ubranka dla dzieci second hand

Dziecięca moda second hand? Czemu by nie?

Moda z lumpeksów budzi skrajne emocje. Jedni są nią zachwyceni, inni są przeciwnikami i na same słowa  „odzież używana” robią skrzywioną minę, jeszcze inni chcieliby, ale boją się i nie potrafią się odnaleźć w dżungli ubrań. A jeśli chodzi o ubrania dla dzieci second hand, sprawa wywołuje jeszcze ciekawszą dyskusję.

 

No bo niby na dziecku nie wolno oszczędzać… Ale umówmy się ubrań nikt nie je,  nie wpływają też na rozwój emocjonalny, czy na wszelakie umiejętności dziecka. A przecież my, mamy, właśnie o to dbamy najbardziej.

 

Ale z drugiej strony skóra dziecka jest delikatna, a takie ubranka to nie wiadomo kto nosił. No tak samo, jak buty w sklepie, nie wiadomo kto przymierzał… Poza tym, ubranka z lumpków (sama nazwa jest negatywnie nacechowana) zawsze się pierze, płucze i prasuje na wysoką temperaturę. Nawet rzeczy trudne do uprasowania można przecież uprasować przez mokrą pieluchę tetrową… Świetnym rozwiązaniem jest też dodanie do prania kilku kropli olejku o właściwościach odkażających i bakteriobójczych np. eukaliptusowego, czy z drzewa herbacianego. Wtedy już w ogóle nie powinno się mieć obaw… Powiem więcej, tak przygotowane ubranko z drugiej ręki może być nawet zdrowsze dla maluszka. Bo wyprane przez nas i z pewnością kilkukrotnie przez poprzednich właścicieli, są nie tylko miększe, ale też wyzbyte ewentualnych szkodliwych substancji z barwników.

 

Kolejny plus to kwestie wizualne. Ubranko jest nie tylko bardziej niepowtarzalne, ale i w jakimś stopniu sprawdzone. Wiemy już, że tkanina się nie mechaci, a kolor nie spiera tak łatwo. Paradoksalnie, ubrania z second handów, które oczywiście starannie wybieram, służą nam często dużo dłużej niż te nowe… Można też upolować niezłe markowe perełki. Ja kupiłam kiedyś mężowi orginalny sweter od Tommy`ego Hilfigera za 15 zł, sobie koszulę jeansową Wranglera za 8 zł, a ostatnio piękną zamszową kurtkę Only dla Blanki za 23 zł.

 

ubranka dla dzieci second hand

 

ubranka dla dzieci second hand

 

ubranka dla dzieci second hand

 

No i jeszcze dodatkowy plus – oszczędzanie. Wydajemy na ciuszki mniej, albo za te same pieniądze możemy mieć ich więcej… Uczymy też nasze dziecko ekonomicznego podejścia do wydatków i w pewnym sensie też kreatywności… Łatwo jest przecież pójść do sklepu i skopiować strój z manekina… W second handzie, trzeba być łowcą, ale też mieć niezłą wyobraźnię…

 

No to już chyba zorientowaliście się, że uwielbiamy second handy! A Wy?

 

ubranka dla dzieci second hand

 

ubranka dla dzieci second hand

 

ubranka dla dzieci second hand

 

ubranka dla dzieci second hand

 

ubranka dla dzieci second hand

 

Blanka:

sukienka, kaloszki, rajstopy i szalik – Zara

czapka – H&M

kurtka zamszowa- Only/ second hand

pasek-do-teksty-1

Jeśli spodobał Ci się ten wpis, zobacz więcej modowych inspiracji w zakładce MODA (klik).

Po drodze zajrzyj też do naszego sklepu z ubrankami i dodatkami dla dzieci – WWW.SMICHYCHICHY.PL

 

BANER_BLOG

Jeśli spodobał się Wam ten wpis, pewnie chętnie przeczytacie też:

Modny maluch za małą kasę…

Ciężkie czasy dla mam…

Hrabina idzie na spacer!

Będzie mi bardzo miło, jeśli pozostawisz tutaj swój ślad, dasz się poznać. Możesz zostawić komentarz, na większość staram się odpowiadać i zaglądać do każdego komentującego, jeśli też mają swoje miejsce w sieci. Super, jeśli polubisz bloga na Facebooku, czy udostępnisz post swoim znajomym. Każdy wyraz uznania jest dla mnie niezwykle istotny!

 

Bez-nazwy-2


O autorze -



  • Ciuchy z lumpeksów mają właśnie tę ogromną zaletę, że wiesz, jak będą wyglądały po praniu. Mnie też zdarzy kupić coś z „drugiej ręki”, po prostu rzadko bywam w ciucholandach. Mam taki zapas ciuchów dla córy (od rodziny, znajomych), że mogłabym niczego jej do 6 roku życia nie kupować. Perełką jednak nigdy nie pogardzę :)

    • O, takie rzeczy też są super. Sama chętnie był korzystała z tego typu „drugiej ręki”, tylko Blanka jest wśród znajomych jedną ze starszych dziewczynek, a w rodzinie z jej pokolenia w ogóle nie ma babeczek – same chłopy. 😀

  • BeeMammy

    Kiedys chodzilam nalogowo do sh. Trafilam na pare super okazji. W pierwszej ciazy dla mlodego znalazlam kilka perelek. Teraz juz nie mam zadnego fajnego blisko a i z dwojka pojsc to nie wykonalne bo zaraz mi sie zakopia w ciuchach:)

    • No tak, z dwójką jest pewnie ze wszystkim dużo więcej zamieszania. 😀 A może zabierzcie ze sobą jakaś „nianię”? 😉 My do lumpków zawsze chodzimy we trzy, Blanka, ja i moja mama. Raz ja ogarniam ciuszki, a mama pilnuje Blanki, raz na odwrót. Jest łatwiej i bezstresowo. 😉

      • BeeMammy

        Fakt. Tyle ze niestety wiecej fajnych rzeczy jest dla kilkuletnich dziewczynek, dla podrosnietych chlopcow juz nic, albo mega sprane. Wiec przekonalam sie ze szkoda zachodu

      • No mozna by, ale po prostu przestalam chodzic, kiedy przekonalam sie, ze wybor fajnych ubranek jest dla dziewczynek. Dla kilkuletnich chlopcow o ile cos jest to w koszmarnym stanie.

        • Coś chyba Twój pierwszy komentarz zniknął… Nie wiem czemu… :/ Pewnie wszystko zależy od punktu. Ja mam taki jeden, w którym właśnie dla chłopców jest więcej. Ta Blanki kurtka jest właśnie chłopięca. :) Ale fakt, im większy wzrost, tym mniej ubranek w dobrym stanie, bo pewnie i dłużej Ci pierwsi właściciele je noszą, bo wolniej już wyrastają..

  • Ale cudna ta Twoja mała modelka! A kurteczka super! Już się nie mogę doczekać, aż moja będzie sama tak biegać, a nie tylko w wózku czy na rączkach u mamusi :) A ja dostałam wiele używanych ciuszków od znajomej i siostry, więc na razie mam zapasy. Ale jak sama zobaczę coś fajnego i z drugiej ręki, to nie zawaham się kupić :)

    • Dziękuję w imieniu modelki! :* A co do tego biegania, to teraz jest fajnie, ale pierwszy miesiąc to była masakra. Wózek parzył, nigdzie nie można było pójść bo była tak podekscytowana tym chodzeniem. Aż sama się z siebie śmiałam, że tak tego wyczekiwałam a tu mordęga. Moja zaczęła chodzić jak miała 13 miesięcy, to jeszcze ciutkę możecie poczekać na Izy spacery, doczekasz się. :)

  • Ja w sh buszowałam jeszcze jako nastolatka:) Mam w tym wprawę i generalnie mam „swoje miejsca”, w których znajduję prawdziwe perełki w stanie często idealnym, czasem z metką:) Uważam, że to świetny sposób na to by zaoszczędzić trochę pieniędzy lub wypełnić szafę unikatowymi ciuszkami:) Czy mnie to brzydzi? Nie w końcu piorę te ubrania, a w te o które na pierwszy rzut oka nie dbano omijam:)

    • Super, właśnie warto mieć te „swoje” miejsca, gdzie już się fajnie odnajdujemy itp. Wtedy łatwiej się szuka. I zgadzam się z tym wypełnieniem szafy. Takie mieszanie rzeczy z sieciówek i lumpków tworzy niepowtarzalny styl, a jest też tańsze.

  • MyMami

    Ja mam właśnie problem z szukaniem. Kilka razy robiłam podejścia ale odstraszały mnie tłumy i zwyczajnie nie potrafię szukać, a żeby upolować coś super oryginalnego potrzeba dużo cierpliwości, ale jak widać po Blance opłaca się i to bardzo kurteczka jest megaa:)

    • A dziękujemy bardzo. :) To prawda, szukać trzeba umieć, ale zdarzają się też takie second handy w których wszystko jest super poukładane, są same ubrania w dobrym stanie i nawet takie z metkami. Warto poszukać takiego „lepszego” lumpka. :)

  • Ja niestaty mieszczę się w kategori osób które by chciały ale w olbrzymiej ilości ciuchów się gubię. Często podziwiam stylizacje dzieci i nie tylko za grosze. Coż nie każdy potrafi szukać. Kurteczka cudowna

    • No to prawda. Mam nawet kilka koleżanek, co w miejscach takich jak tkmaxx się gubią, bo tam też tak jak w lumpku trochę naćkane wszystkiego… Na SH też trzeba mieć nastrój, żeby tak wyszukiwać. Ja czasami wchodzę i wychodzę, a innym razem szperam, aż wyszukam coś cudownego.

  • Natalka moja mama jest królową second handów , nawet powiedziała bym że jest od nich uzależniona :))) przecież to tylko 3 -5 -15 zł .szok!!!
    Ja jestem jak najbardziej za ,nie mam najmniejszego problemu , często można znaleźć naprawdę świetne rzeczy !!! Tak swoją drogą , nie pamiętam kiedy kupiłam sobie coś dla siebie , gdzie indziej :))) Niektóre rzeczy mam jeszcze z metkami .Ściskam

    • O, ja znalazłam taki ostatnio SH gdzie są też rzeczy z metkami. Cuudo! Ja uwielbiam łączyć ciuchy z sieciówek z tymi z lumpków. Wtedy za niewielkie pieniądze może wyjść coś super. :) A już dla dzieci to w ogóle bajka, bo krótko noszą ciuszki, więc nie są tak zniszczone.

  • Generalnie nie mam nic przeciwko ale pewnych rzeczy typu rajstopki, buty, bielizna… nie kupię:)

    • No jasne, pewnych rzeczy też bym nie kupiła… Ale fajnie, że takie można dostać i jest alternatywa dla ludzi, którzy na serio muszą zaciskać pasa. :)

  • naszebabelkowo.blogspot.com

    Ja uwielbiam second handy i kupuję tam zarówno dla siebie, jak i dla Babla (tylko męża nie udało mi się do tej pory przekonać 😉 ) Poza ciuszkami udaje mi się często wygrzebać jakieś fajne zabawki, książeczki, planszówki – praktycznie jak nowe, bez żadnych śladów użytkowania. Jestem ZA :)

    • O racja, zabawki też są czasami świetne. My ostatnio kupiłyśmy ślicznego słonika sztruksowego, takiego jak teraz są w modzie. Nówka sztuka. 😀

  • Jestem na tak jeśli chodzi o odzież używaną, ale muszę przyznać że z „grzebaniem” za czymś wartym uwagi w ciucholandach mam problem, strasznie mnie mdli od tego specyficznego zapachu i szybko uciekam. Ale czasem uda mi się coś złapać 😉

    • A to prawda, ten zapach nie jest najprzyjemniejszy. Na szczęście po praniu i płukaniu w dobrym płynie znika. :)

  • Ja jestem jak najbardziej za odzieżą używaną. Można znaleźć wiele ładnych i niepowtarzalnych rzeczy w takich sklepach. Jednak nie do końca odnajduję się w tym szukaniu i grzebaniu w nim. :)

    • Wszystko zależy od znalezienia dobrego miejsca. Ja mam taki second hand, w którym jak przyjdę w dniu dostawy, wychodzę z siatami pełnymi ubrań. 😀

  • Beata

    Ja zdecydowanie wolę kupić coś w SH niż np. w Pepco czy jakimś chińczyków. Kiedyś chodziłam do „lumpka” jako dziecko z mamą i się tego wstydziłam, bo kojarzyło mi się to tylko z biedą. U nas się w domu nigdy nie przelewało. Z tym, że nowe spodnie ze sklepu były zdecydowanie gorszej jakości niż te używane. Teraz gdy jestem w ciąży i mam więcej czasu lubię odwiedzać sprawdzone lumpki tym bardziej, bo mogę upolować coś extra dla siebie za 5-10 zł i nie będzie mi żal wyrzucić/oddać tego po ciąży:) Dla mojego małego też znalazłam kilka extra ciuszków z takich firm jak Next to, H&M, ONLY nawet z metkami:)

    • Dla dzieci jest mnóstwo fajnych rzeczy. Ja ostatnio znalazłam też taki SH w którym są świetne zabawki. Kupiłam mojej małej kilka świetnych pluszaków w super stanie po 3 zł i zabawkowy toster nówka sztuka za 5 zł. Opłaca się. Dziecko tyle kosztuje, że każda oszczędność jest na wagę złota. Grosz do grosza, a zaoszczędzić w sumie można tyle, że starczy na jakiś fajny weekend z atrakcjami dla dziecka. :)

      • Beata

        Moja znajoma kupiła dla swojej córki wiele super zabawek grających, szumiących itp. za grosze właśnie w SH i to dobrych firm

  • Nina

    Nie mam nic przeciwko second hand i często kupuje tam ubrania dla siebie czy męża ale jednak jeśli chodzi o dzieci to pewnie bym miała obawy. Ubrania dla synków kupujemy przeważnie w 5-10-15. Ceny też nie są wygórowane a jakość ubranek spełnia nasze oczekiwania.

  • Danuta

    Nie mam nic przeciwko second hand i często kupuje tam ubrania dla siebie czy męża ale jednak jeśli chodzi o dzieci to pewnie bym miała obawy. Ubrania dla synków kupujemy przeważnie w 5.10.15. Ceny też nie są wygórowane a jakość ubranek spełnia nasze oczekiwania.

Wszystkie zdjęcia i treści na blogu są moją własnością. Nie wyrażam zgody na ich kopiowanie bez mojej wiedzy. Copyright © 2017 Chichotkitrzpiotki.pl