DSC_0860

A weź matko odpuść!

I ty żono, też daj sobie spokój! Narzekasz na swój los? A sama jesteś sobie winna!

…i Ty i ja i ona też.
„Dobra daj, ja szybciej zmienię.” – jak facet bohatersko wymienia dziecku pieluchę
„Nie ta koszulka do tych legginsów.” – jak dzielnie ubiera dziecko przed wyjściem
„Ja nakarmię, bo się wybrudzicie.” – jak chce ci pomóc i podać dziecku obiadek
„Ile okruchów w kuchni zostało…” – jak zrobił wam kanapki na kolację
„Jak Ty to pranie rozwieszasz? Tak nierówno! Będzie bardziej pogięte!”
„Niedokładnie, daj ten odkurzacz.”
Która z nas ani razu nie wypowiedziała, któregoś z tych zdań? Założę się, że nieliczne wyjątki mogą z czystym sumieniem powiedzieć, że to nie o nich. Pewnie możecie dopisać jeszcze swoje zrzędliwe teksty do mojej listy… Dawajcie śmiało!
Oj mamy my kobitki manię perfekcji i dopinania wszystkiego na ostatni guzik. A potem narzekamy, że dom ogarnąć, że dzieci takie absorbujące, a jak jeszcze jesteśmy aktywne zawodowo, to już w ogóle masakra. Doba za krótka, kawa ma za mało kofeiny itp. itd..
No to ja się pytam – czemu my z tych chłopinów robimy takich zacofańców i fajtłapów? Czemu ciągle pokazujemy, że wszystko zrobimy lepiej, że szybciej, dokładniej… Postawmy się na ich miejscu. Nie odpuściłybyście? Nie dały pola do popisu tej przemądrzałej żonie z obsesją kontroli wszystkiego co ją otacza? Bo ja będąc facetem ze spokojem rozsiadłabym się na kanapie i nie wtrącała w te zmagania perfekcyjnej pani domu. Po co się narażać?
I nie żebym ja tak nie robiła. Oj mam ja na sumieniu sporo wykroczeń typowej baby zrzędy. 
Ale zacznijmy, jak przystało, od początku. Kiedy urodziła się Blanka, mój wspaniałomyślny mąż, pełen wad, ale posiadający też kilka zalet, które biorą górę, wziął miesięczny urlop i razem ze mną stanął przed trudami pierwszych tygodni z nowym członkiem rodziny w domu. Bywało różnie. Te z was, które zaglądają do mnie od jakiegoś czasu pewnie czytały, jak wytarł brudną, kuchenną ścierą butelkę na mleko dla naszego noworodka – On, ona, dziecko i świat do góry nogami (KLIK). Mimo takich ekscesów, muszę przyznać, dawał radę. Na zmianę ze mną karmił małą butlą, zmieniał pieluchy, pomagał w kąpielach, pielęgnacji. Ja mogłam wtedy odpocząć, pospać. Po powrocie do pracy, po jakimś czasie wypadł z obiegu. A ja mu w tym pomogłam. Bo przecież pieluchę zmienię szybciej, butelkę to się nie tak trzyma, a te body to jak on w ogóle zakłada, przecież ręce i nogi jej pokoślawił. Z biegiem czasu dochodzę do wniosku, że tak zrzędziłam, że się chłopinie ręce trzęsły i taką presję wywierałam, że rzeczywiście coraz gorzej mu szło, aż spasował.  I przybrał pozę wycofanego żywiciela rodziny, który udział bierze tylko w rodzinnych rozrywkach. I w sumie nie było nam z tym źle. Ja sobie dobrze radzę i w ogóle to ogarnięta ze mnie babka, więc użalać się nie użalałam i tak nam dość sprawnie i przyjemnie mijał czas.
relacja z ojcem
Aż zaznałam, że może być inaczej. Moje dziecko złapało rotawirusa, który minął po dwóch dniach, a jak dorwał mnie to przemielił na drobne kawałki. Nie byłam w stanie ruszyć palcem, leżałam ledwo żywa. Stery przejął mężuś. Okazało się, że po tylu miesiącach przerwy, daje radę zmienić pieluchę i z „jedynki” i nawet z „dwójki”, że ubierze małą w dresik z rana, da śniadanko, potem obiadek… I ulula w międzyczasie. No i w pielęgniarza pobawi się przy dogorywającej żonie. Byłam zaskoczona i dumna. I choć nie obyło się bez tych wcześniej wspomnianych okruchów w kuchni, to tym razem nic nie powiedziałam. Przez to dumna byłam też z siebie, bo zazwyczaj chociaż ociupinkę muszę mu wygarnąć. Tak dla zasady.
To trochę nas odmieniło. Nadal to głównie ja jestem „managerem” domu i głównym wychowawcą i opiekunem córki. Mąż w końcu musi czasem odpocząć więc niech się cieszy byciem ojcem od rozrywek. Tak jest dobrze, to mi pasuje. Ale człowiekiem jestem i czasami po całym dniu Blanki stęków, pretensji i wymuszania, jak ma akurat gorszy okres, potrzebuję wsparcia.
Teraz już wiem, że mogę w spokoju dać się wtedy wykazać tacie, który po całym dniu nieobecności ma znacznie większe pokłady cierpliwości. Da sobie radę. A to dobrze zrobi nie tylko mojej psychice, ale też ich relacjom i naszemu małżeństwu. Jesteśmy w końcu niezłą drużyną! Chociaż jeden zawodnik dość często gwiazdorzy… 😀 A te okruchy to się powyciera innym razem i te ciuszki co zachlapią wypierze. Nie będą nami rządziły!
pasek-do-teksty

Jeśli spodobał się wam ten post, pewnie chętnie przeczytacie też:
Jak stałam się matką lwicą
Ona, on, dziecko i świat do góry nogami
Slow love rodziców – da się?



O autorze -



  • – Kotku wywieś pranie.
    – OK. (po chwili) WYWIESIŁEM.
    – Super! Już idę poprawić.
    ______________
    Myślałam, że tylko ja tak mam.

    • Haha, no nie. Facetowi to trzeba po prostu zlecać i wprowadzać kontrolę jakości, ale może najlepiej jak najsubtelniejszą, żeby się nie zrażali. 😀

  • Mądre słowa Kobieto! :) Ja też trochę zrzędzę, ale bardziej na zasadzie "przygotuj Synowi picie, nie widzisz że ja jeszcze muszę się uczesać, a Ty stoisz i czekasz w progu, potem będziesz gadał że się nie wyrobimy" 😉

  • He he he :) Mój do teraz kwestionuje styl mojej córy – oczywiście wszystko, co na nią założę jest nie takie, jakie powinno być, bo mogłabym założyć oczywiście coś innego.

    Zostawiając Mu jednak pole do popisu, załamuję zazwyczaj łapki, bo niestety białe legginsy na plac zabaw nie są wymarzoną kreacją 😉

    • Uuu to tatuś chce mieć małą modnisię. 😀 Mój ma w drugą stronę, zrobił by z niej drechola, w ciemnym szarym dresie, żeby bródu znać nie było. 😀

  • Tak, u nas też tak było "ja szybciej, ja lepiej" i mąż nic nie robił ale wróciłam do pracy i obowiązkami dzielimy na pół bo podczas mojej nieobecności on sprawuje opiekę nad dzieckiem.

  • Mój mąż zaprowadził kiedyś dziecko do żłobka w piżamie. Nogi się pode mną ugięły jak to zobaczyłam, ale od tamtej pory mamy podpisane półki w szafce dzieci i jest już dużo lepiej 😉

    • Mistrz! :D:D Uśmiałam się jak nie wiem. 😀 Ale gdyby mój tak odpierdzielił, pewnie zagdakałabym się na śmierć.

Wszystkie zdjęcia i treści na blogu są moją własnością. Nie wyrażam zgody na ich kopiowanie bez mojej wiedzy. Copyright © 2017 Chichotkitrzpiotki.pl