okres niemowlęcy

Matko niemowlaka! Taka będziesz za rok…

No góra za półtora… Najbardziej wytrwałym egzemplarzom daję 2 lata. I wszystko się zmieni. Będziesz inna, nawet jak postanowisz udawać, że wciąż jesteś taka sama. 😀

 

Okres niemowlęcy, zwłaszcza przy pierwszym dziecku, to totalny przełom w życiu. Zmienia się wszystko i nie zawsze na lepsze, choć i tak jesteśmy w głębi duszy najszczęśliwsze na świecie. Zmieniają się nasze związki, relacje z partnerem, codzienne przyzwyczajenia, czasami nawet nasze usposobienie. Już o tym sporo pisałam tutaj – Ona, on, dziecko i świat do góry nogami… Bez obaw. Za jakiś rok wszystko wróci do normy, albo ponownie się odmieni…

 

Matki niemowlaków vs. matki roczniaków i dwulatków

Rok to niby niewiele czasu… A jednak tak wiele się odmieniło w moim podejściu do życia, do macierzyństwa. Jak obserwuję inne matki, rozmawiam z nimi, to przeżywają dokładnie to samo – w pierwszych dwóch latach bycia mamą odgrywa się totalna rewolucja myślowo-uczuciowa, zmienia się też nasze podejście do różnych kwestii. I to z prędkością światła. Tylko matka może, będąc teoretycznie człowiekiem zdrowym psychicznie, tak szybko i często zmieniać zdanie…

 

Zazdrość

Z zazdrością o dziecko, jest podobnie jak z zazdrością w związku. Prawie każdy ją przeżywa, choćby w niewielkim stopniu, ale mało kto się przyznaje. Większość świeżych mam jest zazdrosna o swoje niemowlaki. „Jak to poszedł na ręce do kogoś innego i nie płacze? Nie kocha mnie! Nie jestem najważniejsza!”. Sprawa urasta do rangi tragedii… Spoko! W przeciągu kolejnego roku każda matka zamarzy o tym, by dziecko zajęło się choć przez chwilę dręczeniem kogo innego. Tylko taki świadomy maluch często broni się przed tym rękoma i nogami, woli „znęcać” się nad swojakiem – matką. 😀

 

blog parentingowy

 

Jedzenie

U matki niemowlaka całe życie kręci się wokół jedzenia. Zdąży się takiego nakarmić, ledwo pomyśleć o zajęciu się czymś innym, a tu znowu głodny i się drze, że jeść! Powiem szczerze, czasami miałam tego serdecznie dosyć. Miewałam wrażenie, że w tyłek nie mam czasu się podrapać, bo mleko, mleko, mleko… Większość z nas tak ma. A potem żałuje tych myśli, bo w pewnym momencie dla sporej części dzieci, jedzenie staje się zbędne. Żyją zabawą i powietrzem. Marzy wtedy taka matka, by powrócić do poprzedniego problemu, bo próba nakarmienia dziecka, które głód ma w głębokim poważaniu, jest o wiele bardziej upierdliwa…

 

Stres…

Okres niemowlęcy nacechowany jest stresem… Stresem matki. Dziecko kwęknie – sraczka. U matki. Ze stresu, że może coś mu jest. Nie wspominając już o jakimś zachłyśnięciu mlekiem, czy rotawirusie… Sama pamiętam, jak trzęsłam się jak galareta, gdy Blanka mi się pierwszy raz zakrztusiła. Jak zmęczona byłam psychicznie pierwszym przeziębieniem. Jakby mnie ktoś pobił się czułam, tak stres wysysał ze mnie energię. Nie powiem, że to znika całkiem. Stres będzie towarzyszył matce już przez całe życie. Ale na pewno w duuuużo mniejszej dawce. Nastąpi znaczne rozluźnienie pośladków. 😀 Z czasem nabiera się umiejętności ratowniczo- pielęgniarskich i po prostu się działa… 😉

 

Sen

Wstaje taka matka niemowlaka co pół godziny w nocy, bo słyszy nawet szybszy oddech dziecka. Nasłuchuje nawet jak śpi, jest tak czujna, że najcichszy dźwięk zrywa ją na równe nogi, jak na sprężynach i już za nanosekundę stoi przy łóżeczku dziecka. Za rok taka matka nie raz na dźwięk stęknięcia dziecka, nakryje głowę poduszką. A jak usłyszy tupot małych stópek nad ranem, będzie miała nadzieję, że ranny ptaszek, znajdzie po drodze jakąś zabawkę i zajmie się sobą chociaż na dodatkowych 5 minut, a ona się jeszcze zdrzemnie chwileczkę… 😀

 

Zabawa

Taka matka niemowlaka marzy o tym, by zaczął się on bawić, by umiał się zająć sobą. Kupuje kolejne grzechotki, gryzaki, bujaczki i maty edukacyjne z nadzieją na chwile czasu dla siebie. Gdy za rok pozna co to znaczy mieć siniaka na stopie po nadepnięciu na klocka Lego i będzie musiała chodzić slalomem pomiędzy zabawkami, gdy pozna prawdziwą syzyfową pracę sprzątając je kilka razy dziennie z podłogi, nie raz przeklnie te zabawki w myślach.

 

Oczekiwanie…

Matka niemowlaka wciąż oczekuje… Na raczkowanie, na samodzielne siedzenie, na pierwsze kroki, na pierwsze słowa… A później, za rok będzie miała ochotę wrócić do czasów, gdy nie musiała biegać za uciekającym berbeciem, gdy nie wspinał się po wszystkich meblach, albo nie gadał ciągle nad głową, że aż uszy bolą.

 

blog moda dla niemowlaka

 

No cóż, nie dogodzisz… 😀 A więc, matki niemowlaków, szykujcie się na zmiany. Ale bez obaw, będą przyjemne! 😀 A Wy matki starszaków, macie coś do dodania do mojej listy? 😉

 

pasek-do-teksty

 

Jeśli spodobał się Wam ten tekst, pewnie chętnie przeczytacie też:

To już jest pewne, mam rozdwojenie jaźni… Ty też!

5 powodów, by docenić swojego niemowlaka

Matki alpinistów i cyrkowców

 

Będzie mi bardzo miło, jeśli pozostawisz tutaj swój ślad, dasz się poznać. Możesz zostawić komentarz, na większość staram się odpowiadać i zaglądać do każdego komentującego, jeśli też mają swoje miejsce w sieci. Super, jeśli polubisz bloga na Facebooku, czy udostępnisz post swoim znajomym. Każdy wyraz uznania jest dla mnie niezwykle istotny!

 

Bez-nazwy-2

 

 



O autorze -



  • Z tym oczekiwaniem to jest tak, że im starsze dziecko to nie mija. Bo czekamy, aż zacznie mówić, czekamy aż pójdzie do przedszkola, do szkoły, jak przyjdzie z pierwszej randki, jak wróci z pierwszej imprezy itd. :)

    • Na pewno. :) Tylko o ile mój aktualny stan się utrzyma, to będzie to oczekiwanie, tak jak stres, trochę mniej intensywne. Ale być może nie… Bo jak piszesz o tej pierwszej imprezie, to ciary mnie przeszły. 😀

  • Taka jest prawda. Na początku szalejemy! Dosłownie i w przenośni. Mamy swoje żelazne zasady i obiekcje, których nikt nie jest w stanie zmienić… a potem…. powoli odpuszczamy :) I to jest całkiem fajny etap

    • Bardzo fajny. Mnie takie macierzyństwo trochę wyluzowane i intuicyjne cieszy o wiele bardziej. :)

  • Ze snem to ja już mam tak, że chowam się pod kołdrą, niby że zabawa taka, a dla mnie szansa na jeszcze minutę drzemki :)

  • Też dawałam zabawki i drzemałam pięć minut nad ranem…ehhh tak niedawno to było… dopóki Franek nie odkrył wspinania się po szufladach komody 😉

    • Uff, na szczęście moja etap wspinaczek zaliczyła mając jakieś 15 miesięcy i już jest za nami. W tamtym czasie zaraz po porannym mleczku między 5 a 6 brałam ją do nas do łóżka i spała jakoś dziwnie uśpiona czasem nawet do 10. Chyba te bezpieczeństwo bliskości zapachów rodziców tak na nią działało.

  • Oj tak!
    Ja bym jeszcze powiedziała, że z czasem mijają wyrzuty sumienia, albo przynajmniej się zmniejszają. Na początku nie chce się zostawiać dziecka z kimś innym, a gdy wpada w etap buntującego się berbecia to wręcz błagasz, żeby ktoś go na chwilę od Ciebie odkleił :)

    • O tak. I to też jest przyjemne i mądre, bo te wyrzuty sumienia to są bez sensu, jak dziecko np. milo spędza czas z dziadkami. 😀 Widzę, że mała Zet to podobna aparatka jak moja Blania… 😀 Och te małe baby!

      • Czasami mam nawet wrażenie, że lepiej bawi się niż ze mną 😉

  • Sama prawda! Książkowo miałam wszystkie objawy i już się z nich wyleczyłam. Matka poltorarocznego dziecka pełną gębą 😁

Wszystkie zdjęcia i treści na blogu są moją własnością. Nie wyrażam zgody na ich kopiowanie bez mojej wiedzy. Copyright © 2017 Chichotkitrzpiotki.pl