DSC_0178

Świąteczna wyobraźnia

Pamiętacie, jak długo wierzyłyście w tego sympatycznego gościa z dużym brzuszkiem, długą białą brodą i w czerwonym ubranku? Oj mnie pewnie nie przebijecie!

Ja święcie wierzyłam w Świętego mniej więcej do 9 roku życia, w 10 miałam już pewne wątpliwości. W 11 przestałam… I powiem wam, że to były chyba najgorsze Święta Bożego Narodzenia, jakie miałam. Bo w Mikołaja wierzyć jest cudownie. Dla mnie to taki znak dzieciństwa, znak niewinności, prawdziwej beztroski i bujnej wyobraźni.

Moje wspomnienia z okresu świątecznego co roku, gdy byłam dzieckiem, to po prostu bajka! Fakt, ja pewnie genetycznie jestem obciążona sporą fantazją, po ojcu, który do dziś jak na przykład obserwuje sobie wiewiórki, układa między nimi dialogi. Jak się tego słucha, ma się przed oczami świetną kreskówkę. 😀 Ale to nie tylko to… To mama, która w cudowny sposób wymyślała mi takie bajeczne ściemy odnośnie Świętego, że wiara w niego była taka magiczna (Dziękuję Ci mamo! Wiem, że to czytasz… 😉 Blance też coś pościemniasz o Świętym, ok?). Pamiętam którąś Gwiazdkę, gdy szłyśmy sobie na spacerze po jednej z bardziej ruchliwych ulic w Warszawie. Nagle przejeżdżały wielkie sanie z końmi, w nich siedzący Mikołaj. Oj co się wtedy działo w mojej głowie… Bajka! Po latach okazało się, że  swoimi dziecięcymi oczami widziałam duuużo więcej niż w rzeczywistości się działo. W pewnym momencie Mikołaj i jego sanie zniknęli. Pomyślałam – „Ach, już się obsypał gwiezdnym pyłem? Dobrze, że chociaż mi się pokazał. Ciekawe, czy mama widziała…”. No hej, nie wiecie co to gwiezdny pył? No jak to – Mikołaj się nim przecież obsypuje, żeby kikować dzieci przez okna, czy są grzeczne, a jak są, to jakie prezenty chciałyby dostać. Nie wiedziałyście? To już wiecie! Powiedzcie o tym koniecznie swoim dzieciom!

 

Ja magią Świąt byłam zawsze nakręcona tak mocno, że któregoś roku wyskoczyłam na balkon na naszym blokowisku, po tym jak rozpakowałam prezent z domkiem dla lalek i rozdarłam się na całe gardło „Dzięęękuję ci Święty Mikołajuuu!!!”. Tego samego życzę mojej córce! Bo to było po prostu cudowne. Ja zaczynam budować jej dziecięcą magię Świąt już teraz. I co z tego, że pewnie jeszcze niewiele kuma? Zakuma z czasem. A jak za rok, dwa, będzie oglądała zdjęcia z albumu, to dopiero będzie pretekst do tworzenia fantastycznych historii.

Dlatego, jak pakowaliśmy wczoraj z mężem prezent na Mikołajki dla małej, dołączyłam dla niej liścik od Świętego z obietnicą wizyty w Wigilię. Dziś jedziemy z kolei zobaczyć się z Mikołajem i odwiedzić jego fabrykę zabawek. Niebawem na pewno zdam wam relację z tego wypadu. :) Na pewno będzie cudownie! Sama nie mogę się doczekać. A może on jednak istnieje…?

 

Z pewnością jego cżąstka jest w nas, rodzicach!

A wy, jak budujecie świąteczną wyobraźnię u swoich maluchów? A może wolicie wychowywać dzieci w duchu totalnego realizmu? Opowiadajcie! 😉

 

pasek-do-teksty
Jeśli spodobał się Wam ten post, pewnie chętnie przeczytacie też:

 



O autorze -



Wszystkie zdjęcia i treści na blogu są moją własnością. Nie wyrażam zgody na ich kopiowanie bez mojej wiedzy. Copyright © 2017 Chichotkitrzpiotki.pl