wiosenne stylizacje dla dzieci

Czy jemu aby nie jest za zimno, temu dziecku? ;)

…albo delikatniej – „Ojej, tak wiosennie, leciutko już?”. To pytanie, które słyszę dość często. Ale wiem, co tak na serio miało zostać powiedziane – „Przeziębisz babo dzieciaka, zobaczysz!”. O ja wyrodna!

 

Mogłabym zadać podobne pytanko w drugą stronę – „Jeju, tak ciepło jeszcze, zimowo?”. No bo bez żadnych złośliwości. Jak raz wystroiłam Blankę na spacer z tatą w ciepłą kurtę, podobną do tych, jakie nosiła wtedy większość dzieci, wróciła cała spocona, z masą potówek. Więc odpowiedź na wspomniane pytanie brzmi, „Nie, nie jest jej zimno”. Ale nie będę się wtrącać, czy twojemu nie jest aby za ciepło w tym kombinezonie. Tak, tak, widziałam jeszcze całkiem niedawno, przy 18 stopniach i słońcu, dwulatkę w kombinezonie. 😀 No i niech sobie chodzi, jeśli mamie nie narzeka, że płynie w nim. Nie mój cyrk, nie moje małpy!

 

Jak ciepło ubierać dzieci?

Każdy ma swój sposób na ubieranie dzieci. Nikomu swojego na siłę wciskać nie zamierzam. Ale jak ktoś się waha, zastanawia, to już się wyprodukuję, jak z tym ubieraniem jest u nas. Rajtki pod spodniami to rzadkość. Czapa wełniana na polarowej podszewce zawsze w szafie jest, ale czeka na najwyższe mrozy. Staram się trzymać jednej zasady. Zakładam córce jedną warstwę więcej, jak sobie. Ale ta warstwa to nie grube wełniane swetrzysko, a np. podkoszulka. Taką radę co do ubierania dzieci usłyszałam kiedyś od zaprzyjaźnionego lekarza i jej się trzymam. Podobno więcej dziecku, zwłaszcza powyżej 3 miesięcy, nie trzeba! Dzięki temu wiem po samej sobie, kiedy małej może być za ciepło, a kiedy za gorąco.

 

wiosenne ubrania dla dzieci

 

wiosenne ubrania dla dzieci

 

wiosenne ubrania dla dzieci

Wiosenne ubrania dla dzieci

I to nie kwestia mojego lenistwa, czy braku matczynej troski, że ubieram moje dziecko „chłodniej” niż generalnie społeczeństwo przewiduje. Wprost przeciwnie. W takie wiosenne dni, jakie są teraz, z niepewną pogodą, na zmianę słońcem i deszczem, ubieram ją i rozbieram w zależności od zmian pogody. I tak latam co chwila z kamizeleczką, szalikiem, albo otulam, albo rozpinam, zdejmuję. Wygodnie mi z tym nie jest, zapewniam! 😀 Ale taka metoda, działa jak do tej pory. Obydwie ubieramy się warstwowo, „na cebulkę”. To jak dla mnie jedyna metoda na ten czas. A do tego, warstwowe stroje są po prostu fajne, więcej można nimi zdziałać tak pod „modowym” kątem. 😉 Mój mąż, który się nie stosuje do moich rad, bo „nie będzie się ciągle ubierał i rozbierał” właśnie lata zakatarzony po domu. I co mi z tego dbania i racjonalnego ubierania, jak nas zaraz pozaraża? 😀

 

Ale koniec tej matczynej gadaniny. Dziś mam dla Was sporo zdjęć! 😉 To co, zachęciłam was do warstwowych strojów na wiosnę?

 

wiosenne ubrania dla dzieci

 

wiosenne ubrania dla dzieci

 

wiosenne ubrania dla dzieci

 

wiosenne ubrania dla dzieci

 

wiosenne ubrania dla dzieci

 

wiosenne stylizacje dla mam

 

wiosenne stylizacje dla dzieci

 

wiosenne stylizacje dla dzieci

 

wiosenne stylizacje dla dzieci

 

wiosenne stylizacje dla dzieci

 

wiosenne stylizacje dla dzieci

 

Fotki z warszawskiej starówki.

 

Blanka:

szalik, buty, kamizelka – Zara

legginsy – Mango

kurtka bomber i czapka – H&M

Natalia:

kurtka bomber – Mohito

kamizelka – By o la la

spodnie – H&M

torebka i buty jazzówki – Venezia

pasek-do-teksty-2

Jeśli spodobał się Wam ten wpis, pewnie chętnie przeczytacie też:

Modny maluch za małą kasę!

Klasyka dla mamy i córki – trencz

Ubranka dla dzieci second hand? Czemu nie!

Będzie mi bardzo miło, jeśli pozostawisz tutaj swój ślad, dasz się poznać. Możesz zostawić komentarz, na większość staram się odpowiadać i zaglądać do każdego komentującego, jeśli też mają swoje miejsce w sieci. Super, jeśli polubisz bloga na Facebooku, czy udostępnisz post swoim znajomym. Każdy wyraz uznania jest dla mnie niezwykle istotny!

 

Bez-nazwy-2



O autorze -



  • Ja też często słyszę te teksty 😛 Kilka dni temu było 25′, i jakie było zdziwienie ludzi, że biega w krótkim rękawku, i bez czapki. Tego samego dnia widziałam dzieci w puchowych kurteczkach, apaszkach, czapeczkach. I doszliśmy z mężem do wniosku, że ludzie ubierają dzieci zgodnie z porą roku a nie pogodą. I tak najlepiej do połowy wiosny nosić zimowe stroje. Oczywiście wiadomo każdy chce jak najlepiej. Chociaż w tym roku może dwa razy ubrałyśmy rajtki pod spodnie, a nawet kiedy było bardzo zimno – w aucie (zimnym) ściągałam zimową kurtkę, żeby zapiąć do fotelika to przez 19 miesięcy nie mieliśmy ani jednej choroby :)

    • Te ściąganie kurtki to też zawsze uskuteczniam, chociaż mojemu mężowi się nie chce. Ale to nie tylko, żeby się mała nie przeziębiała, ale też dla bezpieczeństwa to jest podobno wyjątkowo ważne. Mnie strasznie bawi, jak ludzie ubiorą malucha w kombinezon, nakryją kocami, wiozą go nagrzanym autem, a potem na mróz. I jeszcze dziwne, że choruje… 😀

  • Moja na razie nosi rajtuzki pod spodnie i zawsze podkoszulkę pod bluzeczkę, a jak robi się zimniej, to zakładam jej jeszcze kamizelkę. W Irlandii ta pogoda jest taka dziwna teraz, co 5 minut słońce, potem deszcz, potem grad, potem znów słońce itd. A irlandzkie dzieci już w marcu biegają w krótkim rękawku!

    • O tak, tam to jest śmiesznie z pogodą. I słyszałam właśnie, że tubylca zarówno w Irlandii jak i w Wlk. Brytanii poznasz, po tym, że nosi sandały, podczas gdy inni marzną w półbutach. 😀

  • No z tym zeby ubierac jedna koszulke wiecej niz sobie zawszemam dylemat, poniewaz jestem z natury zmarzluchem i zawsze sie boje czy chlopakom nie zacieplo jak ich podobnie ubiore do siebie

    • To może warto sprawę odnosić do strojów tatuśka? 😉 A poza tym, dzieci mogą być po Tobie zmarzłe. U mojej córki to od razu widać, że przegrzana, bo tylko trochę i wyskakują potówki. 😀

      • No wlasnie tatus w druga strone jest, wiec staram sie tak po srodku. Z reszta teraz jak sie juz digada z nimi to latwiej

  • naszebabelkowo.blogspot.com

    Ja też jestem za ubieraniem warstwowym – i siebie, i Bąbla. Fakt, że na spacerze bywa to uciążliwe, bo potem – kiedy zrobi się cieplej – trzeba ze sobą te zdejmowane warstwy transportować, ale w końcu od czego są siatki i kosze w spacerówkach oraz inne sprytne schowki :) Na szczęście Bąbel jest też już na tyle kumaty, że potrafi doskonale zasygnalizować, kiedy jest mu zbyt chłodno, a kiedy za ciepło – więc sama nie muszę się tego domyślać :)

    • Moja to ściąga buty i skarpetki i chłodzi się od stóp. 😀 Wygląda to przekomicznie, a ludzie robią takie zdegustowane miny, że olaboga. 😉

  • Mnie straszni bawi to ubieranie dzieci zgodnie z porą roku. Ostatnio było u nas ponad 20 stopni, więc ubrałam córę adekwatnie do pogody i tak śmigała po placu zabaw. A obok? Dzieciaki w puchowych kurtkach! Na szczęście nie było ich wiele, ale wciąż jeszcze rodzice jakoś tak z przesadą do tego ubierania podchodzą. Już pomijając pomogę, przecież dziecko, które biega, poci się… A w tych puchach… Musi być gorąco 😉

    • Czasami nie wiem, czy to ze strachu, żeby nie zaziębić, czy z lenistwa, żeby ciągle nie ubierać i rozbierać, jak jest wątpliwa pogoda. Z resztą nawet patrząc po dorosłych, to niektórzy prosto z kozaków wskakują w sandały, jakby pod kontem stroju były tylko dwie pory roku – zima i lato. A potem dziwne, że wszyscy prychają i kichają. 😀

      • U nas to samo – przegląd garderoby z uwzględnieniem letniej i zimowej – ciekawie to wygląda :)
        Wydaje mi się, że to bardziej strach niż lenistwo – mam przynajmniej taką nadzieję…

  • Ja od zawsze (czyli od lat 6:P) zbieram baty za to, że za lekko ubieram dzieci. I to naprawdę wszyscy mi to mówią, no poza Mężem. Dlaczego kompletnie i zupełnie się tym nie przejmuję? Bo mam 3 dzieci w wieku około przedszkolnym, bo mieszkam w górach, o dość ostrym klimacie, bo zewsząd czają się na moich młodziaków choróbska, a i tak nie chorują! Jeszcze nie mieliśmy „przyjemności” korzystania z antybiotyków, nie mieliśmy zapalenia ucha. Na katar kichamy i nie wpływa on na nasze życie, oprócz zauważalnego zużycia chusteczek higienicznych. Czasem jakieś przeziębienie lub wirus się przypląta, tak na 3 dni i tyle. Ja zahartowałam moje dzieci. Mogą się wyziębić, przemoczyć, przewiać a i tak nie chorują. Od zawsze chodzili boso, śpią albo odkryci, albo jedynie pod kocem…A w miejscach publicznych zawsze ubrani są najlżej ze wszystkich…Cóż…mnie jest zawsze gorącą, moje Mężowi też…Widać nasze dzieci się wdały w nas… widzę po ich końskim zdrowiu, że hartowanie ma sens:) Tak trzymaj!

    • Też mam nadzieję, że uda mi się tak córkę zahartować. Jak na razie jesteśmy na dobrej drodze. Ma półtora roku i raz złapała trzydniówkę, a raz rota ale takiego delikatniuśkiego. W każdym razie ewidentnie przegrzewanie nie działa na korzyść dla zdrowia dziecka. Wolę ją hartować, a przy okazji wzmacniać jakimiś probiotykami, czy multiwitaminami. Ostatnio łyka syrop, który ja dostawałam w dzieciństwie. – „sanostol”, więc zabezpieczam ją prędzej w ten sposób niż zakładaniem dodatkowego swetra. :)

      • O Sanostol, też to piłam:) Życzę z całego serca powodzenia i wielu sił do walki z gromami od „tych co wiedzą lepiej!”

  • MyMami

    O skąd ja to znam:) W naszym kraju panuje przeświadczenie, że dzieci trzeba ubierać zgodnie z porą roku a nie pogodą. Na placu zabaw przy +20 było mnóstwo maluchów w puchowych kurtkach. Mój syn biegał w bezrękawniku i bez czapki i nieźle mi się wtedy oberwało od jakiejś „miłej” babci w kożuchu!! A sesja piękna:) Zdradź jakiej farby używasz, że taki piękny kolor włosów Ci wychodzi. Pozdrawiam

    • A dziękuję, bardzo mi miło. 😉 Ja używam farb Syoss, tylko nie rozjaśniaczy, a farb. Różnych odcieni „mroźny perłowy blond”, „blond los angeles”, „intensywny mroźny blond”. Tylko ja mam swoje własne też jasne.

  • Ja to już głupieje z tą pogodą ! Raz tak , raz tak . Zawsze miałam problem jak dzieci ubrać ! Mnie wiecznie jest zimno , kąpe się we wrzątku ! by trochę się rozgrzać , mój M mówi , że by się poparzył a ja nic .. Więc jak bym ubierała dzieci o jedna warstwę więcej ode mnie , to chyba w pocie by mogły pływać hi hi hi . Zawsze natomiast zakładam im o jedną więcej od mojego M (On jest normalny ) :)))))) Zdjęcia rewelacja :) ściskam

    • Ja może się nie ubieram tak ciepło, ale kąpiel we wrzątku też uwielbiam. Jak nie wychodzę cała czerwona to kąpiel stracona. 😀

Wszystkie zdjęcia i treści na blogu są moją własnością. Nie wyrażam zgody na ich kopiowanie bez mojej wiedzy. Copyright © 2017 Chichotkitrzpiotki.pl