jak poprawić płodność

12 sprawdzonych sposobów, by poprawić płodność

Coraz częściej słyszę o młodych parach, które starają się o dziecko i od dłuższego czasu się nie udaje. U jednych problemy występują już przy próbach poczęcia pierwszego dzieciątka, u innych osłabienie płodności pojawia się dopiero przy chęci spłodzenia rodzeństwa dla pierworodnego. Jak sobie pomóc?

 

Ci, którzy zaglądają tu już od jakiegoś czasu, pewnie czytali ten, jeden z najbardziej osobistych wpisów na blogu – „Mi nigdy się nie uda” (KLIK)

Nam udało się po dwóch i pół roku. Niepłodność to nie bezpłodność. Niepłodność jest czasowa, większość par, która nie może mieć dzieci w danym momencie życia, mimo wszystko ma szanse!

 

O tym, jak zwiększyć te szanse wspomniałam już trochę właśnie w tamtym poście. Dziś chcę rozszerzyć ten temat. Gdy przez dłuższy czas na teście ciążowym nie pojawiają się upragnione dwie kreski wiele par panikuje. Na początku warto się zastanowić, czy jest powód. Kiedyś usłyszałam od lekarki, że zdrowa 25-latka może się starać o dziecko do roku i to jest w normie, później należy zainteresować się leczeniem. No właśnie, leczenie… Ja w ciążę nie mogłam zajść przez 2 i pół roku, więc już kwalifikowałam się do grupy „niepłodnych”. Chodziłam po lekarzach, nawet takich znanych, co po telewizjach śniadaniowych opowiadają o ciążach, miałam wstępnie diagnozowane różne choroby, brałam tony pigułek, które nie pomagały… Nie chcę tutaj demonizować lekarzy, czy odbierać im zasług, ale mi te rajdy po przychodniach lekarskich i szpitalach nie pomogły. Poskutkowały zwykłe „domowe” sposoby. Już po dwóch miesiącach od mojej zmiany podejścia do starań o dziecko, zaszłam w ciążę… Wcześniej przez dwa lata nie zdarzyło mi się nawet wykryć owulacji, choć maniakalnie robiłam testy na dni płodne. Pomogły rozmowy, z mamą i koleżanką. Jedna przeczytała coś tu, druga tam, wtedy do poszukiwań mądrości w temacie płodności dołączyłam się ja i uzbierało się z tego sporo wiedzy, którą teraz chcę się z Wami podzielić.

 

Jak poprawić płodność?

 

1. Kochać się, nie kalkulować!

 

Częściej znaczy skuteczniej! Kto nie „robi”, ten nie „zrobi”. Kiedyś uważano, że przed owulacją trzeba się trochę wstrzymać z amorami, żeby mężczyzna naprodukował sporą armię plemników. Najnowsze badania jednak udowadniają, że wówczas nasienie może być nieco przestarzałe, więc i wolniejsze. Najlepiej więc kochać się co dwa-trzy dni, bo wtedy produkcja będzie sprawna, plemniki dojrzałe, ale jeszcze młode i „ruchliwe”. 😀 Wtedy też nie istnieje ryzyko, że przegapi się owulację. Więcej ciekawych rad w tym temacie znajdziecie w książkach „W oczekiwaniu na ciążę” i „W oczekiwaniu na dziecko” wyd. Rebis, które bardzo polecam!

 

2. Kochać się bez…

 

…że bez prezerwatywy, to chyba nie odkryję Ameryki! 😀 Ale nie o nią chodzi. Mowa o lubrykantach. Podobno używa ich aż 35% par starających się o dziecko. A niestety, większość z nich ma negatywny wpływ na prędkość plemników, a niektóre działają nawet plemnikobójczo! Na rynku istnieją środki przeznaczone właśnie dla par starających się o dziecko i je należy wybierać.

 

3. Odpowiednie środowisko jest ważne…

 

I nie chodzi tu oczywiście o to, czy dzidzia powstanie w małżeńskim łożu, w kuchni, czy w łazience. Mowa o śluzie w pochwie… Nie każdy śluz, jak się okazuje jest „płodny”, czyli sprzyja przetrwaniu plemników. Ilość i jakość śluzu poprawiają chociażby siemię lniane i olej z wiesiołka. Ten pierwszy można przyjmować w formie tabletek np. w preparacie Oeparol. Siemię lniane można dodawać do jogurtów, koktajli, albo zalewać dwie-trzy łyżki wrzątkiem i pić w formie „kleiku”. Ja wybierałam tą ostatnia opcję.

 

4. Zbadaj poziom hormonów i dokładnie przestudiuj wyniki.

 

Zwróć uwagę na prolaktynę! Lekarze, przynajmniej tych kilku, których ja miałam na swojej drodze, często pomijają ten wskaźnik w badaniach hormonalnych. Martwią się obniżonym progesteronem, albo podwyższonymi androgenami. Prolaktyna, to jednak jeden z najczęstszych hormonów, który czasowo blokuje płodność. Hormon, który paradoksalnie wydziela się, gdy pojawia się instynkt macierzyński, który jest odpowiedzialny z laktację, wydzielany w większej ilości uniemożliwia zajście w ciążę. Często jego wzrost jest sytuacją przejściową. Warto jednak sobie pomóc. Prolaktynę znacznie obniża wywar z niepokalanka mnisiego. Ja przyjmowałam też lek ziołowy, bez recepty, o nazwie Castagnus, który nie tylko reguluje cykle, ale i właśnie obniża poziom prolaktyny.

 

5. Aktywność fizyczna dla niej – koniecznie, choć z umiarem!

 

Lekkie ćwiczenia, 3-4 razy w tygodniu fantastycznie przygotowują organizm kobiety do ciąży i mogą przyspieszyć zajście w ciążę. Natomiast intensywne treningi mogą przynieść odwrotny skutek. W trakcie takich ćwiczeń może wydzielać się za duża, jak dla kobiet ilość testosteronu, który nie sprzyja kobiecej płodności. Najbardziej wskazane dla kobiet starających się o dziecko są więc joga, pilates, basen, czy jazda na rowerze.

 

6. …ale on niech zmyka na siłownię!

 

Ćwiczenia pobudzają znacznie poziom testosteronu, a to tylko pozytyw zarówno dla męskiej płodności, jak i potencji. Niewskazane są jednak sporty kontaktowe, w których pewne męskie części ciała mogą „ucierpieć”. 😉 Jednak mimo wszystko, wyczynowe, bardzo wyczerpujące sporty ponoć też nie działają korzystnie na produkcję nasienia.

 

7. Zadbajcie o odpowiednią wagę

 

Nie od dziś wiadomo, że zarówno nadwaga, jak i niedowaga zagrażają płodności tak żeńskiej, jak i męskiej.

 

8. Odkwaszenie organizmu…

 

O zakwaszeniu organizmu i diecie odkwaszającej pisałam już tutaj – „On i ona na diecie – tygodniowy detoks” (KLIK). Zakwaszenie organizmu ma okropne skutki dla płodności. Powoduje bowiem niskie pH w pochwie, które nie sprzyja żywotności plemników. Zakwaszony organizm u mężczyzny z kolei znacznie obniża jakość spermy. A badania dowodzą, że aktualnie w związku z szybkim trybem życia coraz więcej młodych ludzi ma zakwaszone organizmy. W trakcie starań o dziecko warto więc ograniczyć jedzenie „na mieście”, jeść dużo warzyw, ograniczać kofeinę i alkohol, a dania mięsne wskazane dla męskiej potencji neutralizować np. sokami warzywnymi i owocowymi, albo zieloną herbatą.

 

9. Unikajcie pewnych produktów

 

Spora część kobiet jada nabiał o obniżonej zawartości tłuszczu. Niestety produkty mleczne „light” mają obniżoną zawartość wapnia, a ma on znaczny wpływ na płodność kobiety. Odtłuszczony nabiał na też mało witaminy D, której niedobory zaburzają owulację. Z kolei dla mężczyzn niewskazane jest… piwo! Jest to płyn silnie estrogenny, a nadmiar estrogenów w męskim organizmie powoduje spadek testosteronu tak ważnego dla męskiej płodności i potencji. Piwosze mają więc dużo mniejszą szansę na spłodzenie dziecka.

 

10. Wsuwajcie zdrowe przekąski.

 

Idealne dla starających się o dziecko będą jagody goji i pestki dyni. Te pierwsze zwiększają liczbę plemników i pozwalają na szybszy rozwój pęcherzyków w jajnikach. Pestki dyni z kolei są bogate w selen i cynk, które pobudzają żywotność plemników.

 

11. Łykajcie witaminy!

 

Niestety, nawet odżywiając się bardzo zdrowo, można mieć niedobory witaminowe, które powodują chwilową niepłodność, czy znaczne problemy z donoszeniem ciąży. Możecie więc nabyć suplement diety dla niej i dla niego, wspomagający starania o dziecko, lub łykać pojedyncze witaminy.

 

Jakie są ważne? Oprócz przyjmowania kwasu foliowego, warto zażywać też inne witaminy. Dla kobiety konieczne są witaminy z grupy B. Witamina B6 reguluje cykle, pomaga w powstawaniu progesteronu, normuje poziom prolaktyny i wydłuża czas trwania fazy lutealnej z owulacją. Z kolei witamina B12 ma znaczny wpływ na zmniejszenie ryzyka poronienia. Do niepłodności mogą prowadzić też niedobory miedzi, cynku i magnezu.

 

Witaminy niezbędne dla mężczyzny to selen i cynk, bo korzystnie wpływają na proces produkcji i dojrzewania plemników. Przydatny może okazać się też żeń-szeń, który niweluje zmęczenie, zwiększa odporność na stres, i zwiększa potencję.

 

12. Poprawcie nastawienie

 

Już Wam pisałam, jak po moim niespodziewanym zajściu w ciążę po 2 i pół roku starań, w miesiąc później 2 kreski na teście ujrzała moja koleżanka, która równie długo starała się o dziecko. Ponownie uwierzyła, że to możliwe, a wiara czyni cuda!

 

 

pasek-do-teksty
Będzie mi bardzo miło, jeśli pozostawisz tutaj swój ślad, dasz się poznać. Możesz zostawić komentarz, na większość staram się odpowiadać i zaglądać do każdego komentującego, jeśli też mają swoje miejsce w sieci. Super, jeśli polubisz bloga na Facebooku, czy udostępnisz post swoim znajomym. Każdy wyraz uznania jest dla mnie niezwykle istotny!



O autorze -



  • Fajne rady :) Będę pamiętać jakby co! A my też długo się staraliśmy, chyba ze 2 lata, a pomógł wyjazd do Włoch i odpoczynek :) Od razu zaskoczyło!

    • No czyli punkt 12, jeden z najważniejszych. 😉 Chilloucik i macie taką fajną córunię. 😉

  • Czasem wystarczy przestać myśleć i poddać się miłości 😉 Tak było u nas

  • Mnie juz to w prawdzie niepotrzebne ale rady przydatne. Faktycznie wiekszosc problemu siedzi w glowie. Kuzynka tez tyle sie starala w tym kilka nieudanych inseminacji a kiedy juz miala ustalone in vitro w ciaze zaszla normalnie.

    • No proszę! Ja znam też parę, która przez lata zaadoptowała w sumie 3 dzieci i jak już kompletnie przestała myśleć o powiększaniu rodziny, pojawiła się ciąża. Mają wesołą 6-osobową rodzinę. :)

  • naszebabelkowo.blogspot.com

    U nas już wprawdzie tego typu rady już nie będą przydatne, ale mam nadzieję, że pomogą wielu starającym się i z utęsknieniem czekającym na swoje maleństwo parom :)

  • Bardzo ciekawy tekst…Znam wiele par, które mają problem z zajściem w ciąże, nawet nie pierwszą a kolejna i myślę, że w Twoich radach jest sedno sprawy…

    • Też o dziwo znam dużo par, które pierwsze dziecko spłodziły „ot tak”, jak tylko powstał pomysł, a nad drugim pracują od kilku lat i nic… Myślę, że to może być kwestia tej prolaktyny też.

  • O zakwaszeniu organizmu nie wiedziałam! Dzięki Ci za tego posta, u mnie bardzo na czasie :)

    • Cieszę się, że troszkę pogłębiłam wiedzę. 😀 Powodzenia, trzymam kciuki! :)

  • Kochać się nie kalkulować! :)

  • anna jarosz-strój

    ja właśnie zażywałam bromergon na zbyt wysoką prolaktynę, dziękuję o informacji o ziołowym leku, z pewnością zdrowszy dla organizmu :)

    • Działa fantastycznie. :) Polecam! A do tego jest super na pms i reguluje cykle.

      • anna jarosz-strój

        rozumiem, że jest on do nabycia w aptece? :)

        • Tak, tak. Ten który miałam jest Herbapolu.

          • anna jarosz-strój

            bo właśnie Bromergon jest starej generacji, ja też się źle po nim czułam, na szczęscie zażywałam tylko miesiąc :) dziękuję za informacje :)

          • Nie ma za co! :) Polecam się na przyszłość. 😀

  • Ja od lekarki długo słyszałam, że nie mogę mieć dzieci, a oto mój syn ma już pięć lat :)

    • Z tymi lekarzami to możnaby encyklopedię napisać dziwnych przypadków. Ważne że się udało. Tak jak pisałam wiara czyni cuda. A lekarz to nie zawsze alfa i omega. :)

Wszystkie zdjęcia i treści na blogu są moją własnością. Nie wyrażam zgody na ich kopiowanie bez mojej wiedzy. Copyright © 2017 Chichotkitrzpiotki.pl