DSC_0979

5 moich szoków poporodowych

O tym nie mówili na szkole rodzenia, nie pisali w książkach dla ciężarnych i młodych mam… Dziś się z tego śmiejemy, ale te poporodowe szoki przyspieszały bicie serca, napawały lękiem, albo zbliżały do histerii…

Uważam, że do tematu porodu startowałam z bardzo dużym bagażem informacji. Czytałam mnóstwo książek, artykułów, chodziłam na szkołę rodzenia, ba! nawet namiętnie, choć czasem z ciarkami na plecach i gęsią skórką oglądałam serial dokumentalny „porody”. Wiedziałam, że to wszystko wcale nie musi być takie piękne, jak może wydawać się rozmarzonej ciężarnej, która pod koniec ciąży myśli już tylko o tym, aby utulić swojego noworodka. Wiedziałam, że takie maluszki nie wyglądają jednak tak ślicznie jak na reklamach, naczytałam się sporo o pielęgnacji bobasa i trudach połogu. A jednak sporo rzeczy mnie mocno zaskoczyło.

Szok 1 – brzuchol

Ten szok miał u mnie miejsce jeszcze przed porodem. Będąc w 8 miesiącu leżałam w szpitalu na patologii ciąży z powodu małej ilości wód płodowych. A, że na oddziale poporodowym było wtedy istne przepełnienie, jedną salę z oddziału oddano „świeżym” mamom z noworodkami. Miałyśmy tą samą łazienkę. I wiecie co? W trakcie pogaduszek przed lustrem, głównym pytaniem było „Jesteś przed, czy po?”. Tak, tak… Mówili na szkole rodzenia, że ciało takiej kobietki tuż po porodzie nie wygląda tak samo, jak przed, ale, że aż tak… Ja w moim 8 miesiącu miałam mały brzuch, bo tych wód było tyle co nic. I wiele kobietek z dzidziami już na zewnątrz miało taki sam jak ja. Ale i mój brzuchol nie zmalał drastycznie jak byłam „po”. No może wyglądał na jakiś 4-5 miesiąc. Co prawda zmniejszał się z dnia na dzień, ale jednak… Szok! Pociążowej opony nie miały jedynie istne chudzielce, do których niestety jednak nigdy nie należałam 😀

Szok 2 – główka, jak w kasku

Tak jak już pisałam, nie spodziewałam się, że moja Blanka prosto z porodówki trafi na reklamę produktów dla niemowląt. Spodziewałam się opuchniętych oczu, czerwonej skórki, dziwnego kikuta pępowiny, paskudnego kupska – smółki itp. Ale nikt mi nie powiedział, że ta główka będzie taka dziwna… Już spieszę z wyjaśnieniem. Moje dziecko, było leniwe i mniej więcej od 6 miesiąca cały czas ułożone było miednicowo i w ogóle nie zmieniało pozycji. Przynajmniej ja takich hopsztosów nie czułam, a na każdym USG Blanka siedziała sobie dupką do „wylotu”. W trakcie tych kilku miesięcy nikt nie raczył mnie poinformować, jak wygląda główka takiego malca. Otóż wygląda dokładnie jak kask rowerowy. Jak ją zobaczyłam byłam przerażona. No pewnie, hormony i stres po porodzie robiły swoje, ale ta główka budziła niepokój także u mojego męża i mamy, więc chyba raczej dziwna nie jestem. Mała nie mogła nawet położyć główki „na wznak” musiała ją mieć na boku, bo była z tyłu tak dziwnie wypukła. Dopiero pani pediatra wytłumaczyła nam, że tak mają dzieci z miednicowego położenia i że to szybko minie. Jednym dzieciom, które lubią leżeć na pleckach główka nabierze całkiem opływowych kształtów, a u tych, co wolą na boczku będzie miała nieco „egipski” kształt, ale u dziewczynek to nawet plus, bo wygląda jakby było więcej włosów.  Blanka niestety lubiła leżeć na plecach i korzyści z tego początkowego kasku mieć jednak nie będzie… Ale co matka się namartwiła o jej zdrowie, urodę i przyszłe kompleksy…

Szok 3 – co to za znamię?

Jak już trochę otrząsnęliśmy się po nagłym, stresującym porodzie, miesiąc przed terminem, o którym na pewno jeszcze wam opowiem, dokładnie sobie Blankę oglądaliśmy. We trójkę, ja, mąż i młoda babcia. Skórka ładna, choć ciałko jeszcze bardzo chudziutkie, stópki takie maleńkie, paluszki jak zapałeczki… Ale zaraz, zaraz! Co jest na tej łydce? Czerwone, wypukłe znamię średnicy około centymetra, co na tak małym ciałku robiło niepokojące wrażenie! I znowu oczekiwanie na obchód pediatryczny… Okazało, się, że panika była niepotrzebna. Wytłumaczono nam, że naczyniaki to najczęściej niegroźne zmiany skórne, będące grupą dodatkowych naczyń krwionośnych. Są częstsze u wcześniaków i dziewczynek, ale zazwyczaj znikają przed upływem pierwszego roku życia. Blanka w wieku 5 miesięcy nie miała już po naczyniaku najmniejszego śladu.

Szok 4 – one mi wybuchną!

Termin nawału pokarmowego, jak każda dobrze wyedukowana młoda matka oczywiście znałam. Ale albo nikt mi tego tak obrazowo nie opisał, albo wyobraźnia wyłączyła mi się całkiem pod koniec ciąży.  Gdy w końcu ten cały mleczny armagedon nastąpił, myślałam, że oszaleję. Mleka miało być dużo, ale że aż cycki spuchną mi jak balony i będą przypominać takie, jak u gwiazdy porno, że będą ciężkie jak głazy, że aż kręgosłup boli, to już nikt nie mówił. Darłam się do męża – „Ku**a, zrób coś bo one mi wybuchną!”. No na szczęście nie wybuchły, choć córka tego nadmiaru odsysać nie chciała. Pomogły zimne okłady, kapusta i kochana pani położna zapoznana jeszcze na patologii ciąży, która przemyciła dla mnie laktator od wrednych pielęgniarek noworodkowych (czy one są wredne w każdym szpitalu, bo gdzie bym o nich nie słyszała, jawią się jak złe wiedźmy?!).

Szok 5 – syndrom matki lwicy

Byłam przygotowana na bejbi bluesa, choć miałam cichą nadzieję, że mnie nie dotknie. Nasłuchałam się o nim na szkole rodzenia… Ale nigdy nie spodziewałabym się, że nastąpi u mnie nadprzyrodzona moc i istny syndrom wicia gniazda… Czyli praktycznie odwrotność tych słynnych niebieskich dni… Denerwował mnie każdy, kto miał inne zdanie niż ja względem opieki nam MOIM dzieckiem, miałam ochotę wyeliminować przynajmniej połowę osób z otoczenia, żeby mi się nie wpierniczali. Bo przecież ja wiem lepiej! Na szczęście po drodze nikogo nie zagryzłam… Cześć z was czytała pewnie post „Jak stałam się (matką) lwicą.”, jak nie to zachęcam. A bejbi bluesa w baaardzo dziwnej formie też miałam. Dziś, jak go wspominamy, płaczemy ze śmiechu! Opowiem kiedyś. 😉
szok poporodowy
A na zdjęciach dwutygodniowa Blanusia i matka, która już oswoiła się z poporodowymi szokami. 😉
Jak w tym temacie było u was? Co najbardziej was zaskoczyło?
Jeśli spodobał się wam ten post, pewnie chętnie przeczytacie też:


O autorze -



  • Ja jak wychodziłam ze szpitala po porodzie wyglądałam jak bym nigdy nie była w ciąży… o taki brzuszek po większym obiedzie :)

  • Oj zaskoczeń było sporo :) Najbardziej mnie zaskoczyło to, że mój synek bardzo ulewał wodami płodowymi. Zupełnie się tego nie spodziewałam i byłam w szoku, że muszę mu co chwilę zmieniać ubranka 😉

    • No to dla mnie kolejny szok, bo o tym nie wiedziałam, że tak się zdarza. Na drugi raz w razie co, będę gotowa. 😉

  • Przy moim pierworodnym dziecku najbardziej zaskoczyło mnie: wszystko! Brzuch jak flak po porodzie (nie wiem czemu myślałam, że w 30 sekund zniknie), to że dziecko tak płacze, to że nie chce zasnąć, to że nie rozumiem o co chodzi, to że nie chce jeść, to że ma kolki i to tak długo … i tak mogłabym wymieniać;)

    • No te kolki też były straszniejsze niż sądziłam. W tydzień po wyjściu ze szpitala mała miała twardy i wypukły jak balonik brzuszek… Trafiliśmy na nocny dyżur pediatryczny i dopiero nam powiedzieli, że środek jak espumisan baby albo esputikon to po prostu trzeba mieć.

  • Z tym brzuchem miałam tak samo, a widziałam dziewczyny które wychodziły ze szpitala w swoich jeansach jeszcze z przed ciąży… o zgrozo! ja jeszcze w takie nie wchodzę 😉

    • Ja niby wchodzę i nawet wyglądam dość normalnie, ale czuję się tak, jakby mi macica miała podejść pod gardło. Zawsze nosiłam jeansy ze średnim stanem a teraz jest mi wygodnie tylko w tych z wysokim… 😀

  • Mnie zaskoczył pierwszy prysznic – wlazła i nie mogłam uwierzyć w to, że znowu mogę zgiąć w pół :) Niesamowite uczcie. Poza tym mnóstwo było tych szoków, o których niby to czytałam, ale przeżyć je na własnej skórze, to zupełny odlot i lekcja pokory :)

    • No dokładnie. Odlot. Chociaż ja, części rzeczy, zwłaszcza tych w wyglądzie noworodka się nie spodziewałam…

  • Moja Izka do tej pory ma takie czerwone znamię na brzuszku, też się na początku tym martwiłam. A mój brzuch mimo 9ciu mcy od porodu nadal wygląda jakbym się drugiego spodziewała!Chyba trzeba się wreszcie zabrać za jakieś ćwiczenia, bo coś mi się wydaje, że prędzej rzeczywiście będę znów w ciąży niż brzuch sam z siebie zmaleje :)

    • Zejdzie, zobaczysz. Pewnie zmniejsza się już troszkę? Ja też nie mam takiego samego brzucha. Zwłaszcza po CC. Jest normalnie, potem rana po szwie i nagle wyrasta oponka. 😀

    • No troszkę się zmniejsza – przedtem wyglądałam na 6ty m-c, a teraz na 4ty, więc jest lepiej :) Jeszcze trochę i będzie m-c 1szy 😉

    • Na pewno oponka pociążowa w końcu zniknie. 9 miesięcy po porodzie to jeszcze masz czas. :) a mi chodziło o znamię. Pewnie za jakiś czas zacznie zanikać. Chociaż u mojej szwagierki, która miała coś takiego po narodzinach na nosku musieli to operacyjnie usuwać. Ale na brzuszku to co innego. Nie widać przecież…

  • Mnie prawie zabił SZOK z pierwszego spaceru po cesarskim cięciu, jeszcze nic w życiu mnie tak nie zadziwiło!

    • Tak bolało? Ja omal nie zemdlałam jak leciałam po CC kłócić się do pielęgniarek noworodkowych o mleko modyfikowane, bo w pierwszej dobie nic mi z tych cycków wylecieć nie chciało. Ale po tym rajdzie się rozkręciłam ze spacerowaniem.

    • Ja z tych co niski próg bólu mają, dla mnie to było coś niewykonalnego a Ciebie podziwiam BRAWO TY! :)

    • Brawo ja! 😉 Ale i Ty, skoro udało Ci się pokonać własne słabości. 😉

  • Jak Rodziłam Dawidka to chciałam odejść z tego świata ,on wyglądał jak by miał 2 głowy . Nic dziwnego walczyliśmy przez 14 godzin .Po 24 godzinach był najpiękniejszym dzieckiem na świecie :) Długo dojść do siebie nie mogłam ,jednak czas leczy rany :) Przy drugim było szybko ,sprawnie aż szok że już.Może dlatego że Natalia ważyła 2400 .miałam cukrzycę ciążową .Wszystko się jednak dobrze skończyło:) Pięknotka z tej Twojej córeczki:)Pozdrawiam…

    • Biedna byłaś… Tyle godzin porodu, musiałaś być wymęczona jak nie wiem co… A córcia malutka… Ale moja też miała 2700. Wydawała mi się taką kruszynką, że strach wziąć na ręce. Szybko wyrosła i już prawie tego nie pamiętam…

  • Mnie najbardziej zaskoczyło, że przez pierwsze miesiące mojego życia wydawało mi się, że tylko ja dobrze zajmuję się synkiem. Denerwowałam się, gdy brał go na ręce ktoś inny…choć nie… ja się nie denerwowałam, mnie to wkurzało!:) Taka dziwna forma zazdrości. I choć dzieci mam już troje i zdecydowanie przeszedł mi ten syndrom "Metki-Kwoki" dalej mam problem z tym, żeby dzieci zostały z kimś obcym. Ale to podobno dotyczy większości rodziców, więc jestem w normie:P

    • Miałam dokładnie to samo. I jeszcze taka zazdrość mnie ogarniała, jeśli ktoś "obcy" brał ją na ręce i nie płakała. Czułam się zdradzona… To hormony pewnie.

  • Tak czytam ,czytam i dobrze że czytam bo już myślałam że coś mi jest:) Też mam nie mały problem z zostawianiem dzieciaków chodź by z babcią .Wiem że nic złego im nie grozi !Szkoła , przedszkole różne rzeczy się dzieją . Najlepiej mi kiedy są w domu przy mnie ,choć czasem nerwów mi brakuje . Chętnie wysłała bym ich gdzieś na 2 tygodnie:) Pewnie już wieczorem gnała bym po nie :) Tak już mam ! Pozdrawiam

    • Ja też czasem marzę żeby małą zostawić choć na jedną nockę u babci… A potem żałuję i snuję się po domu wąchajác ukradkiem jej pościel… :)

  • Chyba nigdy nie jest tak jak się spodziewamy.

  • Hmmm, zaskoczył mnie sam poród, dwa tygodnie przed terminem :)

  • Ja byłam w szoku jeszcze przed porodem- chodzi o odejście wód. Pamiętam, jak w sobotę leciutko "popuściłam". Pomyślałam sobie, jestem wielka jak wieloryb, nic dziwnego, że nawet nie zdążyłam się podnieść, żeby iść do łazienki. A potem zastanawiałam się nad tym, że przecież nie chciało mi się siku. Zdarzyło się tak jeszcze raz, jak podniosłam nogę, a następnego dnia, kiedy znowu zaszła taka sama sytuacja postanowiliśmy pojechać do szpitala. I proszę, wody mi odchodzą, a raczej delikatniutko się sączą! A ja myślałam, że będzie jak na filmach- wielkie chluuuust! gdzieś pod sklepem albo w autobusie ;))To, co było po porodzie nie wspominam zbyt miło i nawet nie będę o tym pisać- aż się sama sobie dziwię, czemu świadomie zdecydowałam się na drugie dziecko? Chyba mam nadzieję, że nic dwa razy się nie zdarza… 😉

    • Słyszałam wielokrotnie o takim właśnie sączeniu. Nawet podejrzewałam u siebie, ale okazało się, że to moja histeria tylko. 😀

      Na pewno nic złego się już nie zdarzy! Pozdrawiam Was cieplutko! 😉

  • Ja mam nadzieję, że brzuch szybko mi zejdzie po porodzie. Jestem w 23tc i jestem w szoku jak szybko rośnie!

    • No niektórym kobietkom rośnie w zastraszającej prędkości. :) Zejdzie na pewno, tylko konsekwentnie smaruj, ja pod koniec zaniechałam bo mi się już nie chciało. Nie było rozstępów, a na koniec się kilka małych zrobiło…

  • Z tym smarowaniem to róóóóóóóóóożnie – bo i różnie mi się chce. :) Ale zwykle olej kokosowy i do boju. :)

    • Oj olej kokosowy jest boski bo można dodać do kąpieli, czas zaoszczędzony a i skóra na brzuszku nawilżona, sprężysta. :) W ogóle dla maluszka są też świetne takie kąpiele. Moja ma atopową skórę i dopiero olej kokosowy ją wykurował. :)

  • Dla mnie nawał mleczny był niespodzianką. Nie sądziłam, że to może tak boleć. Ale największym zaskoczeniem chyba był właśnie bejbi blues. Tego się kompletnie nie spodziewałam a dopiero po kilku dniach po porodzie poczułam się fatalnie. Płakałam bez powodu. To było chyba największe poporodowe zaskoczenie. :)

    • Ja płakałam z byle powodu nie tylko przez kilka dni baby bluesa, ale przez jakieś 3-4 pierwsze miesiące. Te hormony! 😀

  • Bolące, nabrzmiałe, ogromne piersi jakby miały za chwilę wybuchnąć, miałam to samo. W dodatku w nocy spanie z pieluszkami tetrowymi, wkładkami laktacyjnymi bo leciało tak jakbym miała kilkoro dzieci wykarmić :)

Wszystkie zdjęcia i treści na blogu są moją własnością. Nie wyrażam zgody na ich kopiowanie bez mojej wiedzy. Copyright © 2017 Chichotkitrzpiotki.pl