dziecko w restauracji

Dziecko w restauracji – 6 zasad, które ułatwiły nam życie

Rodzicom też się coś od życia należy. Czasami chciałoby się pójść z dzieckiem do restauracji. Tylko jak to zrobić, żeby wizyta z maluchem w takim miejscu nie była katorgą dla obydwu stron i przy okazji udręką dla obserwatorów? Ostatnimi czasy przetestowaliśmy Blankę w knajpianych warunkach na wszelkie możliwe sposoby. Oto spostrzeżenia.

 

Jestem rodzicem i lubię spędzać czas z moim dzieckiem. A jednocześnie, lubię żyć w miarę możliwości podobnie do tego jak żyłam kiedyś. Było nam z mężem po prostu fajnie. Nie wyobrażam sobie, żeby z tego powodu, że jesteśmy rodzicami, zrezygnować z wyjść „do ludzi”. Wprost przeciwnie, wydaje mi się, że aby wychować normalnego, społecznie zdrowego człowieka, trzeba oswajać malucha z różnymi sytuacjami. Takim jest właśnie wyjście do restauracji.

Mimo to, nie mam nic przeciwko strefom wolnym od dzieci w restauracjach. Rozumiem, że ktoś może chce zjeść w spokoju, bp ma akurat randkę, ktoś inny może nie lubić dzieci, albo wprost przeciwnie, chciałby je mieć, a nie może i widok maluchów po prostu boli. W sumie może i sama bym skorzystała, bo jak tylko widzę rodzinę z dzieckiem będąc na randce „bez dziecka” z mężem, to zżerają mnie wyrzuty sumienia. W każdym razie, jak tylko możemy, wybieramy miejsca przyjazne dzieciom, by nie denerwować siebie i innych. Ale nie zawsze się da. Na przykład na wakacjach, gdzie jest mocno ograniczona ilość knajpek… Co więc zrobić, by pobyt z dzieckiem w restauracji był jak najmilszy?

 

dziecko w restauracji

 

dziecko w restauracji

 

dziecko w restauracji

 

1. Zapytaj wujka Google

Gdziekolwiek jesteśmy, są restauracje lepiej i gorzej dostosowane do dzieci. Czasem trudniej odnaleźć te z kącikami dla maluchów i wtedy czas pogrzebać w internetach. Nikomu nie trzeba chyba opisywać, jaki to luksus, kiedy spokojnie możemy zjeść i pogadać, a dziecko radośnie bawi się i daje pożyć. Warto więc wyszukać miejsce idealne dla rodzin. Ale to jest tylko wisienka na torcie. Niestety wciąż spotykam się z restauracjami, gdzie nie ma przewijaka, albo jest tylko jedno krzesełko do karmienia… Lepiej zaoszczędzić sobie rozczarowań i dobrze się przygotować do wypadu z dzieckiem do restauracji.

 

2. Rezerwuj stolik

Miejsca dostosowane do dzieci są mocno oblegane, bo wciąż jest ich jak na lekarstwo. A gdy restauracja proponuje nam takie cuda, jak weekendowe animacje dla dzieci, to o spontanie nie ma mowy. Wiadomo, że życie „dzieciatych” jest dużo bardziej przemyślane i zorganizowane od życia bezdzietnych. Planowanie się przyda. Nawet jeśli chodzi o restauracje bez dziecięcych bajerów, można sobie wybrać stolik przy którym swobodnie postawimy wózek itp. itd. …

 

3. Menu jest ważne

Przy wyborze knajpki na wypad rodzinny warto uwzględnić też menu. Nie chodzi mi tutaj tylko o dania dziecięce, choć to ważne, bo wiele dobrych restauracji wciąż proponuje maluchom tylko fast food. Chodzi mi generalnie o specjalizację kulinarną restauracji. To bardzo ważne. Dla rodziców małych obżartuchów, bo będą miały co podjeść, a to zapewni im komfort, a rodzicom spokój. A dla rodziców niejadków, bo spadnie im kamień z serca, jak dziecko się posili. Nasza Blanka lubi najbardziej kuchnię polską, albo włoską. I choć my uwielbiamy kuchnię azjatycką, to z Blanką się w takie miejsca nie wybieramy, bo nie ma sensu.

 

dziecko w restauracji

 

dziecko w restauracji

 

dziecko w restauracji

 

4. Drzemka „przed” to must have

Wiadomo. Niewyspane dziecko = marudne dziecko. Sprawdziłam to już wielokrotnie. Chociażby 15 minut drzemki w samochodzie poprawia małej nastrój tak, że wrzuca na luz, jest radosna i wypad jest bardzo miły.

 

5. Duperelki w zanadrzu

Wiadomo, że nie w każdej knajpce jest kącik dla dzieci. Tak było np. w trakcie naszego ostatniego pobytu w Zakopanem. Karczmy przepełnione, więc trzeba było iść tam, gdzie wolne miejsca. Czytaj – nie było mowy o przyjaznych rodzicom knajpkach. Pewnie też dlatego, że tam gdzie są turyści, tam i tak będzie popyt, a zamiast kącika dla dzieci, restauratorom bardziej opłaca się wstawić dodatkowy stolik. Trudno. I na to znalazła się metoda. Zawsze miałam ze sobą kosmetyczkę z małymi laleczkami, niewielką ilością klocków Lego, puzzlami, kredkami i kolorowanką. Blanka ją pokochała i „wypuszczona na wolność”, chwaliła się jej zawartością innym gościom restauracji. 😀

 

6. Przebieżka musi być

No właśnie, a propos tej wolności. Każdy maluch cierpi na „zglądactwo”. Nie da się więc przeżyć w knajpce bez oprowadzenia malucha, pokazania wszystkich obrazków na ścianach, czy pozwolenia na mały rajd między stolikami. Wszystko w granicach rozsądku oczywiście. Ale chciało się mieć dzieci, trzeba się dostosować… 😀 Bo inaczej w malcu może się nagle obudzić mały terrorysta… 😉 I nikomu nie będzie przyjemnie!

 

dziecko w restauracji

 

dziecko w restauracji

 

I to by było na tyle. :) A jakie są Wasze sposoby na miłe spędzenie czasu z dzieckiem w restauracji?

 

pasek-do-teksty-1

 

Jeśli spodobał się Wam ten wpis, pewnie chętnie przeczytacie też:

5 sposobów na naukę mycia zębów

8 patentów na przyjemną podróż z dzieckiem

7 życiowych rad dla mam niejadków
Będzie mi bardzo miło, jeśli pozostawisz tutaj swój ślad, dasz się poznać. Możesz zostawić komentarz, na większość staram się odpowiadać i zaglądać do każdego komentującego, jeśli też mają swoje miejsce w sieci. Super, jeśli polubisz bloga na Facebooku, czy udostępnisz post swoim znajomym. Każdy wyraz uznania jest dla mnie niezwykle istotny!
Bez-nazwy-2



O autorze -



  • Fajne podsumowanie i spora garść porad:) Generalnie dobrze jest sobie uświadomić, że miejsce, które ma etykietę „przyjazne dzieciom” takie naprawdę jest. I ani obsługa, ani goście nie będą się dziwić dziecięcym zachowaniom:) Ba! Często są skorzy do współpracy. Trzeba jednak trochę wysiłku włożyć w zalezienie takich prawdziwie przyjazny dzieciom miejsc. Jeśli ktoś chce jeść w spokoju, niech wybiera miejsce realnie „wolne od dzieci”, to najlepsze rozwiązanie dla wszystkich:)

    • Czasami są też miejsca w których nie ma niby kącika dla dzieci, ale obsługa ma na zapleczu kilka zabawek i przynosi dzieciom do stolika. To też miłe i od razu spokojniej upływa czas. :)

      • O takie miejsce to skarb:) Ja noszę kredki i zeszyt zawsze w torebce, tak na wszelki wypadek…a i mam przeplatanki od Djeco – też się sprawdzają, ale troszkę starszych dzieciaczków:P

        • Będę musiała stestować, jak Blanka podrośnie. Żeby nie bawiła się w knajpkach tak jak ja w podpalanie wykałaczek. 😀

          • Łooo:) To Ci zabawa:) Ale w każdy dziecku drzemie mały piroman – taka prawda, bo to zakazany owoc!

  • duperelki w zanadrzu haha to mi się szczególnie podoba 😀

  • Moja prawie zawsze drzemie w samochodzie, więc w restauracji ma sporo energii, by wszędzie człapać i zaglądać. Ostatnio jak tylko znalazła się na ziemi, to od razu popędziła do stolika obok i zaczęła szarpać faceta za sznurówkę. Ale gdy tylko coś do niej powiedział, to ona w bek. Potem człapu człapu i już jest gdzieś na środku restauracji. Tak że trzeba jej ciągle pilnować i chodzić za nią, bo szybka bardzo jest i jeszcze by się zgubiła pod którymś ze stołów! Też zawsze jej biorę jakieś zabawki i przekąski, ale tylko chwile posiedzi, a potem chce zwiedzać. Może jak będzie starsza, to się zajmie czymś na dłużej :)

    • Słodka! Pewnie tak. :) Zdolność koncentracji rośnie z wiekiem patrząc po Blance. Kiedyś było z nią trudniej, a teraz np. na wyjeździe w górach, brała swoją kosmetyczkę z zabawkami, siadała w największym harmiderze przy kapeli góralskiej i się bawiła, albo stawała i tańczyła przy kontrabasie. 😀

  • Bardzo cenne rady. Myślę, że kluczowy jest punkt 1 tego zestawienia czyli odnalezienie restauracji przyjaznych dzieciom zwłaszcza jak jedziemy gdzieś na urlop to warto sprawdzić wcześniej takie miejsca. I tak jak sama wspomniałaś nie chodzi tu koniecznie o jakieś super wyposażone, oddzielne miejsca dla Maluchów, ale o przyjazną obsługę, która czasami jet na tyle kreatywna, że potrafi wyczarować małe jak to nazwałaś „duperelki” które zajmą dziecko.

    • Mili ludzie wszystko ułatwiają, niezależnie od tematu. :) Warto więc też, choć tego nie uwzględniłam we wpisie, zrobić wywiad u znajomych, jakie mieli wrażenia z różnych miejsc. Bo tak jak napisałaś, miejsce przyjazne rodzinom tworzą też ludzie, a nie tylko zabawki, które w nim są, krzesełka do karmienia i przewijaki w łazienkach…

  • Najważniejszy punkt tego zestawienia to znależć odpowiednią restaurację, gdzie dziecko nie jest intruzem a pełnoprawnym gościem. Reszta wtedy jest już łatwiejsza

    • Dokładnie tak. A to się w ogóle wyczuwa chwilę po wejściu, po minach kelnerów, czy klientów. Są też w ogóle takie miejsca, które chociażby samą specjalizacją kuchni są niekoniecznie dzieciowe jak chociażby restauracje sushi. Tam jest zawsze sporo spokojniej niż w np. we włoskich knajpkach. Nie chodzę w takie miejsca, żeby nie robić zamieszania. Chyba, że jest tam specjalne menu dla dzieci to już jakiś znak, że możemy tam spotkać inne rodziny i nie będziemy intruzami robiącymi rumor.

  • A często i tak znajdzie się ktoś kto będzie się krzywo patrzył w kierunku dziecka chodzącego miedzy stolikami lub płaczącego z jakiegoś powodu :) Duperelki mam zawsze pod ręka :) Nie tylko do restauracji :)

    • No wiadomo, zawsze się ktoś taki trafi, ale to są chyba ludzie co i na dorosłych łypią. My się zazwyczaj spotykamy na szczęście z miłymi reakcjami i Blanka może nawet pogwiazdorzyć między stolikami. 😀

      • To chyba zasługa Twojej przemyślanej selekcji knajp 😉 Mi osobiście nigdy nie przeszkadzały dzieci w restauracji, i chętnie bym pewnie pooglądała taka gwiazdorzącą Blankę :)

        • Blanka na bank by się chętnie pobawiła z Synem Matki. 😀 Może gdzieś tam w Waszych okolicach na siebie wpadniemy, niczego nie można wykluczyć. 😀

  • My nigdy nie mieliśmy problemu z synem w restauracji, może dlatego,że często chodzimy i był od małego przyzwyczajony :)

Wszystkie zdjęcia i treści na blogu są moją własnością. Nie wyrażam zgody na ich kopiowanie bez mojej wiedzy. Copyright © 2017 Chichotkitrzpiotki.pl