Collage2

Wnętrza w perfekcyjnym ;) domu…

Tylko dla czytelników o mocnych nerwach – zdjęcia są drastyczne! :) Tak naprawdę wygląda dom, w którym mieszka maluch…

To znak czasów. Wszystko co nas otacza, ma być teraz ładne. Ładni zadbani ludzie, żyją w ładnych wypucowanych mieszkankach, jedzą estetyczne dania i nawet jak gotują to w kuchni nie ma bałaganu. Taką bajkę sprzedają nam media, taką bajkę oglądamy też na większości blogów.

I, żebym została dobrze zrozumiana. Wcale nie jestem jakąś ogromną tego przeciwniczką. Blogi mają nam przecież dawać inspiracje lifestylowe, cieszymy nimi oczy, może czasami zmobilizujemy się, by i u nas coś zmodyfikować. Czytając kulinarne wpisy, myślimy o tym, jak tu lepiej, piękniej gotować, czytając blogi modowo, urodowe zawsze wpadnie jakiś pomysł na własny „tuning”. Ale umówmy się – parenting ma też dodatkowy, jak nie najważniejszy cel – pokrzepienie serc innych mam, innych rodziców. A to nie nastąpi, gdy będziemy zawsze prezentować wymuskane wnętrza, w których nawet siedzące dziecko, jego dresik i zabawki pasują do całości. Tak nie jest! I chyba nie odkryłam tutaj niczego nadzwyczajnego. Bądźmy ze sobą szczerzy. Każdy ma czasem w domu bałagan, zwłaszcza, jak jednym z domowników jest małe dziecko.

No więc proszę, tym razem jest z grubej rury… Choć nie ukrywam, że czasami robiąc w domu zdjęcia na bloga takie fragmenty ucinam, kadruję, jednym słowem ulegają cenzurze. Ale dość ściem. Prawda jest taka. Nasze mieszkanie przypomina najczęściej pobojowisko. Zwłaszcza poranki są najgorsze. Jak chcę wypić kawkę pozwalam rozwalać Blance zabawki w całym salonie, żeby mieć spokój. Nie sprzątam ich potem, bo nie warto – przecież będzie się bawić cały dzień. Czas na śniadanko? Mała idzie ze mną do kuchni i tam urzędujemy. Większość szafek jest obroniona przez zaczepy z Ikei, ale te szafki, gdzie nie ma nic względnie niebezpiecznego, bronią się same. Czyli, umówmy się, Blanka działa na całego. Wyjmuje garnki, siatki zakupowe, pieczywo… Efekt? Jak po huraganie. Dobra, śniadanie zjedzone, porządkujemy kuchnię. Czas na poranną toaletę mamusi. Idziemy do łazienki, gdzie Blanka rozrzuca kosmetyki ustawione na wannie, a wszędzie walają się jej zabawki kąpielowe, które często mają w sobie resztki wody z poprzedniej wieczornej kąpieli, więc i kałuży w łazience jest mnóstwo. Koniec, wychodzimy. Ale ojej, „ukradła” myjkę kąpielową i wala się z nią po podłodze w przedpokoju. Zabieram. O, ale jest też puste opakowanie po płynie do kąpieli. Dobra, niech się pobawi! I tak to opakowanie leży wśród zabawek przez kilka godzin, aż zapomni… Przy okazji czasami zajdzie do swojego pokoiku, porozwala książki, wyjmie kolejne pudło z zabawkami, je też porozrzuca po całym domu….

I przyznam się szczerze. Porządek jest u nas tylko wieczorami, jak mała śpi, albo przed przyjściem gości, bo wprowadzam jej wtedy ograniczenia na robienie pierdzielniku. Nie chodzę i nie zbieram tych zabawek co chwila, bo to syzyfowa praca. A z drugiej strony, dać się rocznemu dziecku bawić tylko kilkoma zabawkami w jednym czasie, to tak jakby zwalić sobie malca z różnymi dziwnymi roszczeniami na łeb, bo te dwie, trzy zabawki zaraz się znudzą. Wolę być mamą szczęśliwego malucha, żyjąc w spokoju i chadzając po domu slalomem… Takie są nasze realia. A jak jest u Was mamuśki? Też kiepsko? No to pocieszcie oczy naszym bałaganem i czujcie się rozgrzeszone!

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 



O autorze -



  • To taki bałaganik maleńki jest. Zdarza mi się sprzątać trzy – cztery razy dziennie 😉

    • No, ja się tu nawet nie śmiem porównywać, bo u Was jest pewnie czasem wszystko razy trzy z racji gromadki urwisów. 😉

  • Moje mieszkanie wygląda podobnie – nauczyłam się z tym żyć. Gdzieś mi się kiedyś obiło o uszy takie hasło: "sprzątanie w domu, kiedy dzieci nie śpią, jest jak mycie zębów w trakcie jedzenia" 😉 Sprzątam wieczorkiem – rano zabawa zaczyna się od początku. Tę niebieską książeczkę dźwiękami-odgłosami uwielbiamy :) Tyle że nasza jest już mocno sfatygowana 😀

    • Super hasło! Wyjątkowo życiowe! :) No u nas książeczki, to jest numer jeden, więc Blanka, mimo, że jest malutka, bardzo o nie dba. Taki mól książkowy z niej. 😀

  • Ale macie czadowe panele:) Podobają mi się bardzo! U nas wszystko jest wszędzie- i nie tylko zabawki Młodej :)

    • A dziękuję bardzo. 😉 I choć są bielone, to wcale nie widać tak na nich niedociągnięć w sprzątaniu, przez te maziaje. 😀

  • Są dni kiedy mam dosyć tego wiecznego bałaganu ale przecież szczęśliwe dzieci to te które są żywe i bawią się wszystkim. Lepszy bałagan od ciągłego oglądania tv więc niech bałaganią ???? a tutaj wcale bardzo źle to nie wygląda. Zawsze powtarzam że dom to nie muzeum więc niech brudzą i rozwalają grunt by były radosne i szczęśliwe

    • Dokładnie tak. :) Ja mam takiego kuzyna, co w dzieciństwie mógł bawić się tylko jednym samochodzikiem bo musiał być porządek. W rezultacie z nudów podpalał mrówki na balkonie. Więc nie ma co z domu robić muzeum. 😀

  • Mam tak samo jak Ty… chociaż gorzej nawet. Bo u nas jeszcze wala się pełno sierści psa wszędzie wiec latam na mopie codziennie :)

    PS: Widzę że ni tylko mnie jesień tego roku natchnęła do blogowania :) Życzę powodzenia i zapraszam na prowincję czasem :)

    • A już byłam i widzę, że nie tylko ten czas rozpoczęcia blogowania nas łączy. 😉 Haha, do zblogowania! 😉

  • U Ciebie to ja widzę porządek, nie chciałabyś widzieć naszego mieszkania w godz. popołudniowych 😀
    Teraz już się przyzwyczaiłam ale pierwsze dni jak wracałam z pracy i widziałam efekty jak "pięknie się tatuś z synkiem bawią" nie były dla mnie śmieszne …

    • A bo tu specjalnie robiłam przybliżenia. Uwierz mi, całościowy obraz to masakra. 😀 Chociaż pewnie, jak do tego dojdzie duże dziecko w postaci męża, to jest gorzej. Mój czasami nabałagani dużo bardziej od córki. Ostatnio nie ma czasu na posiedzenie w domku, więc nie bałagani aż tak. 😉

  • Niewinnie wyglada widzialam gorsze;) zapraszam do nas w okolicach wieczodnych gdzie sprzatanie zabawek zajmuje 30min;)

    • Ale i tak wolę zbierać te zabawki i mieć dziecko, które umie się zająć sobą. 😉 Lepsze te pół godziny niż zabawianie dzieciolka cały dzień, prawda? :)

Wszystkie zdjęcia i treści na blogu są moją własnością. Nie wyrażam zgody na ich kopiowanie bez mojej wiedzy. Copyright © 2017 Chichotkitrzpiotki.pl