dlaczego dziecko jeszcze nie mówi

No nawijaj mała! :) Dlaczego moje dziecko jeszcze nie mówi?

Jestem gadułą! W towarzystwie zazwyczaj mówię najwięcej. Jak dorwę się z moją mamą to czasami nadajemy, jak katarynki… W najbliższej rodzinie są prawie same szumne i gadatliwe osoby. To dlaczego moje dziecko jeszcze prawie wcale nie mówi?

 

O, pardon! Nie to, że nie gada. Konwersujemy sobie. Idziemy na przykład na spacer, naciskam przycisk windy, czekamy. Czekamy…

–  Mamaaa, pajko naka kaaaa! – patrzy na mnie Blanka, ze znakami zapytania w oczach, przechylając głowę w bok.

Zaraz przyjedzie winda, pewnie ktoś zjeżdża do garażu. – tłumaczę jej.

 

Albo inna sytuacja. Blanka bawi się samochodzikiem. Próbuje posadzić ludzika na miejscu kierowcy.

Taaa, kaa baka! – denerwuje się wymachując pięściami.

Pomóc Ci? – wołam siedząc na kanapie. Przynieś mi ten samochodzik.

I przynosi i pomagam.

 

Czasami w komunikacji służy nam język „migowy”, po jej stronie. Blanka przynosi mi kapciuszka pokazując, żeby jej jednak założyć bo w stopy zimno. Mówię „Idź po drugiego, jest w twoim pokoju pod stolikiem.”. I przynosi mi, tego skitranego bucika. Znaczy się – kuma.

 

Dogadujemy się. Jak na jakiejś cholernej bibilijnej Wieży Babel, gdzie prób zrozumienia się nawzajem jest czasami tyle samo co błędów. Już na serio czasem śmiejemy się z mężem, że może ona płynnie już nawija, tylko w języku, którego my nie znamy. 😀 Wszystko by było spoko, gdyby Blanka miała jakiś roczek… A ona za dwa dni kończy już 20 miesięcy. Czekam i czekam na te nasze konwersacje, które nie byłyby tylko snuciem matczynych domysłów, i się doczekać nie mogę.

 

moda dziecięca - bomber jacket

 

dlaczego dziecko jeszcze nie mówi

 

I absolutnie z nikim się nie ścigam. Nikomu nie zazdroszczę, że ma bardziej ogarnięte dziecko, albo lepsze metody wychowawcze. Ja łaknę emocji, dodatkowych, wspólnych przeżyć z moim dzieckiem. Ile obydwie tracimy! Czasami te problemy w porozumieniu budzą sporą frustrację i  u niej i u mnie. Chciałabym usłyszeć „kocham cię mamo!”. Chciałabym poznawać jej uczucia… Pamiętam jak moja kuzynka była malutka, a ja miałam jakieś 12 lat. Cudowny okres. Miała jakieś półtora roku, jak pytała mnie „Boiś Jobejta?”, czyli mojego taty, który zawsze na żarty ją straszył. Wiadomo było już, jakie ma odczucia, przemyślenia. Można jej było wytłumaczyć, żeby się nie bała, że to tylko żarty. Albo ile śmiechów jest z takich dziecięcych przemyśleń. Pamiętam jak na początku pewnego lata, gdy wspomniana Agata miała jakiś rok i 3 miesiące, byłyśmy w górach i z zaciekawieniem patrzyła na górala, który bił batem konia. Była przerażona. Powiedziałam jej – „Widzisz, góral bije konika. Niedobry!”. A po jakimś miesiącu, jak byliśmy nad morzem, a na plaży jakiś facet dał synkowi klapsa, mała powiedziała oburzona „Gójaj! To gójaj!”. Uśmieliśmy się niesamowicie z niej i tego dziecięcego rozumowania. Brak mi tego w relacjach z moim dzieckiem. Czuję, że nie możemy wspiąć się na jakiś kolejny etap wspólnego życia, na który już czas najwyższy. I właśnie po to, żeby nie tracić wspólnych pięknych chwil, chcę zrobić co w mojej mocy, żeby pobudzić ją do tego mówienia.

 

moda dziecięca - bomber jacket

 

Dlaczego dziecko jeszcze nie mówi? Najczęstsze przyczyny.

 

Gdy jeszcze byłam w ciąży, marzyłam by szybko móc pogadać z córką. Planowałam jak będę ją uczyć nowych słówek. Czytałam o metodach uczenia dziecka mowy, w których główny morał był jeden – „gadać, gadać, gadać”. Podobno jednym z głównych powodów tego, że dziecko jeszcze nie mówi, jest właśnie niesprzyjające środowisko. Jeśli otoczenie dziecka mówi mało, z pewnością i maluch będzie mniej skory do rozpoczęcia swojej przygody z mówieniem. U nas ten punkt odpada. Wszyscy mówimy do Blanki bardzo dużo.

 

„Niedziecięcy” sposób mówienia do dziecka. Mowa ma być taka „mamowa”. Czyli np. jeśli dziecko łapie mamę za sukienkę, to nie wystarczy powiedzieć „Ładna jest mamy sukienka?”, tylko lepiej rozwinąć temat „Ładna jest mamy sukienka? Sukienka jest żółta. Sukienka jest w kwiatki. Mama nosi sukienkę, tata nosi spodnie.” i pokazać wtedy na spodnie taty. No przyznam się bez bicia. Taka forma nie bardzo mi odpowiadała. Takie pleć pelciugo byle długo. Ale ok. Robię tak od jakiś dwóch miesięcy, bo już chwytam się wszelkich sposobów. Efekt? Nie wiem czy to dzięki temu, ale moje dziecko przekształciło swoje ulubione słowo – „kaka” wołane na kaczki i inne ptactwo. Wybrała sobie końcówki wyrazów „ka”. I tak „ka” to „piłka”, „kredka” itp. Dobre i tyle…

 

Przyczyny logopedyczne. Te na szczęście już wykluczyliśmy, po rozmowie z logopedką z rodziny. Często dzieci nie mówią z powodu nieprawidłowości w budowie narządów mowy. Może to być za krótkie wędzidełko, problemy z krtanią, czy przerośnięcie migdałów podniebnych.

 

Przyczyny psychologiczne. Sporo dzieci jest zwyczajnie nieśmiała, co u naszego dziecka zdecydowanie odpada, ona jest czasami aż za bardzo „hop do przodu”. Problemy z mową mają też dzieci autystyczne, dzieci doznające długotrwałego stresu czy przemocy fizycznej. No ale umówmy się, jest sporo dzieci, które nie pochodzą z żadnych patologii rodzinnych, nie mają żadnych trwałych chorób, a tak czy siak, dogadać się z nimi nie sposób, czasami nawet do 3 roku życia… Oby u nas nie trwało to tak długo.

 

Charakter. I tu kieruję moje podejrzenia w stosunku do Blanki. 😀 Już od dawna obserwowałam, że mała nie znosi porażek. Mimo, że zawsze staramy ją się chwalić, zachęcać do dalszych prób. Ona po prostu lubi umieć. Ba! Nawet ją denerwuje, że ktoś inny potrafi, a ona nie. Jak jeszcze nie umiała budować z klocków, a tatuś bawił się z nią i robił wysoką wieżę z klocków, rozwalała ją ze złością i zabierała mu klocki, żeby już nie budował.  😀 A jak sama próbowała, to zawsze plecami do nas. W rezultacie ni stad ni zowąd nauczyła się pięknie składać klocki i od tej pory już dumnie prezentuje swoje umiejętności. Dziwne to, bo my nigdy jej z niczym nie krytykujemy… Chyba podobnie jest z mówieniem. „Mama” i „tata” zawsze ćwiczyła po cichutku w swoim pokoju i nie daj Bóg, żeby wydać się, że się usłyszało i ją pochwalić. Od razu kończyła próby. Bo nie wychodziło jej jeszcze idealnie. Słyszałam o takich dzieciach, co nie gadały nic do dwóch lat, a potem nagle w miesiąc zaczynały rozmawiać pełnymi zdaniami. Kodowały sobie wszystko po drodze, aż w pewnym momencie, jak wypaliły, to tak że dorośli musieli zęby zbierać z podłogi… 😀 Ja już trenuję trzymanie szczęki, bo może i nas to spotka. Oby!

 

Uwarunkowania genetyczne. Podobno dziecko, które ma w bliskiej rodzinie osobę, która późno zaczęła mówić, ma ogromne szanse, by samemu nie być zbyt rozmownym we wczesnym dzieciństwie. My z mężem podobno zaczęliśmy mówić szybko. Może nas trochę idealizują. Chociaż na mnie nawet mają nagrania, jak będąc mniej więcej w wieku Blanki wołałam do ojca za namową mamy, „Lobelt wstawaj duhulely, jest godzina denasta”. 😀 Czyli nie wymyślają sobie dziadkowie Blanki. Genów nie można winić. Chociaż w sumie nie wiadomo, jak to było z rozmownością u dziadków, gdy byli maluchami…

 

Kontakt z rówieśnikami. Dzieci bardzo pobudza do mówienia kontakt z rówieśnikami. Maluchy, które mają starsze rodzeństwo często zaczynają mówić dużo szybciej. Podobnie jest z dziećmi chodzącymi do żłobków. Blanka nie ma ani tego, ani tego, ale kontakt z rówieśnikami ma częsty, chociażby przez wizyty na placu zabaw. Tylko, że cwana gapa wybiera sobie starszaków, którzy mają już instynkty opiekuńcze i chętnie domyślają się o co chodzi „dzidzi”. 😀 Z pomocą przychodzi ostatnio, mała dwu i półroczna sąsiadka, która imponuje mojemu dziecku umiejętnościami, zwinnością starszaka, a jest malutka, wzrostu Blanki, przez co widać, że pojawiają się w głowie mojego dziecka porównania. Blanka próbowała się z tą dziewczynką ostatnio dogadać, przy budowaniu babek z piasku, nie wichodziło o mała sąsiadka mówi do mnie „Ja nie loziumiem, co ona mówi?”. I już, już miałam jej tłumaczyć intencje mojego dziecka… Aż mnie trzepnęło! Niech się nie dogada, to może się zmobilizuje. 😀 I powiedziałam „No ja też nie wiem.” i rozłożyłam ręce. 😀 Sasasa…

 

Zbyt duże zrozumienie rodziców… To już nie teoria z książek, tylko taka mądrość od babć. Zarówno moja mama, jak i teściowa, twierdzą, że po co teraz dzieci mają zacząć szybko gadać, jak wszystkie ich potrzeby są momentalnie zaspokajane. Kupa nie przeszkadza tak bardzo, bo jest pampers. Rodzice domyślają się potrzeb dziecka, czasami wprost je wyprzedzając. Kiedyś nie było na to czasu, ani takiej mody i dzieci musiały sobie radzić. W sumie, może coś w tym jest…

 

dlaczego dziecko jeszcze nie mówi

 

moda dziecięca - bomber jacket

 

dlaczego dziecko jeszcze nie mówi

 

Niby nie ma powodów do paniki, a jednak ostatnio wyczytałam, że średni wiek u dzieci na pierwsze słowa to 12-15 miesięcy, a na zdania dwuwyrazowe 20-24 miesiące. Wiadomo, to tylko tabelki. Ale też sygnał dla mnie, by działać.

 

Z drugiej strony, podobno, największa gaduła polskiego światka artystycznego, nieżyjąca już, Hanka Bielicka, nie mówiła nic do 3 roku życia. A potem jak się rozgadała… Więc może jeszcze będę namiętnie kupowała zatyczki do uszu, by mieć trochę ciszy. 😀

 

A jak było z mówieniem u Waszych pociech, mamuśki? Pocieszcie mnie, powiedzcie, że przesadzam… Albo z drugiej strony, zagnajcie do pracy z dzieckiem, dajcie przykłady jakiś fajnych ćwiczeń. Help! 😉

 

Blanka:

kurtka i czapka – H&M

komin – Zuzu-La

spodnie i buty – Zara

 

pasek-do-teksty-1

 

Jeśli spodobał się Wam ten post, pewnie chętnie przeczytacie też:

7 życiowych rad dla mam niejadków

Dziecko w restauracji – 6 zasad, które ułatwiły nam życie

8 patentów na przyjemną podróż z dzieckiem

 

Będzie mi bardzo miło, jeśli pozostawisz tutaj swój ślad, dasz się poznać. Możesz zostawić komentarz, na większość staram się odpowiadać i zaglądać do każdego komentującego, jeśli też mają swoje miejsce w sieci. Super, jeśli polubisz bloga na Facebooku, czy udostępnisz post swoim znajomym. Każdy wyraz uznania jest dla mnie niezwykle istotny!

 

Bez-nazwy-2



O autorze -



  • Paolina Paolina

    Mój synek ma 10 miesięcy i mówi wyraźnie mama baba :-) . Myślę, że nie masz się czym martwić, każde dziecko jest inne. Niektóre zaczynają mówić dopiero od 3 r.ż. i znam takie przypadki 😉

    • To cudnie, szybciutki chłopczyk. :) No zobaczymy, będę małą jakoś stymulować, ale paranoi postaram się nie dostać. 😀

      • Paolina Paolina

        Wszystko w swoim czasie, nic na siłę :-)

  • Tośka rozgadała się, kiedy skończyła dwa i pół roku.. Teraz, często marzę o tym, żeby zamilkła;)

    • Haha, też tak chcę, mieć taki problem, że gada za dużo! 😀 Ale czuję się pocieszona. 😉 Oby i u nas skończył się okres milczenia jak najwcześniej.

  • MyMami

    Mój synek rozgadał się po drugich urodzinach i przyznam, że też się zaczynałam niecierpliwić. W tamtym czasie rozmawiałam z logopedą dziecięcym i polecił nam naukę przez zabawę, a wyglądać to ma tak: pokazujesz na przedmiot np piłkę powtarzasz kilka razy jak się nazywa po kilku minutach udajesz, że nie pamiętasz i prosisz dziecko o pomoc. Do tej metody potrzeba bardzo dużo cierpliwości. Teraz synkowi buzia mu się nie zamyka:) Uwielbiam nasze rozmowy:) A na pocieszenie dodam, że jeżeli dziecko np rozumie co, to jest but a mówi na niego przykładowo „bu” i na piłkę też mówi „bu”, to liczy się to jako dwa słowa.

    • Wypróbuję ten sposób. Chociaż pewnie wszystkie słowa kończące się na „ka” będą przez Blankę nazywane „ka”, to warto próbować. 😉 A jak mówisz, że liczy się podwójnie… 😉 Mam nadzieję, że i moja po 2 urodzinkach zacznie mówić.

  • Starszy zaczal gdzies konkretniej jak mial 2,5 a jak juz zaczal to milczy tylko wtedy gdy spi.A moj mlodszy ma 2 lata i 9 miesiecy i wcale za dobrze i duzo nie mowi. Przunajmniej nie tak zeby go obcy zrozumieli. Ale znam dziecko w rodzinie meza co ma 4,5 roku a ja go ni w zab nie jestem w stanie zrozumiec. Tskze nie zalamuj sie i cierpliwosci jak sie rozgada to nie dazysz.Ale z tym charaktem cos musi byc moj tez nie znosi jak mu cos nie wychodzi.

    • Kurcze, właśnie też się przejmuję, bo mamy w rodzinie męża chłopca, którego pozostali ludzie, poza rodzicami, zaczęli rozumieć dopiero jak miał z 5 lat. Tylko, że on nie był gadatliwy w ogóle, a Blanka nawija non stop tylko po swojemu. 😀 Ile się traci, jak tak dzieciaczek późno zaczyna mówić. Ale cóż, w razie co trzeba będzie podołać. 😉

  • Kochana! Zupełny luzik! Mój Syn zaczął łaskawie gadać dopiero jak poszedł do przedszkola…Wcześniej oj biednie z nim było, mówił naprawdę niewiele i to bardzo p dziecięcemu..Po prostu jego owa wolniej się rozwijała, za to znał wszystkie litery jako 2-latek…Po prostu miał inne zainteresowania i na innej dziedzinie życia/rozwoju się koncentrował. Dziś ma 6 lat, nie musimy biegać po logopedach, bo mówi bardzo ładnie, bardzo dużo i ma bardzo duży zasób słów i wszystko gra…I wiem, że to jest denerwujące, że trzeba czekać na to jak zacznie się normalna komunikacja z dzieckiem, też mnie to irytowało, że tak długo to trwa i też czekałam. I wcale nie jest tak, że jak dziecko zacznie gadać to się zacznie…bo to bardzo ułatwia życie i jest niesamowitym doznaniem móc rozmawiać już całkiem normalnie z własnym dzieckiem…Cóż i Tobie i mnie trafiły się dzieciaczki z wyjątkowym charakterem (Ksaw też woli umieć niż nie umieć i próbuje aż do perfekcyjnego skutku:P). Po raz kolejny trzeba się uzbroić w cierpliwość…ech…

    • P.S. Jeśli Blanka wpada w niezrozumiałe słowotoki to bardzo dobrze, bo to jest etap przed mówieniem zdaniami…Najlepiej dziecku jednak robi zwykła gadanina, czyli w kółko opowiadanie „chodź ubieramy buty…który szalik chcesz,? Ten szalik? Itd.itd. w sensie pytanie, interakcja i czekanie na odpowiedź” To bardzo trudne, zwłaszcza na początku. Ja sama do synka niewiele mówiłam w porównaniu z tym ile nawijałam już do moich młodszych córek, choć zawsze mi się wydawało, że mówię do niego dużo…P.S. Ewentualnie możecie sprawdzić laryngologa, dla świętego spokoju, bo może migdałek zasłonił jej uszko i nie słyszy dokładnie. Po prostu wydaje się jej, że mówi tak jak wy, bo niewyraźnie słyszy…Ale to tylko opcja…

      • Kochana, Ty jak zwykle jesteś niezastąpiona! :) No cóż pewnie moja Blanka właśnie ma taki „charakterek” jak i Twój synek. Oby jej w miarę szybko poszło. Laryngologicznie jest przebadana, w zasadzie całkowicie jest przebadana, bo mieliśmy nieprzyjemność spędzenia z nią 3 dób w szpitalu. Myślę, że to jednak ten charakter. A ja mówię do niej sporo. Mam wrażenie, że non stop jej coś opisuję, mówię co będziemy robić, albo co robimy. I widzę, że ona mnie rozumie, ale sama nawija po swojemu. Skupię się nad tym jeszcze silniej, żeby ją stymulować do rozmów. Oby było tak jak mówisz, że to początek dobrego i niedługo mi wypali pełnymi zdaniami., które zrozumiem 😀

  • Jak bym o swoim Pierworodnym czytała. No czekam i czekam na jakieś pierwsze słowa! W prawdzie jest 4 miesiące od Blanki młodszy ale też bym chciała już się z nim jakoś dogadać :) Zwłaszcza że ma napady histerii jak nam coś tłumaczy po swojemu a my nie rozumiemy. Bo gada dużo, ale po swojemu. Myślę Natalia że nasze dzieciaki zaczną od razu z grubej rury, całymi zdaniami. I żeby nam to jeszcze bokiem nie wyszło :)

    • No muszą zaskoczyć, żeby były fanfary i ochy i achy nad nimi, a nie że tak powoli przyzwyczajać do swojej umiejętności. 😀

  • Na pewno wkrótce się doczekacie! I będziesz wtedy marzyć o chwili ciszy 😀 Moja też ciągle teraz „kaka” i „kaka” nawija :) Też bym chciała z nią normalnie pogadać, ale z drugiej strony taki dziecięcy język to aż miło słuchać i domyślać się, o co może chodzić, co nie? :)

    • No, tylko ja jak Blanka była po roczku, tak jak Izka, to nawet nie myślałam o tym jej gadaniu. Myślałam, że tak do półtora roku to normalka, że bobas w sumie jeszcze. A teraz jak mała ma już rok i 8 miesięcy, to już zaczyna być nudne to czekanie. 😀 Ps.: U nas „kaka” też jest hitem już od dawna. A odkąd babcia Blanki pokazała jej że kaczki nie są żółte jak na bajkach, to każdy ptaszor jest dla małej „kaka”. 😀

  • Jak zacznie to uważaj! Skoro Ty i mama jesteście gaduły, to ciężko będzie się przez Was wszystkie przebić :) Wiem co mówię, bo mój mąż narzeka, że jak my z córką gadamy to on nie może dojść do głosu :)

    • U nas wszyscy mają donośne głosy, więc każdy się przebije. Ewentualnie będzie meeega harmider. 😀

  • Zrozumieć dziecko

    Moim zdaniem nie ma co panikować! Teraz coraz częściej obserwuje się, że rozwój mowy u dzieci rozwija się w bardzo zróżnicowanym tempie, a tabelki w podręcznikach to jedynie orientacyjna wskazówka – żeby właśnie wykluczyć ewentualne nieprawidłowości logopedyczne czy zaburzenia dziecięce. Twoja córeczka ma własny język którym, z tego co piszesz, bardzo sprawnie się posługuje :) Cierpliwości!! Przyjdzie moment i zacznie pięknie mówić :)

    • No na pewno, ale taka już ludzka natura, że się doczekać nie można. 😉

  • naszebabelkowo.blogspot.com

    U nas musieliśmy rozprawić się ze zbyt krótkim wędzidełkiem – po jego podcięciu mowa Bąbla faktycznie trochę ruszyła, ale nie powiedziałabym raczej, że „z kopyta” :) Ja dogaduję się z nim bez problemu, Małż nie zawsze jest w stanie go zrozumieć, inne osoby wyłapują piąte przez dziesiąte…Ale progres jest – coraz więcej powtarza i jakiś czas temu zaczął łączyć wyrazy w króciutki zdania. Moim zdaniem nie masz powodów do paniki, bo każde dziecko rozwija się swoim tempem – a czytałam gdzieś, że niektóre jakby „chomikują” wszystkie zasłyszane słowa i zaczynają ich używać zupełnie nagle i niespodziewanie, jak po przełączeniu jakiegoś czarodziejskiego pstryczka :)

    • Warto udać się do logopedy, żeby mieć pewność, że spowolniony rozwój mowy, nie ma przypadkiem przyczyn medycznych. Fajnie, że u Was ruszyło. W pewnym momencie pewnie Bąbel bardziej się rozkręci. 😉 Moja Blanka, patrząc po charakterze pewnie właśnie jest tym typem chomikującym słowa. 😀

  • Oooo, jaki zbieg okoliczności, wchodzę do Was, a tu ten tekst. A ja ostatnio napisałam o rozwoju mowy 😉 Moim zdaniem, nie ma co poganiać i się niecierpliwić. Każde dziecko (o ile oczywiście nie ma jakichś konkretnych problemów z rozwojem mowy) zacznie w końcu mówić i jak już zacznie, to nie będzie mogło przestać. Zobaczysz, nadejdzie taki dzień, że Blanka Cię zaskoczy i zacznie od razu mówić pełnymi zdaniami i to nadejdzie szybciej, niż Ci się wydaje. A tymczasem uzbrój się w cierpliwość i ciesz się każdym jej własnym słowem, bo to również jest piękne 😉

    • Muszę wejść i koniecznie przeczytać. :) Ale wiesz, pospieszać, jej nie pospieszam, tylko stymuluję… Uwierz (mamy w końcu córki w praktycznie tym samym wieku), życie z dzieckiem, które już jest świadome swoich potrzeb itp, a jeszcze ich nie komunikuje, nie należy do najłatwiejszych. 😀 Cóż trzeba podjąć wyzwanie. 😉

  • Wydaje mi się, że nie ma się czym martwić. Dzieciaki rozwijają się w różnym tempie, więc Blanka ma czas na zostanie gadułą :)
    Mała Zet ma 17 miesięcy. Mówi jak chce, gdy ja ją proszę, żeby coś powtórzyła słyszę „nie”. Taki charakter 😉 Mały buntownik mi rośnie, więc nie naciskam na nią. Ale widzę, że koduje co do niej mówię, bo co jakiś czas powtarza jakieś słowo, nieproszona o to.

    • To tak jak moja. Jak jej się nie prosi to mówi, ale to na czym nam akurat (tak jej się wydaje) nie zależy. Ostatnio w entuzjazmie zaczęła nawet krzyczeć „paej”, na psa moich rodziców, który wabi się „power”, więc chyba daje radę, tylko taki opornik mały. 😀

      • haha te nasze egzemplarze to bardzo podobne do siebie są 😉 Przekorniki Małe 😉
        U nas hitem ostatnio jest słowo „kapka”, czyli „łapka”. Mała Zet notorycznie ściąga skarpetki, podbiega do mnie pokazuje gołą nogę i woła „kapka, kapka” 😀 a na psa woła „BA” czyli jej skrócona wersja jego imienia Bastek 😀

  • arbuziaki.pl

    To ja Ci cos powiem…Moj starszy syn powtarzal slowa typu baba, mama, tata, koko i wiele innych jak uwaga! mial 6,5 miesiaca. Malo kto w to wierzy ale mamy filmiki jakby co 😉 Pewno tylko powtarzal bo ich nie rozumial ale za to bardzo ladnie. Do pierwszego r.z. mowil 30 slow- juz swiadomie, przed drugimi urodzinami rozmawial z nami zdaniami jak dorosly za to mlodszy jest zupelnym jego przeciwienstwem! Te same geny, ten sam sposob wychowania a nasz 14 miesieczny synek mowi tylko kilka slow- baba (to babka z piasku i babcia), mama, ba (to balon), bum (to auto) i …tyle. Jest zdrowy ale po prostu tak ma :) Bo kazde dziecko jest inne i nie do konca srodowisko zewnetrzne ma to wplyw.

    • No to nieźle! A mówią, że to własnie te kolejne dzieci mają łatwiej z gadaniem, bo są stymulowane mocno przez pierworodne rodzeństwo. 😀 Dzieci to mali ludzie, mają swoje charakterki. 😉 Nie ma co się oszukiwać. A co do starszego synka, musiał słodko wyglądać taki gadający bobasek. <3

      • arbuziaki.pl

        Wiesz, wyglądał wręcz dziwnie a zarazem bardzo zabawnie bo ledwo nauczył sie siedzieć a już mówił :) Z młodszym myśleliśmy że nie będzie problemu bo właśnie młodsze dzieci podobno mówią szybciej ale jak widać każdą regułę musi potwierdzać wyjątek :)

        • Niektóre dzieci nie dadzą się wpisać w tabelki i są poza statystykami. 😀 Moja chyba też taka właśnie jest. 😉

Wszystkie zdjęcia i treści na blogu są moją własnością. Nie wyrażam zgody na ich kopiowanie bez mojej wiedzy. Copyright © 2016 Chichotkitrzpiotki.pl