie, a problem zniknie”. Po prostu mnie wkurzają, bo raz, że sprawa nie jest taka prosta, a dwa, że cholera no, ja się akurat z tym nie zgadzam. Nie będziemy z naszą córką równe sobie, bo mamy odmienne role i zadania. Między nami jest i będzie miłość, szacunek, zrozumienie wzajemnych potrzeb, ale no nie przesadzajmy… Są pewne granice i to rodzic, je wyznacza.

 

bunt dwulatka sprawdzone sposoby

 

Mocne geny + bunt dwulatka = m a s a k r a

Nie chcę się z Wami licytować, kto ma gorzej, bo bunt dwulatka dotyka każdego rodzica. U nas już jakoś od roku nie było lekko, ale po magicznej granicy drugich urodzin nastąpiło gwałtowne jeb***cie, które nieco zbiło nas z tropu. Blanka wciąż niewiele gada, jej słowa to „mamu”, „tatu” (słodkie, bo ma to być „mamusia” i „tatuś”), „ne, ne, ne” (stanowcze nie), „kap” (tak), „tam”, „tom” (tą), „si” (gorące), „da” (daj), „ka” (bajka, lalka i wszystko inne co kończy się na „ka”). Stanowczo za mało, żeby dogadać się z człowieczkiem, który już ma swoje zdanie, oczekiwania, czuje się na tyle duży, by decydować i kreować nasze życie rodzinne.

 

Do tego, jakby było mało, Blania praktycznie nie ma po kim być spokojną istotką. Rodzice to „wariatka” i „wariat”. A dziadkowie z obydwu stron – nie lepsi. Mam więc podejrzenia, że bunt dwulatka, to mocne uderzenie, taki jakby etap edukacyjny, do naszego późniejszego funkcjonowania w rodzinie histeryków.

 

blog parentingowy

 

bunt dwulatka rady

 

To tyle tytułem wstępu. Chyba już ogarniacie, jak bardzo zdesperowana byłam. Przerobiłam nawet większość tych psychologiczno-terapeutycznych teorii w nadziei, że jakoś nam pomogą przy napadach histerii, kładzeniu się na ziemię, kopaniu, wrzaskach i innych tym podobnych smaczkach. Powiem szczerze, część przy odpowiedniej modyfikacji i dostosowaniu do ludzi, a nie czarodziejek, wróżek i świętych, nawet poskutkowała. A co ważniejsze, skłoniła mnie do obserwacji własnego dziecka i wypracowania własnych metod, które ułatwiają nam życie w tym niełatwym okresie.

 

Bunt dwulatka – sprawdzone sposoby

No i mam, policzyłam i wyszło mi aż 7 sposobów na bunt dwulatka. Wszystkie działają, choć nie obiecuję cudów. To tylko triki, by przetrwać ten okres, a nie by bunty zlikwidować. Można je wyciszyć, ale nie pozbędziemy się ich całkiem. Takich mądrych to nie ma. 😀 Tu potrzebny jest czas. Ale warto go poświęcić, bo wbrew pozorom, ten trudny okres, dobrze rozegrany, wzmacnia relacje z dzieckiem, buduje jego charakter i daje nam samym więcej pewności siebie w rodzicielstwie.

 

bunt dwulatka sprawdzone sposoby

 

No to jedziemy!

 

1. Daj dziecku siebie w 100%

Przynajmniej 15-20 minut dziennie poświęć tylko dla dziecka. Bez dłubania w telefonie, bez mieszania zupy itp. Dwulatek to taki stworek, co niby wydaje mu się, że jest już bardzo duży i niezależny, ale potrzebuje niewiele mniej uwagi od niemowlaka. Czasami buntami walczy o zainteresowanie, bo nie umie jeszcze inaczej. Pozytywne emocje, potrzebę bliskości wyraża takim terrorem – „zwróć na mnie uwagę, albo zacznę wrzeszczeć”. Poświęcenie tej chwili tylko dziecku działa cuda.

 

Ale uwaga! To dotyczy wszystkich opiekunów. U nas np. Blanka walczy o zainteresowanie taty, jak przyjdzie z pracy i czasami po jego powrocie z sekundy na sekundę wyrastają  jej różki. Kiedyś myślałam, że to wina tego, że widzi tatę mniej i próbuje przy nim gwiazdorzyć. Źle ją oceniłam. Chwila zabawy z tatą, wspólnego oglądania bajek, czy czytania i mała znów jest sobą. To samo dotyczy babci, czy dziadka z którymi spędza sporo czasu. No niestety. Choć dwulatek wydaje się już sporym dzieckiem, to nie da rady odesłać go do pokoju i myśleć, że będzie się spokojnie sam bawił i nie oczekiwał zainteresowania. To jeszcze nie ten czas. Ale zatęsknimy za tym, jak za kilka lat dziecko będzie się od nas opędzać. 😀 Bo i taki etap czeka rodzica. 😉

 

bunt dwulatka sprawdzone sposoby

 

2. Pozwól „decydować”

Na tyle, na ile to możliwe i na ile tego chcesz, dawaj dziecku wybór. To zaspokoi jego potrzebę bycia dużym – małym człowiekiem. Jak pokażesz, że liczysz się z jego zdaniem, będzie udobruchane, serio. Wystarczają pierdoły, które tak naprawdę nie robią różnicy rodzicowi. Zapytaj malucha, co chce na śniadanie – serek, czy kanapkę. A zmieniając pieluchę pozwól „wybrać” jedną z opakowania. Szykując ubranko przygotuj trzy bluzeczki, które Tobie pasują i zapytaj, którą chce założyć. Maluch będzie taki dumny ze siebie, że zrobi później co zechcesz. 😀 Serio, serio.

 

U nas działa to też w sklepach, gdy mała szaleje, żeby jej coś kupić. Zamiast denerwować się, że chciałaby wszystko dostać, wybieram dwie, trzy rzeczy dajmy na to jajko z niespodzianką, kolorowankę i jakąś małą figurkę (ona uwielbia te wszystkie kolekcjonerskie serie) i proszę by wybrała. Po pierwsze ułatwiam jej decyzję, a taki maluch potrzebuje pokierowania, po drugie dzięki daniu możliwości wyboru unikam kłótni o to, że chciałaby mieć wszystko. Bo ważne i satysfakcjonujące jest dla niej samo to, że decyduje.

bunt dwulatka sprawdzone sposoby

 

3. Daj szansę na grzeczność

Wyobraź sobie, że idziesz na najlepszą imprezę z możliwych, bawisz się wyśmienicie, a potem każą ci wyjść zanim jeszcze zdążyło ci zaszumieć w głowie od drinków, a nogi nawet nie zabolały od tańca. Jest ci żal, no nie? To teraz pomnóż to razy 10 i dodaj fakt, że maluch nie umie sobie jeszcze do końca radzić z emocjami.

 

Właśnie dlatego staram się, nie wychodzić z Blanką na plac zabaw, nie zabierać jej do bawialni, o ile nie mogę z nią tam siedzieć „do upadłego”. Albo! Jak mam dobrą kartę przetargową, np. wychodzimy na plac zabaw na godzinę koło 15 i wracamy, bo trzeba ugotować tacie obiad (dla mojej małej powrót taty, to dobra karta przetargowa). Albo, jak idziemy do bawialni, przed pojechaniem do  dziadków i mówię po jakimś czasie małej, że „Power za nią tęskni” – pies dziadków to też niezły argument. Pokombinuj, na Twoje dziecko też zawsze znajdzie się coś, co będzie ważniejsze i metodą pertraktacji, bez awantur uzyskasz cel. Tylko bez oszukiwania! Bo spalisz tą metodę już na wstępie.

 

4. Gadaj, gadaj, gadaj…

Opowiadaj, argumentuj, tłumacz. Nawet, jak wydaje ci się, że to nie ma sensu, bo dziecko jeszcze nie mówi. Ale wszystko rozumie i uwierz mi – ma silną potrzebę bycia zaangażowanym w życie rodzinne, zwłaszcza w kwestie, które jego dotyczą. Dlatego właśnie zawsze opowiadam Blani, że musimy się ubrać i wyjść, bo to, to i tamto. A jak to zrobimy, to będzie tak i tak. Gdy chcę by już skończyła zabawę na podwórku, to uprzedzam ją kilka razy na jakieś 10 minut przed, 5 minut przed, 2 minuty przed o tym, że trzeba już iść. Takie traktowanie, jak dorosłego, daje dziecku satysfakcję, ale też poczucie bezpieczeństwa. Bo wie, co go czeka i nie ma wtedy takiej silnej potrzeby sprzeciwu.

 

masza i niedźwiedź duża lalka

 

5. Gdy już nastąpi histeria – przeczekaj!

To nie jest tak, że mojemu dziecku się bunty nie zdarzają, bo ja jestem taka mądra. Czasami sytuacja jest wyjątkowa i nie działają żadne bajery. Czasami po prostu nie mam czasu, ani humoru na cackanie się z Blanką. Jestem tylko człowiekiem. Wtedy, w połączeniu np. z wyjściem gdzieś z domu, awantura gotowa. Staram się podejść do niej spokojnie. Czekam na ten wyczuwalny moment, że Blanka ma ochotę skończyć, tylko nie umie. Wcześniej nic nie mówię, nie uspokajam jej, tylko się patrzę. Nie ma sensu uspakajać dziecka, czy to delikatnie, czy z nutką „straszonka”, bo to jak utarczki z pijanym – i tak nic nie zrozumie, a tylko można pogorszyć sprawę. Jak już wyczuję, że mała tak na prawdę chce pomocy, podchodzę do niej i biorę na ręce. Wtedy mówię do niej cicho i spokojnie, że rozumiem, że się zdenerwowała, ale jej reakcja była zbyt głośna i inne takie tam.

 

Ważne, żeby nie przypinać dziecku łatek, tylko próbować okazać zrozumienie. Wtedy ugłaszczemy malucha. I uwierzcie mi, jak okażecie przyjacielskie, empatyczne podejście, to każda kolejna histeria będzie na mniejszą skalę. Ale znowu – dotyczy to każdego opiekuna z osobna. Bo dziecko potrafi z jednym się dogadać, ale przy innym nadal ćwiczyć swoje racje. 😀

 

6. Nie mów z góry…

To jest jedna z tych rad psychologicznych, którą wyczytałam i która działa. Różnica jest ogromna. Gdy przykucniemy przy dziecku i będziemy mniej więcej na jego poziomie, wszystko trafia do niego dużo bardziej. Jakby lepiej nas słyszy i szybciej się uspokaja. Do wypróbowania – obowiązkowo dla każdego rodzica.

 

7. Nagłe odcięcie od sielanki…

To jest takie moje kolo ratunkowe, gdy już nic nie działa. Wszystkie matki od rodzicielstwa bliskości pewnie uznają mnie teraz za potwora. Ale nie uważam się za takiego. Kiedy nie działają żadne inne metody, a czasem tak się dzieje, że Blanka nie chce współpracować, ma napady jakiejś upartości, to robię drastyczne cięcie od miłej atmosfery. Proszę ją by wyszła do swojego pokoju i przemyślała sobie swoje zachowanie, bo nie jest mi miło z tym, jak się zachowuje. Na koniec mówię „wyjdź, nie mam ochoty z tobą siedzieć w jednym pokoju, jak tak się zachowujesz”. I ona wychodzi. I wraca za pół minuty. Przytula się, wtedy tłumaczę jej wszystko i zawsze całuję, przytulam, żeby czuła się kochana. Ale dzięki temu, że zazwyczaj jest między nami ciepło i miło, to ona bardzo odczuwa różnicę, gdy atmosfera się psuje i rozumie, że mama też ma uczucia i też można jej zrobić przykrość.

 

bunt dwulatka jak reagować

 

pasek-do-teksty

 

Jeśli spodobał się Wam ten wpis, pewnie chętnie przeczytacie też:

Upierdliwa teściowa jest babcią

A co jeśli Twój facet się zakocha?

Matka z blokowiska, czyli mój dzień świra

 

Będzie mi bardzo miło, jeśli pozostawisz tutaj swój ślad, dasz się poznać. Możesz zostawić komentarz, na większość staram się odpowiadać i zaglądać do każdego komentującego, jeśli też ma swoje miejsce w sieci. Super, jeśli polubisz bloga na Facebooku, czy udostępnisz post swoim znajomym. Każdy wyraz uznania jest dla mnie niezwykle istotny!

 

Bez-nazwy-2

 



O autorze -



  • A ja póki co nie wierzę w żaden tego typu bunt 😀 ale mam prawo, do 2 lat mojemu synkowi jeszcze daleko 😛

    • Też nie wierzyłam. To się tylko tak nazywa, że bunt dwulatka, ale moim zdaniem występuje różnie u różnych dzieci. Ale zawsze w momencie, jak myślą, że już są niby takie duże, a wciąż bardzo potrzebują rodzica. Taki wewnętrzny konflikt rodzi chwilowego histeryka. 😀

  • Nam do 2-jki brakuje jeszcze pół roczku, ale coraz częściej nasza Izka już się buntuje, chociaż na razie po podłodze się nie rzuca :) A część Twoich rad już stosuję, szczególnie tą z decydowaniem :)

    • U nas też zaczynało się wcześniej i powoli rozkręcało. Ale mam wrażenie, że powoli okiełznałam te bunty, w każdym razie coraz lepiej wychodzi mi radzenie sobie z nimi. :) Będzie dobrze, wytrwamy obydwie Jadziu! 😉

  • Ile to trzeba cierpliwości;) też to przechodzimy, córka również bardzo charakterna (chociaż i ja i jej tata jesteśmy oazami spokoju, charakter ma po mojej siostrze i tacie). Pocieszenie Cie, że z gadającym dwulatkiem nie ma dużo lepiej, bo powie Ci „nie chce gadać, nie dotykaj mnie, idź sobie” itd ;p

    • Haha, twarda sztuka ta Twoja córcia. 😉 Moja mimo wszystko w tych buntach bardzo potrzebuje zrozumienia i czułości. Ale może tylko na razie, a później będzie gorzej. 😀

  • Życiowo napisane :) U mnie sposobem na histerię u dziecka (w sumie, u siebie też), jest – może zabrzmi to brutalnie – olać. I mnie, i synowi, takie histerie szybko przechodzą, gdy ich się nie rozdmuchuje, a niestety każde próby dogadania, czy nawet przytulenia, gdy jest w takim stanie, tylko je podsycają.

    • To chyba zależy od charakteru. Mi histerie zawsze przechodzą, jak występuje próba dogadania się, albo jakieś oznaki czułości. Olanie najbardziej mnie denerwuje i działa jak dolanie oliwy do ognia. Z Blanką jest podobnie. 😉

  • My przechodzimy teraz histerie na ubieranie. Jakiekolwiek, rano, wieczorem w piżamę, kurtkę na spacer. Wszystko kończy się wijącą po podłodze aferą. Już się boje co będzie dalej… Oj dadzą nam te dzieciaki popalić…

    • Nooo, dadzą… Ale trzeba mieć nadzieję, że z takich upartych dzieci wyrosną silni, pewni siebie i spełniający się ludzie. :)

  • Ja osobiście nie lubię określenia „bunt dwulatka”, ale my również przechodzimy teraz przez trudny okres i momenty histerii zdarzają się dosyć często. Ja wtedy także zostawiam ją samą w pokoju i mówię, że jak będzie chciała się przytulić, to niech przyjdzie. Albo mówię, że to ja potrzebuję się przytulić.

  • Jak ja Cię rozumiem! Mam to samo, a tu jeszcze drugich urodzin nie było! Myślisz, że to jeszcze nie bunt tylko ciągle nasze geny? 😛
    U nas gadanie nie zawsze działa. Za to stosuje odwracanie uwagi. Świetnie się to spisuje. Gdy młoda zaczyna wpadać w złość szybko zmieniam obiekt zainteresowania. Dawanie wyboru też pomaga. Jedynie ciężko jest z unikaniem pokus … ona sama upomni się, że chce na plac zabaw nawet jeśli mijam bo szerokim łukiem, przez co nadrabiam kilometrów 😉

    • Haha, czasami sobie myślę, że są jednak jakieś plusy tego, że moja Blania tak słabo gada jeszcze. Postęka trochę, bo też rodzą jej się w głowie takie różne pokusy. Ale w końcu musi przestać, bo mamie jest się trudno domyślić o co chodzi. 😀

  • MyMami

    I taki poradnikowy nie poradnik z prawdziwego życia to najlepsze co można dać drugiej mamie! Natalia myślałaś nad książką? 😛 Będę pierwsza, która ją kupi!

  • Jasiek ma 19 miesięcy i aż się boje co to będzie! I wydaje mi się właśnie z obserwacji ze bardziej ten bunt odczuwają rodzice dzieciaków które mniej mówią i może wynika to z tego ze te małe istoty maja głowy pełne pomysłów, ogromnie duuuuzo juz do powiedzenia ale jeszcze nie radzą sobie z werbalnym uwolnieniem własnych myśli i to je dodatkowo irytuje.

    • Z pewnością jest właśnie tak jest jak piszesz. Są przepełnione emocjami, z których nie mogą się „uzewnętrznić”. 😀 Współczuć należy takim maluchom… I ich rodzicom! 😀

Wszystkie zdjęcia i treści na blogu są moją własnością. Nie wyrażam zgody na ich kopiowanie bez mojej wiedzy. Copyright © 2017 Chichotkitrzpiotki.pl