najniebezpieczniejsze zabawy dzieci

Na plaży strzeż swoje dziecko przed… dziećmi!

A inne dzieci, przed Twoim. Trwają wakacje, więc wiadomo, co sprzedaje się najbardziej w tematyce rodzicielskiej. Teksty straszące typu „Załóż temu dziecku majteczki, bo pedofil obserwuje z krzaków…”, albo krytykująco-moralizatorskie typu „Weź tą dupę z leżaka, odstaw piwsko i pilnuj dzieciaka.”. Ja nie zamierzam Was straszyć, ani Wam moralizować. Opowiem Wam tylko pewną historię z mojego dzieciństwa…

 

Czytałam w tym sezonie już sporo tekstów dedykowanych rodzicom-urlopowiczom. Nie powiem, że się z nimi nie zgadzam. Owszem, moje dziecko będzie chodziło po plaży ubrane i tak, zrobię wszystko, żeby ją upilnować, żeby się nie zgubiła. Ale plażowanie dla dziecka, to przede wszystkim zabawa. Te artykuły, wpisy na blogach, czy nawet Wasze komentarze mówią jedno – najlepiej, jak się dziecko znajdzie sobie kolegów i koleżanki i zajmie się wspólną zabawą. Wtedy jest zadowolone, a rodzic ma względny spokój. Czy rzeczywiście? Otóż moim zdaniem nie. Dziecka w grupie trzeba pilnować jeszcze bardziej i zachowywać czujność. Bo różne niebezpieczne pomysły płyną już nie z jednej, a z kilku małych główek…

 

najniebezpieczniejsze zabawy dzieci

 

Najniebezpieczniejsze zabawy dzieci w wakacje

 

Miałam ze 3-4 latka. Byłam z rodzicami na wakacjach na zachodnim wybrzeżu. Bawiłam się z tatą w wodzie, na płyciźnie. Obok stała dziewczynka w podobnym do mnie wieku, też z tatą. Ja byłam zajęta próbami pływania z moim pierwszym kółeczkiem (w kształcie fląderki – wspominam z rozrzewnieniem do dziś), ona rzucała sobie kamieniami do wody. Była pierwsza połowa lat 90-tych, początek prawdziwej rewolucji seksualno-modowej w naszym kraju. Do wody akurat szła grupa turystek z Niemiec (wtedy jeszcze bardziej wyzwolonych jak nasze) w stringach i toplessie. Ja tego tak nie pamiętam, bo dzieci na takie rzeczy uwagi nie zwracają,  ale z relacji mojej mamy, obydwaj tatusiowie, mocno się na owe panie zapatrzyli. Ot taka ciekawostka przyrodnicza, kto by nie popatrzył! 😀 I właśnie w tym momencie jeden z większych kamieni rzucanych przez dziewczynkę trafił w moją głowę. Na chwilę straciłam przytomność i upadłam pod wodę. Wszystko skończyło się jedynie sporym guzem na głowie. Ale mogłam przecież zostać uderzona w skroń. Taty mogło nie być obok, gdybym była niewiele starsza i mogłam się utopić. Taka głupia rzecz, rzucanie kamieniami do wody, mogłaby odebrać życie małemu dziecku. Już nie wspominając w ogóle o tym, jaką traumę na całe życie miałaby tamta druga dziewczynka, mój nie do końca świadomy oprawca.

 

Dzieci mają różne dziwne pomysły, zwłaszcza w grupie.  Kiedyś, chyba nawet w te same wakacje, starsza, już prawie dorosła, bo aż 5 letnia koleżanka namówiła mnie, 3-latkę, żeby iść do sklepu po lody. Do sklepu oddalonego spory kawał od placu zabaw, na którym się bawiłyśmy,  od którego dzieliło nas ogromne skrzyżowanie. Jeszcze lepiej, że sklep był zaraz obok wielkiego parku w którym ilość ekshibicjonistów była porównywalna do ilości mrówek, bo to wtedy było jeszcze dość popularne zboczenie. Wydawało nam się, że to niedaleko. Bo dzieci nie mają poczucia odległości. Nawet jeśli nie dorwałby nas żaden zbok, nie przejechałby samochód, mogłyśmy się zwyczajnie zgubić… Na szczęście mamy dorwały nas w połowie drogi.

 

Jako już dorosła kobieta obserwowałam różne „zabawy” dzieciaków na plaży. Skakanie z falochronów na główkę do metrowej wody. Czasami po takich zabawach niektóre dzieci nie zrobią już ani kroka bez wózka inwalidzkiego. Zapasy na płyciźnie… I co z tego płytko? Że niby się nie utopią? A wiecie, co to są suche utopienia? No właśnie, wiele do nich nie trzeba. Nie mówiąc już o małych wypadkach, jak wtedy gdy maluchy sypią sobie paskiem w oczy i też jest wtedy dym i może skończyć się na SORze.

 

najniebezpieczniejsze zabawy dzieci

 

Nie mówię tu, żeby dziecko przywiązać do leżaka, czy żeby chodzić za nim krok w krok. Ale aby zachować czujność, stosować zasadę ograniczonego zaufania. Nie ważne, że dziecko „grzecznie” bawi się z innymi. Ufaj i kontroluj. Bo, jak to mówią, strzeżonego… A spokojne wakacje, takie w miarę, będziemy mieć za jakieś 10-15 lat.

 

pasek-do-teksty

 

Jeśli spodobał się Wam ten wpis, pewnie chętnie przeczytacie też:

Po co właściwie jest tata?

Dlaczego moje dziecko jeszcze nie mówi?

5 powodów by docenić niemowlaka nim podrośnie

 

Będzie mi bardzo miło, jeśli pozostawisz tutaj swój ślad, dasz się poznać. Możesz zostawić komentarz, na większość staram się odpowiadać i zaglądać do każdego komentującego, jeśli też ma swoje miejsce w sieci. Super, jeśli polubisz bloga na Facebooku, czy udostępnisz post swoim znajomym. Każdy wyraz uznania jest dla mnie niezwykle istotny!

 

Bez-nazwy-2



O autorze -



  • Do tej pory byliśmy z małą tylko raz na plaży i była tam jedynym dzieckiem, i jeszcze chodzić sama nie umiała, więc nie musiałam się martwić, że jakieś głupie pomysły przyjdą jej do główki :) Ale za kilka lat to się dopiero zacznie!

    • No dokładnie. Jeszcze u dziewczynek to chyba łatwiej wytłumaczyć, ale miej tu kobieto syna, którego ciągnie ciągle do niebezpieczeństw i tak cały czas praktycznie, aż nie znajdzie sobie stałej dziewczyny, to może ciut spokojnieje. 😀

  • O Kochana! Pomysły w tych małych główkach dzieciaków na plaży paczkują w tempie ekspresowym! Tak jakby ta odrobina swawoli, wolności, radości i tego ze przecież są wakacje, powodowała wybuch zwariowanych pomysłów :) Tych to im nie brakuje :)

  • Genialna przestroga dla rodziców!

  • Oj dziecięce pomysły sa czasem przerażające :(

  • To prawda – dorosły by siedział cały dzień i nie wymyślił tego, na co dziecko jest w stanie wpaść w sekundę.

    • Dokładnie. Dlatego trzeba sobie chociażby poprzypominać własna inwencję sprzed wielu lat, by to wszystko przewidzieć… 😀

  • Dokładnie ufać, ale kontrolować :)

Wszystkie zdjęcia i treści na blogu są moją własnością. Nie wyrażam zgody na ich kopiowanie bez mojej wiedzy. Copyright © 2017 Chichotkitrzpiotki.pl