niemowlak

5 powodów by docenić swojego niemowlaka…

Jak tylko zaszłam w ciążę i mówiłam wszystkim, że nie mogę się doczekać, jak zobaczę i przytulę córcię, bardzo często słyszałam dwa, dość pesymistyczne zdania. „Ciąża to najspokojniejszy okres macierzyństwa.” i „Z niemowlakiem, najgorsze są trzy pierwsze miesiące.”. 

 

Wkurzało mnie to, bo ani moja ciąża do najspokojniejszych okresów w życiu nie należała, a na te pierwsze tygodnie z dzieckiem nastawiałam się bardzo pozytywnie. Czy rzeczywiście jakiś okres w macierzyństwie jest gorszy? Ciągle powinnyśmy na coś wyczekiwać…? Albo za czymś tęsknić? 

 

Weźmy na tapetę tegoż niemowlaka… Czy jest taki straszny, jak go opisują? Te nieprzespane noce, ciągły płacz, pieluchy pełne kup, obsikiwanie wszystkiego co popadnie, gdy choć przez sekundę nie ma pieluszki… Nie powiem, zwłaszcza przez te pierwsze trzy miesiące, wyczekiwałam, aż Blanka troszkę mi podrośnie. Czy słusznie? Dziś jako matka półtorarocznej dziewczynki, stwierdzam, że to była głupota.

 

Niemowlak – 5 dowodów na to, że życie z  nim nie jest takie trudne

  1. Nieprzespane noce. Strach na ciężarne numer 1. W większości przypadków, pozostający mitem bez potwierdzenia w rzeczywistości lub będący zwyczajnym brakiem świadomości, co do życia z nieco podrośniętym maluchem. Statystyczny niemowlak do 6 miesiąca życia śpi od 16 do 20 godzin na dobę. Mój spał 14-15 i to już wydawało mi się straszne… Ale tak naprawdę, byłam wtedy często bardziej wypoczęta niż dziś. No może za wyjątkiem kolek, ale nawet wtedy ta ilość snu skracała się o góra 2 godziny. Tragedii nie było! Bo taki roczniak, czy dwulatek, który ma za dużo do roboty by spać, daje matce o wiele mniej czasu na relaks, czy sen. Teraz z trudem usypiamy Blankę przed 22, a na równe nogi zrywa się czasami przed 8, co i tak, po rozmowach z koleżankami-mamami uznaję za bardzo dla mnie łaskawe. Jak więc chcę posiedzieć wieczorem w spokoju, to muszę zarwać pół nocy. W ciągu dnia, Blanka pośpi góra godzinkę, co daje mi 11 godzin na sen i relaks, a nawet mniej, bo nadal pije poranne mleczko o 5 nad ranem. 😀 Rachunek jest prosty. Z niemowlakiem nie jest tak źle!
  2. Brak czasu. Sporo powiązany z tym dziecięcym snem, ale czy rzeczywiście? Bo kiedyś, jak Blanka nie spała, to spokojnie leżała na macie edukacyjnej, w łóżeczku, na naszym łóżku bawiąc się grzechotką, czy wpatrując w tapetę podczas bujania się w leżaczku-bujaczku. W miejscu. Tak jak ją położyłam, tak leżała. A ja mogłam wtedy ogarniać chałupę, gotować, czytać książki, czy przeglądać internety… Z każdą kolejną jej umiejętnością musiałam zachowywać coraz większą czujność, by przy okazji mojego relaksu ona nie zrobiła sobie krzywdy. A teraz to już nie idzie się w tyłek podrapać, jak ona nie śpi. 😀
  3. Kupy, kupy, kupy… Im mniejsze dziecko, tym więcej dziennie kup. I tym bardziej macierzyństwo uznawane jest za „pieluchowe”. Jak już kiedyś pisałam, usłyszałam będąc w ciąży, że taki maluch to „Tylko je, śpi i sra” (Patrz – „On, ona, dziecko i świat do góry nogami”). Narzekać na te niemowlęce kupy może tylko ten, kto nie przebierał nigdy dziecka, które ma już rozszerzoną dietę. A uwierzcie mi, z każdym kolejnym wprowadzanym produktem, zapachy są coraz bardziej „ciekawe”.
  4. Płacz. No bo taki niemowlak to ciągle płacze. A starsze dziecko to niby nie? Może i trochę rzadziej, ale za to na jakich decybelach nadaje. Jak sobie przypomnę ciche „leeee, leeee”, które niegdyś, w chwilach słabości nazywałam wyciem, to to było, jak muzyka relaksacyjna. Dziś, gdy Blanka płacze, to aż szczypie w uszach z bólu, a o jej „nieszczęściu” wiedzą wszyscy w zasięgu kilometra.
  5. Skoki rozwojowe. Nie żeby taki niemowlak był bezobsługowy i w ogóle tylko czysta sielanka. O skokach rozwojowych już pisałam troszkę tutaj – „To dobrze, że moje dziecko mnie denerwuje.” Wiadomo, poznawanie świata, jeszcze nie do końca rozumienie go i brak umiejętności zdefiniowania emocji, czy zapanowania nad uczuciami, wiąże się z jakimiś „humorkami”. Myślałam, że te skoki rozwojowe to już hardcore, dopóki nie poznałam czegoś co zawiera się w sławnym „buncie dwulatka”. Kładzenie się na ziemi w złości i inne temu podobne atrakcje… To dopiero wyzwanie! Ale i tak pewnie to bułka z masłem w porównaniu do buntów nastoletnich.

 

I nie chodzi mi wcale o to, że jest teraz gorzej. Ani, że będzie gorzej. Każdy okres w życiu, zwłaszcza pod kątem macierzyństwa, powinnyśmy widzieć, jako wyjątkowy. W każdym są plusy i minusy. Cieszmy się tym co mamy, bo mamy tak wiele! Bo choć mam nadzieję, udało mi się obalić kilka mitów na temat niemowlaków, niestety, nieco na niekorzyść większych maluchów, to przecież taki roczniak, czy dwulatek ma też mnóstwo „zalet”, których nie posiada niemowlak. To starsze dziecko przyjdzie się przytulić, tak intencjonalnie, da buziaka, czy rozbawi pierwszymi rozmowami. Z nastolatkiem też pewnie nie będzie tak źle. Ale tego nie wiem. Opowiadajcie Wy, mamy starszych dzieci! Szukajmy razem pozytywów każdego okresu w macierzyństwie. Pozytywne myślenie działa cuda! A więc, co dopiszecie do mojej listy zalet niemowlaka, malucha, starszaka, czy nastolatka?

 

pasek-do-teksty-1

 

Jeśli spodobał się Wam ten wpis, pewnie chętnie przeczytacie też:

Gorzka prawda (???) o polskim macierzyństwie

Nocne łazęgi

Matki alpinistów i cyrkowców
Będzie mi bardzo miło, jeśli pozostawisz tutaj swój ślad, dasz się poznać. Możesz zostawić komentarz, na większość staram się odpowiadać i zaglądać do każdego komentującego, jeśli też mają swoje miejsce w sieci. Super, jeśli polubisz bloga na Facebooku, czy udostępnisz post swoim znajomym. Każdy wyraz uznania jest dla mnie niezwykle istotny!

 

Bez-nazwy-2



O autorze -



  • Tak samo mialam przy pierwszym. Czekalam i czekalam, a stwierdzilam ze to glupota. Jak drugie sie urodzilo to juz sobie celebrowalam to jego niemowlectwo:) i wcale nie spieszy mi sie juz do niczego. No coz ale czesty jest poglad ze np.odchowac dwojke szybko jedno po drugim zeby juz miec z glowy pieluchy. Ja takiego nie podzielam, jak ktos chce miec z glowy male dziecko niech adoptuje kilkulatka.

    • Bardzo się zgadzam z tym co piszesz. To, wbrew tym wszystkim mitom, zbyt piękny okres, by mieć go z głowy. Ten pierwszy rok mija tak szybko, że aż szkoda. A jednak każdy kolejny miesiąc jest cudowny, więc trzeba się cieszyć chwilą. 😉

  • MyMami

    Ja tak samo jak BeeMammy przy pierwszym dziecku ciągle na coś czekałam. A to kiedy zacznie siadać, kiedy chodzić itd. Teraz przy drugim dziecku wkurzam się strasznie, że ten czas tak szybko mija, że z mojego malutkiego słodkiego noworodka córeczka staje się samodzielną dziewczynką. Okres niemowlęctwa jest cudownym czasem w którym jesteśmy dla dziecka całym światem.

    • Właśnie, maluszek tak nas potrzebuje, a często doceniamy to dopiero, jak podrośnie. :)

  • Ja byłam tak zakochana w moim synku gdy był niemowlakiem, że czasem sobie myślę, że musiałam być strasznie wkurzająca:) A dziś wiem, że niemowlęctwo to zarazem najspokojniejszy jednak okres macierzyństwa (oczywiście w mojej skromnej opinii) i jednocześnie dziś już wiem, że jestem Mamą, która o niebo lepiej dogaduje się z przedszkolakiem niż niemowlakami:) Choć ja najczulej wspominam okres kiedy moje dzieciaki miały około 2 lat…to na pewno przez ten skok rozwojowy zwany „buntem dwulatka”:)

    • To to, co my przechodzimy teraz. 😀 A i tak „dogadujemy” się lepiej, więc myślę, że podobnie jak Ty, z przedszkolakiem dogadam się najlepiej. 😉 Jak już Blanka wreszcie zacznie gadać, to już będzie bajka. Już ja sobie z nią porozmawiam. 😀

  • Ja właśnie ostatnio stwierdziłam, że ten pierwszy rok nie był taki straszny jak wszyscy mówią. Dziecko tylko leżało, spało i jadło, a dopiero teraz zaczyna się hardcore :) Trzeba ciągle uważać, pilnować, zabawiać, ale i ten okres ma swoje plusy tak jak mówisz – te słodkie buziaki, pierwsze słówka, pokazywanie paluszkiem na nasze zdjęcie :) Trzeba się cieszyć każdym etapem, bo za szybko wszystko mija.

    • Jest hardcore, ale jest fajnie, co? :) Grunt to umieć się odnaleźć w każdej sytuacji i czerpać z niej radość.

  • Ja zawsze cieszę się każdym stanem jakie moje dzieci przechodzą i mimo, że kupy oraz brak snu dały mi popalić to jak patrzę na zdjęcia maluchuów zawsze się rozczulam.

    • Coś w tym niemowlakach jest, że my kobiety mamy do nich słabość mimo wszystko. :)

  • kurcze wczoraj mialam okazje miec takiego maluszka 11 miesiecy na rekach , az sie balam , przypomnialy mi sie chwile, gdy moje 2 kg szczescia mialam 30.08.2014 po raz pierwszy przy sobie, nawet teraz kochana gdy komentuje to sie wzruszam 😀

    • To nasze córcie z tego samego okresu. Moja miała być w połowie października a urodziła się 20 września 2014. A z tymi noworodkami, to chyba własnego się człowiek nie boi… 😉

Wszystkie zdjęcia i treści na blogu są moją własnością. Nie wyrażam zgody na ich kopiowanie bez mojej wiedzy. Copyright © 2017 Chichotkitrzpiotki.pl