zalety młodego macierzyństwa

Dlaczego nie odkładałam na później? Zalety młodego macierzyństwa…

Coraz później zostajemy mamami. Bo studia wypadałoby dokończyć, bo w pracy się „ustawić”, bo „dorobić się” trochę na początek… Pożyć spokojnie by też się chciało, wyszaleć. Nie powiem, że nie. Jest sporo zalet odłożenia macierzyństwa na „wczesną 30-tkę”, a może nawet na tą późniejszą. Dlaczego mimo to, zawsze marzyłam by zostać mamą młodo, kiedy moje koleżanki latały jeszcze po imprezach i zarywały noce bynajmniej nie z powodu kolek i ząbkowania? Oto moje wyobrażenia co do zalet młodego macierzyństwa i rzeczywistość, którą mam na co dzień… 😉

 

Kult młodości w dzisiejszych czasach wiedzie totalny prym. Jest moda już nawet nie na bycie młodym, a na bycie „małolatem”. Trochę takim wiecznym dzieckiem. Młodość to dziś nie małżeństwo i rodzicielstwo przed 30-tką. To dobre dla zgredów. Młodość to ciągła zabawa w życie, najlepiej tak do 50-tki. Zwłaszcza w dużych miastach. Trudno dziś wizualnie odróżnić na pierwszy rzut oka niejedną 40-latkę od 20-latki. I akurat to jest jak najbardziej spoko. Czemu mamy nie wyglądać dobrze, jak najdłużej…? Ale za tą modą idzie też coraz późniejsze rodzicielstwo. Nauka cały czas się rozwija, i dzięki medycznym wspomaganiom mamą można z powodzeniem zostać po 40 roku życia. Z jednej strony to dobrze, że osoby, które może trochę zatraciły się w odkładaniu dziecka na później, mają jeszcze spore szanse. Z drugiej strony, ta tendencja robi się coraz bardziej niepokojąca. Zachęcam Was bardzo do przeczytania artykułu z Focusa – „Starzejące się społeczeństwo – dzieci zamiast wnuków.” 

 

zalety młodego macierzyństwa

 

zalety młodego macierzyństwa

 

Dziś w Polsce średnia wieku kobiet zostających po raz pierwszy mamami to 29 lat, a ta liczba ciągle rośnie. W latach 70-tych ta średnia wynosiła 21 lat. Biorąc pod uwagę małe społeczności w niewielkich miastach i na wsiach, które tą liczbę znacznie obniżają, to w wielkich miastach mamami zostaje się coraz częściej po 35 roku życia. I owszem, możnaby rzec, że świat idzie z postępem, rozwijamy się, nie żyjemy już jak nasi rodzice czy dziadkowie. Owszem, ale przykro mi to stwierdzić – jajniki mamy takie same, o ile nawet nie mniej sprawne. Problem niechcianych ciąż młodych kobiet jest już bardzo rzadki. Mamy antykoncepcję, dużo większą świadomość własnych ciał… Za to coraz częściej słyszy się o problemach z zajściem w ciążę. Niestety, jesteśmy sporo słabsze, niż kobiety kilkadziesiąt lat temu, które prosto z pracy, nierzadko fizycznej, jechały na porodówkę… A badania  w tym temacie są bezlitosne. W wieku 30 lat kobieta ma już tylko 12 % swoich komórek jajowych, a w wieku 40 lat – 3 %. Więcej na ten temat przeczytacie tu.

 

zalety młodego macierzyństwa

 

Ale to są tylko dane, statystyki, cyferki. Ciężko do nas trafiają, bo przecież nas to nie dotyczy, nam się uda żyć po swojemu. Skłamałabym, gdybym powiedziała, że właśnie takie racjonalne podejście skłoniło mnie do szybkich starań o dziecko. Największy wpływ na to miało poznanie „tego” faceta, takiego co aż chce się z nim zostać na zawsze i płodzić dzieci. 😀 Wiadomo, bez dobrego kandydata na ojca dziecka, do rozrodu ciężko jest podchodzić, może czasem nawet nie warto, lepiej poczekać na kogoś odpowiedniego. Drugi czynnik to pozytywne doświadczenie. Sama mam młodą mamę, która zawsze była największą laską na wywiadówkach, z którą miałam i mam fantastyczny kontakt, która umiała jednocześnie trzymać mnie „krótko”, bym nie zbłądziła w czasach nastoletnich, kiedy błądzi się łatwo, a jednocześnie była świetnym kumplem, powiernikiem. Chciałam dla siebie właśnie takiego macierzyństwa.

 

zalety młodego macierzyństwa

 

zalety młodego macierzyństwa

 

Jakie są zalety młodego macierzyństwa? – moje wyobrażenia i doświadczenia

  1. Większa płodność – Tak, jak napisałam na początku. Im wcześniej zacznie się działać, tym łatwiej się zdziała. Badania mówią same za siebie – 95% starających się o dziecko 35-latek zajdzie w ciąże dopiero po 3 latach, a już tylko 75% kobiet w wieku 38 lat zajdzie w ciążę w tym samym czasie.
  2. Mniejsza spina – No ale, ale! Tak łatwo to nie jest. Ja zaczęłam starania mając jeszcze 22 lata, a urodziłam dopiero w wieku 25 lat. Nie ma lekko, sam wiek nie zawsze daje nam sto procent szans na szybką ciążę. Tylko, że słysząc od lekarzy, że jestem jeszcze młodziutka, że mamy jeszcze dużo czasu na ewentualne działania wspomagające zapłodnienie itp., byłam o wiele spokojniejsza. Gdybym była po 30-tce, z pewnością czułabym w tym temacie jeszcze większą wewnętrzną presję. A psychika jest tu niezwykle istotna – już o tym pisałam tu – Mi nigdy się nie uda….
  3. Jest czas na kolejne dziecko – Nawet jeśli ma się plan zakończenia rozrodu przed 30-tką, to jak pierwsze dziecko urodzi się do 25 roku życia, można sobie spokojnie odsapnąć, wyjść z pieluch i wówczas zachodzić w kolejną ciążę, a nawet jeszcze kolejną. Jest czas.
  4. Ale z drugiej strony można zachodzić ponownie pręciutko – no bo młody organizm, co tu dużo ukrywać, szybciej się regeneruje. Jak mawia moja mama, co z tego, że facjata jeszcze się trzyma, jak czasem podroby już nie te… A u 20-kilkulatki podroby są zdecydowanie jeszcze spoko. 😀
  5. Kwestie urodowe – jak już mowa o tej facjacie to i ona ma się tym lepiej im młodsza mama. Bo wiadomo, dziś tak mocno o siebie dbamy, że często 20-latka i 30-latka to niczym na pozór nie różniące się kobiety. Ale jednak. Z każdym rokiem spada nasza odporność na niewyspanie, które niejako jest połączone z byciem mamą niemowlaka. Tylko, że im jesteśmy młodsze, tym łatwiej się regenerujemy, sińce pod oczami, czy opuchlizna są mniejsze. :) Można te zalety młodości wykorzystywać na imprezowanie w klubach, a można na nocne dancingi z płaczącym noworodkiem na rękach. 😀
  6. Procent dziecka w matce – ojcowie nie mają z tym większego problemu. Większość z nich pielęgnuje w sobie małego chłopca i właśnie dlatego są dla dzieci tak dobrymi kompanami do zabaw, wariactw, wygłupów. My kobiety, w pewnym sensie zatracamy się w byciu odpowiedzialnymi, rozsądnymi… A to dla dzieciaków nudne! Im lepiej pamięta się swoje dzieciństwo, tym czas spędzony z dziećmi jest bardziej radosny. Wiadomo, to też w dużej mierze kwestia charakteru. Ale myślę, że młoda matka, która dopiero jakieś 10 lat temu pożegnała się z własnym dzieciństwem, to fajny kumpel. Jest też druga strona medalu. Naszej Blance grozi, że będzie za bardzo nakłaniana do zabaw, które my lubiliśmy w dzieciństwie i w sumie zabawa z dzieckiem to trochę pretekst… 😀
  7. Młode matki mają grzeczniejsze dzieci – jestem bardzo ciekawa Waszego zdania na ten temat, ale moje obserwacje są właśnie takie. Z wiekiem, stajemy się bardziej pokorne do życia, poprawne politycznie, powiedziałabym nawet że mamy skłonność do w pewnym sensie zapominania o sobie i swoich potrzebach. I często w takiej sytuacji rodzicielstwo bliskości i bezstresowe wychowanie idą zbyt daleko i rośnie takiej matce mały tyran. Obserwując młode matki, które znam, stwierdzam, że może częściej popełniają błędy, częściej muszą przepraszać, ale też uczą swoje dzieci zdolności do kompromisów, cierpliwości… Wszystko z uwagi na odrobinę młodzieńczego egoizmu, który nikomu nie zaszkodzi. Matka to też człowiek, a dziecko, które uczy się funkcjonować z ludźmi, a nie nadludźmi, później lepiej poradzi sobie w życiu.
  8. Młodsi dziadkowie – młodzi rodzice, sami mają zazwyczaj młodych rodziców – dziadków. A tacy dziadkowie co mają po 40-kilka – 50-kilka lat mają jeszcze dużo siły, pomysłów, są nowocześniejsi. To daje dziecku fantastyczne perspektywy do rozwoju, a rodzicom daje ulgę, bo mogą sobie spokojnie poodpoczywać, podczas gdy dziecko baluje z dziadkami na wakacjach, albo weekendowych wycieczkach. 😀 Dziadkowie to w ogóle skarb, ale tacy dziadkowie – małolaci są jeszcze fajniejsi!
  9. Wcześniejsza „druga młodość” – to też jest super. Jak będę miała 30-kilka lat, moje koleżanki nie ruszą się z domu, bo będą jeszcze karmić piersią, a ja będę jeszcze młoda, a już będę mogła podrzucić wesołą małą uczennicę do dziadków i „zaszaleć” chociaż raz na jakiś czas. A jak będę miała 40-kilka lat wychowywanie będzie prawie z głowy. Patrzę na moich rodziców i widzę, że to serio fajna sprawa. Ich znajomi muszą się przejmować pierwszymi zawodami miłosnymi córek, czy skłonnościami do zakrapianych imprezek synów, a oni mają już takie problemy dawno z głowy.

 

zalety młodego macierzyństwa

 

zalety młodego macierzyństwa

 

zalety młodego macierzyństwa

 

zalety młodego macierzyństwa

 

zalety młodego macierzyństwa

 

A jakie są Wasze doświadczenia w tym temacie?

 

pasek-do-teksty-1

 

Jeśli spodobał się Wam ten wpis, pewnie chętnie przeczytacie też:

Szkoła rodzenia – czy warto?

12 domowych sposobów by poprawić płodność

5 moich szoków poporodowych

 

Będzie mi bardzo miło, jeśli pozostawisz tutaj swój ślad, dasz się poznać. Możesz zostawić komentarz, na większość staram się odpowiadać i zaglądać do każdego komentującego, jeśli też mają swoje miejsce w sieci. Super, jeśli polubisz bloga na Facebooku, czy udostępnisz post swoim znajomym. Każdy wyraz uznania jest dla mnie niezwykle istotny!

 

Bez-nazwy-2


O autorze -



  • Ja urodziłam syna jak miałam 27 lat, córkę 28 przed 30 się więc wyrobiłam:) Nie ma zasady czy kobieta urodzi w wieku 21 lata czy 36 ważne aby była na to gotowa i to był jej czas. Dla mnie był to idealny moment, więc nie żałuję niczego.

    • Jak najbardziej się zgadzam, że jeśli kobieta nie czuje emocjonalnie tego, to nie powinna się starać o dziecko. Nie każda z nas musi w ogóle być mamą. Ale jeśli to nie są jakieś emocjonalne zahamowania, tylko racjonalne rozpatrywanie, to uważam, że warto postarać się przed 30-tką. Znam sporo par, które odkładały dziecko na „lepszy moment”, a teraz „plują” sobie w brodę… :/

  • Haha co do grzecznosci to chyba moje sa chlubnym wyjatkiem:) a dziatkowie z jednej strony fajnie ze mlodzi, a z drugiej pracujacy wiec pomocy brak jakby co. Ale fakt, moje dziecko idzie do 1 klasy a moje kolezanki dopiero rodza dzieci, a mam 30 lat

    • O tak. Dziadkowie pracujący też nie są tak dyspozycyjni. Ale w sumie, to żeby mieć takich na emeryturze, to i matka i babcia musiałyby urodzić sporo po 30-tce, wiec mało kto ma taki luksus chyba. To jak mają być ci dziadkowie tak czy siak pracujący, to ja już wolę tych małolatów. 😀

  • Młode macierzyństwo ma swoje plusy i minusy, ale podobnie jak starsze. Młodzi dziadkowie to fajna sprawa, tylko w dzisiejszych czasach młode babcie są aktywne zawodowo, przez co trudno im odciążyć młodą mamę. Wiem co mówię, bo to też jeden z powodów przez który ja nie wróciłam do pracy.
    Jednak jestem bardzo zadowolona, że w wieku 25 lat urodziłam Małą Zet. Wydaje mi się, że to taki wiek, ani nie za młody, ani nie za stary :) Taki w sam raz :)

    • Też tak uważam, to świetny wiek na urodzenie pierwszego dziecka. :) A z tymi dziadkami, to tak jak pisałam, o emerytów trudno. Ludzie są teraz tak długo aktywni zawodowo, że wiele kobiet, w tym ja, musiałoby czekać z rozrodem do 40-kilku lat, żeby mieć taką pomoc od dziadków. 😀

  • Moja mama miała 19 lat, kiedy mnie urodziła; 21, kiedy na świat przyszedł mój brat. Na pewno nie było jej łatwo, ale wtedy były inne czasy. Niewątpliwie wyszło jej to na dobre – teraz przeżywa swoją drugą młodość, jest młodą babcią, ma na wszystko czas, bo nie musi już przejmować się naszymi studiami/związkami.

    • No właśnie. :) Kiedyś było inaczej, moja mama też była młodziutka jak mnie urodziła, miała 20 lat. Kiedyś wydawał mi się to kosmos, ale jak tak popatrzyłam na swoje macierzyństwo, to dojrzewa się do niego dopiero jak już jest dziecko. Hormony i miłość czynią z nas takie odpowiedzialniejsze, doroślejsze kobiety. 😉

  • Zostałam mamą mając 29 lat, starałam się ponad trzy lata o to! Teraz wiem, że gdybym mogła cofnąc czas, zaczęłabym się starać wcześniej, może byłoby łatwiej, może dzięki temu miałabym szanse na drugie dziecko….

    • No ja też wolę sobie nie wyobrażać, co by mogło być, jakbym odkładała ciążę, bo urodziłam po dwóch i pół roku starań, a miałam 25 lat. Najważniejsze że się udało i może jeszcze kiedyś…

  • Ja zawsze marzyłam, że będę młodą mamą, no ale odpowiedni kandydat coś długo nie chciał się pojawić, więc dopiero po 30tce zaczęła się dla mnie ta przygoda zwana macierzyństwem :) Ale nie jest tak źle – tylko szkoda mi trochę, że Izunia taką nie za młodą mamę będzie mieć, a dziadków to dopiero starych! Nawet nie chce przeliczać, ile będę mieć lat, gdy Iza skończy 18tkę! Ale najważniejsze, że nie czuję się na swój wiek – chyba w głowie ciągle mam 25 😀

    • Oczywiście Jadziu! Najważniejsze, to że macie Izę, a macierzyństwo bez odpowiedniego faceta przy boku, to nie to samo szczęście. A dziś mamy takie czasy, że wygląd nas nie zdradza, więc na tej 18-tce tak czy siak możesz być mama – laska… 😀

  • Paolina Paolina

    Jestem tego samego zdania :-) młodemu też więcej się chce robić przy dziecku, bawić i niczym się nie przejmuje. Urodziłam mając 25 lat i przed 30 chcę mieć jeszcze jedno dzidzi 😉 . MImo że moje życie obróciło się do góry nogami, tego chciałam i jestem szczęśliwa :-)
    paolina paolina

    • Też mam nadzieję, że przed 30-tką będzie jeszcze drugie. Może jakiś syncio fajny. 😀

      • Paolina Paolina

        Ja marzę o córeczce :-) 😉

  • Zrozumieć dziecko

    Młode macierzyństwo ma mnóstwo plusów, ale jak wiadomo – życie pisze własne scenariusze.. Właśnie przygotowuję się do nowej roli i zasilę raczej szereg tych „późnych mam”, mam nadzieję że wszystko potoczy się szczęśliwie :))

    • Na pewno! :) Wszystko ma swoje plusy i minusy. A macierzyństwo zawsze jest piękne, niezależnie od tego, kiedy się dla nas zaczyna. :) Trzymam kciuki, wszystkiego dobrego! :*

  • Beata

    Ja od zawsze miałam plan by dziecko pierwsze pojawiło się przed 25 rokiem życia. Mam 24, a starania zajęły ponad rok czasu więc to też nie było takie expresowe. Poród na dniach. Nie wiem tak naprawdę co mnie czeka- anioł czy diabeł, lecz wiem, że to będzie najważniejszy człowiek w życiu. Czym jest życie – praca, kariera, pieniądze, zabawa- gdy nie ma dla kogo tego przekazać?

    • Zgadzam, się, to rodzina jest najważniejsza, a macierzyństwo jest przepiękne. Zdarza się, że trzeba na nie nieco poczekać, ja też tak miałam. :) Trzymam kciuki za Was! Powodzenia! :*

Wszystkie zdjęcia i treści na blogu są moją własnością. Nie wyrażam zgody na ich kopiowanie bez mojej wiedzy. Copyright © 2017 Chichotkitrzpiotki.pl