rodzinne poranki

Daj swojej rodzinie… lenistwo!

Pamiętacie swoje poranki „sprzed dziecka”? Nie te, kiedy trzeba było spieszyć się do pracy. Tylko te powolne poranki… Takie, co się siedziało w łóżku do popołudnia, w piżamach, piło kawę i jadło śniadanie. Leniwie… I przyjemnie! Złapałam się na tym, że choć takie poranki uwielbialiśmy i robiliśmy sobie z mężem chociaż raz w tygodniu, to teraz, jak jesteśmy rodzicami, odeszły one w niepamięć. To źle. Moje macierzyństwo miało być przecież wyluzowane, a teraz najczęstsze słowo o poranku, to „muszę”. Koniec z tym!

 

Muszę wstać i wypić szybko kawę, bo padnę na twarz po nocy z ząbkującym dzieckiem… Muszę zmienić jej pieluchę, to od razu i przebiorę w dresik… Muszę dać jej śniadanie… A to przy okazji, jak już jestem w kuchni, to i zmywarkę rozładuję, a tu okruchy zostały po kolacji, to pościeram. I idę głowę umyć, bo ładna pogoda, to trzeba iść na spacer. Trzeba? Serio? Dopiero do mnie dotarło, jaka ja nudna się zrobiłam i poukładana jakaś taka. No mamuśka!

 

A czemu by nie przestawić się na takie miłe, rodzinne poranki. W rytmie slow… Wypić tą kawę w łóżku. Co z tego, że dziecko skacze obok i się może wylać… Zamiast super śniadanka zjeść w łóżku croissanta z dzieckiem i beztrosko nakruszyć… Chociaż raz na jakiś czas. Pooglądać z rana bajki do południa, poczytać książeczki, poprzytulać się, łaskotać… Nie chcę przecież wychować mojej córki na nudną osobę, działającą jak robot, której motto życiowe to „muszę”. Ona chce… Chce skakać po łóżku, chce się z nami beztrosko nudzić, lenić… Jest dużo bardziej uśmiechnięta, gdy poranki przeciągają się do południa, niż gdy szybko szykujemy się na spacer. Te atrakcje i rytuały, które ustaliłam specjalnie dla niej, poukładałam sobie w głowie, gdy staną się obowiązkiem, przestają cieszyć.

 

rodzinne poranki

 

pościel Lidl

 

pościel Lidl

 

czarno biała sypialnia

 

rodzinne poranki

 

Więc teraz, będę pracować nad sobą, by dać mojej rodzinie to lenistwo. Tak w prezencie, cieszyć się codziennością. Bo szczęśliwsze będzie dziecko, które napcha się bułą w łóżku, ubrudzi piżamkę karmiąc tatę dżemem, a mama nie zatacha go zaraz do mycia buzi i przebrania w coś czystego, niż dziecko jedzące pożywne śniadanie – bo trzeba, w czystym ubranku – bo trzeba i szykujące się na spacer – bo trzeba.

 

A Wy? Uczycie swoje dziecko przyjemności płynącej ze wspólnego lenistwa?

 

pościel Lidl

 

pościel Lidl

 

pościel Lidl

 

czarno biała sypialnia

 

pościel Lidl

 

rodzinne poranki

 

rodzinne poranki

 

rodzinne poranki

 

rodzinne poranki

 

pościel – Lidl Polska

 

pasek-do-teksty

 

Jeśli spodobał się Wam ten wpis, pewnie chętnie przeczytacie też:

Wnętrza w „perfekcyjnym” domu

Moje domowe eko SPA

Nikt nie ma takich popołudni

 

Będzie mi bardzo miło, jeśli pozostawisz tutaj swój ślad, dasz się poznać. Możesz zostawić komentarz, na większość staram się odpowiadać i zaglądać do każdego komentującego, jeśli też mają swoje miejsce w sieci. Super, jeśli polubisz bloga na Facebooku, czy udostępnisz post swoim znajomym. Każdy wyraz uznania jest dla mnie niezwykle istotny!

 

Bez-nazwy-2

 



O autorze -



  • My dorośli zapominamy po prostu cieszyć się życiem . Masz racje My nie chcemy , My wszystko musimy !!! Dzieciaki inaczej patrzą na świat , chociaż przez chwilę powinniśmy spojrzeć ich oczami , byli byśmy dużo szczęśliwsi :)

    • Dlatego warto mieć dzieci, żeby od nich tą radość i beztroskę trochę podchwytywać. :)

  • Sama sie wiecznie na tym lapie ” szybciej, szybciej, bo nke ma czasu”. Jak to nie ma? nikt nas nie goni przeciez.

    • Nie wiem, co my dorośli mamy w sobie, że mamy takie podejście, zwłaszcza jak stajemy się rodzicami… To jest tylko dowód na to, że od dzieci też mamy się czego uczyć. Właśnie tego luzu, między innymi. :)

  • My zawsze mamy leniwe poranki :) Izka skacze po mnie po łóżku albo na podłodze się bawi, a ja mogę sobie poleżeć jeszcze. Nie spieszy nam się, bo przecież cały dzień mamy :) Dlatego nigdzie nie umawiam się na wizyty przed południem – bo wtedy na pewno byśmy nie zdążyły! :)

    • To tak jak u nas zupełnie. Przed 12 to jest jeszcze ranek. 😀 Za to dzień u nas trwa baaardzo długo bo wieczór zaczyna się koło 22. 😀

  • wspólne lenistwo – brzmi wspaniale :)

    • No. 😉 We dwójkę to już w ogóle luksus z lenistwem jest, ale z dzieckiem też da radę, jak ktoś lubi.

  • My czasem leniuchujemy, ale niestety moje dziecię jest z tych, których zawsze jest wszędzie pełno, na miejscu usiedzi minutę? Może dwie – w porywach. Przeważnie leniuchuję więc sama, a Młoda biega jak chomik w kółeczku – można by wykorzystać ją do wytwarzania prądu dla całej wsi 😀

  • Kurcze my nie umiemy się lenić, bo wszyscy troje jacyś tacy nadaktywni jesteśmy :)
    PS cudna filiżanka!!!!!

    • Haha, grunt to być szczęśliwym. 😉 A dziękuję, lubię te filiżanki! 😉

  • naszebabelkowo.blogspot.com

    My chyba po prostu nie potrafimy w ten sposób – bo wylegując się (czy nawet przesiadując) w łóżku dłużej niż do godziny 7 odnosimy wrażenie, że marnujemy czas i że tyle różnych atrakcji nas omija :) Przeważnie już w okolicach godziny 8-9 jesteśmy na dworze, korzystamy z pięknej pogody, spacerujemy, jeździmy rowerami, wybieramy się na jakąś wycieczkę i zwiedzanie okolicy. Ale też nie dlatego, że musimy – tylko dlatego, że chcemy i że taką mamy narwaną naturę 😉

    • I super! :) Grunt to żyć w zgodzie ze sobą. 😉 My też czasami budzimy się nad ranem, patrzymy że pogoda fantastyczna i wtedy mobilizujemy się do prędkiego działania. Choć nie zawsze, bo my to kanapowce jesteśmy z takimi dość częstymi zrywami na mega aktywność. 😀

  • Ja też przy całym moim poukładaniu i byciu tak pod linijkę, też pozwalam sobie od czasu do czasu na poranki slow…Choć na co dzień tego nie potrzebuję:) Ja to taka aktywistka jestem i muszę działać:) Mam to po tacie, on też nigdy w miejscu nie usiedział:) Cię się bardzo, że macie możliwość mieć takie poranki…A zdjęcie ze stupiszczami słodziasznymi – cudne!

    • Najważniejsze to z niczym nie przesadzić. Lenistwo jest czasem potrzebne, ale jak się w nim zatracić, to można pół życia przetracić na wylegiwanie, a szkoda by było. 😉

  • Zazwyczaj nasze poranki są poukładane, ale czasami Mała Zet sama zażyczy sobie trybu slow. Np w niedzielę postanowiła uciąc sobie drzemkę od 8 do 9:20, a ja dzięki temu mogła poleżeć i poczytać książkę jak w czasach „przed”! Kochałam ten niedzielny rytuał !
    PS. Polowałam na tą pościel ale nie udało mi się jej zdobyć :(

    • Dzieci są czasami dla nas takie łaskawe. 😀 I choć to rzadkie, to jak się wtedy takie gesty docenia. 😀
      Ps.: U nas też się rzucili na tą pościel bardzo szybko. Mąż mój ma na szczęście takiego Lidla niedaleko pracy, gdzie można niektóre rzeczy upolować przez dłuższy czas. 😀

      • No właśnie, że mi przypomniałaś, że mój Mąż też ma takiego Lidla. Może go tam wyślę i będę miała szczęście 😉

        • Ja już mam taką metodę, żeby celować w starsze osiedla. Tam, gdzie są nowe osiedla, mnóstwo młodych ludzi to i popyt jakoś większy na takie duperelki do domu. 😀

  • salus salus

    My też lubimy leniuchowanie.. uwielbiamy ten stan!!

    Salusiowo.blogspot.com

    • Uff, bo już myślałam, że tylko my jesteśmy czasami taką kanapową rodziną. 😀 😉

  • .. chyba zawsze się śpieszyłam rankiem, za to przy dziecku odkryłam jak mogę sie pięknie i dosłownie zorganizować

  • My od jakiegoś czasu też stawiamy na leniwe poranki, szczególnie niedzielne

    • O w niedziele to już w ogóle jest cudownie. My zazwyczaj spędzamy aktywne soboty więc w niedziele lenimy się bez najmniejszych wyrzutów sumienia. 😀

  • Zrozumieć dziecko

    Pięknie powiedziane, po prostu zatrzymać się na chwilę i chłonąć siebie nawzajem.. :)

  • Nigdy nie miałam leniwych poranków. Dopiero gdy na świecie pojawił się mój syn, nauczyłam się z tego cieszyć. Wcześniej biegłam… szybka pobudka, szybka kawa i w drogę – nawet we wolne dni.
    Teraz odbijamy sobie we trójkę!

    • Z dziećmi życie nabiera nowej jakości, wiele można się nauczyć, gdy w rodzinie pojawia się maluch. :) Pozdrawiamy! 😉

  • Przepiękne zdjęcia! My z Frankiem kochamy leniwe poranki – oboje bardzo długo się rano rozkręcamy :)

  • cudna pościel 😉 bardzo dużą uwagę przywiązuję do pościeli 😉

Wszystkie zdjęcia i treści na blogu są moją własnością. Nie wyrażam zgody na ich kopiowanie bez mojej wiedzy. Copyright © 2016 Chichotkitrzpiotki.pl