uroda

5 szybkich urodowych trików

Sprawdzone sposoby dla mam… i nie tylko! Raz, dwa, trzy… Piękniejemy!

Nie oszukujmy się, nie jest łatwo dobrze wyglądać będąc mamą malucha… Bo brak czasu, bo trzeba mieć oczy dookoła głowy, a trudno się rozglądać za biegającym berbeciem akurat tuszując rzęsy… I przede wszystkim, zmęczenie bierze górę, więc czasami może się po prostu nie chcieć.

Ja mam jednak coś takiego, że jak spojrzę w lustro na „byle jaką” siebie, to czuję się jeszcze bardziej zmęczona, a jak się nieco „odstrzelę” i na zmęczoną wcale nie wyglądam to jakoś tak mi działa autosugestia, że dostaję energetycznego kopa. I pieluchę wtedy mi się zmienia córce sprawniej, i mniej mnie denerwuje jak nie chce zjeść zupy, albo jak powyciąga garnki z szafki w kuchni… Próżność? Nawet jeśli, to trochę miłości własnej nikomu nie zaszkodzi, nawet mamie!

Żeby więc tą miłość kultywować, zawsze organizuję sobie godzinkę dla siebie. Zamykam się więc z córka w łazience (wcześniej przygotowanej pod wizytację malucha – szafki pozamykane na zaczepy z Ikei i te sprawy), podrzucam jej niby od niechcenia puste opakowania po kosmetykach (to zawsze najlepsza zabawka) i oddaję się zabiegom. Oczywiście szybkim, bo cierpliwość Blanki kiedyś się skończy, a odkręcanie i zamykanie słoiczka po masce do włosów wreszcie się znudzi… Tylko jak szybko się „podrasować”? Ano mam kilka sposobów… I co tam! Nie będę samolubna i się nimi z wami podzielę!

Sposoby na szybkie wyszykowanie się z rana dla mam i nie tylko…

 

  • Lubię mieć ułożone włosy, ale z Blanką kręcenie ich na szczotkę, lokówkę czy wałki byłoby niemożliwością. Z reszta warto zachować coś sobie na wielkie wyjścia. Dlatego po umyciu głowy suszę włosy, zawijam w niski koczek i obficie psikam płynem do układania włosów. Płyn sobie tak wysycha, a po 15 – 20 minutach fale są gotowe!
  • …ale jestem tylko człowiekiem i raz na jakiś czas zdarza mi się, że wezmę szybką kąpiel i nie mam siły ani czasu na mycie głowy i układanie włosów. Wtedy z pomocą rusza mi suchy szampon, który zawsze mam w szafce.
  • Wypielęgnowane, gładkie ciało lubi mieć chyba każda kobieta. U mnie problem z tym zaczął się już w ciąży, gdy schylanie się by posmarować balsamem łydki było wyzwaniem. Teraz, przy dziecku też nie mam czasu na wcieranie mazideł. A więc stawiam na olejki do kąpieli, które działają jeszcze lepiej. Nalewam, kąpię się jak zwykle i wychodzę gładziuteńka i pięknie pachnąca! Jak nie mam swojego olejku, to podkradam córce oliwkę do kąpieli. Proste? Proste!
  • Uważam, że dłonie to wizytówka każdej kobiety. No ale malowanie paznokci co 2-3 dni byłoby udręką. Trzeba znaleźć czas na nałożenie lakieru, wyschniecie… Mało możliwe by zachować tu regularność bez odprysków będąc mamą. Dla mnie idealnym rozwiązaniem jest lakier hybrydowy. Wytrzymuje nawet 3 tygodnie. W internecie cały zestaw do takiego manicure`u można kupić już za 100zł (z lampą i kilkoma kolorami lakierów), a wystarczy na dłuuugo! Co trzeba zrobić? Wypolerować paznokcie, pomalować tak jak zwykle tylko utwardzając w lampie, a potem przemyć specjalnym płynem. Duża oszczędność czasu, a efekt po prostu „wow”! A więc dziewczyny, raz na jakiś czas wieczorek dla siebie i wyglądamy jak gwiazdy!
  • Każdy ma swój sposób na makijaż. Ja lubię mieć pomalowane usta. Na jasno, na ciemno, ale jednak zaznaczone. Dziecko jest w stanie rozetrzeć matce na buzi wszystko, wiadomo. Żeby nie wyglądać jak klown, stawiam więc na suche szminki, które są dużo trwalsze i się nie rozmazują. Jak siedzę w domu i nigdzie nie wychodzimy też staram się mieć na buzi chociaż korektor, puder i tusz do rzęs. Zajmuje to 5 minut, a lepszy humor gwarantowany!
A Wy, jakie macie sposoby na szybki urodowy „tuning”?

Tags:


O autorze -



  • Mnie intryguje hybryda na pazurki 😉 Może się skuszę

  • Nawet takiego minimum przeważnie nie chce mi się zrobić. Włosy upinam w kitkę a na twarz nakładam krem i fluid. Ale przynajmniej jest efekt łał gdy już zrobię się na bóstwo przed większym wyjściem lub wyjazdem ????

    • No to prawda, wtedy każdy zauważa pozytywną różnicę. Ja na takie okazje zatrzymuję sobie dodatkowe atuty, jak właśnie loki, sztuczne rzęsy, czy brokatowe cienie do powiek. Ale ja to taka sroka trochę jestem… 😀

  • Ładny t-shirt 😉

  • Z wszystkim się zgadzam! Niestety jeśli chodzi o paznokcie to muszę je malować codziennie, hybryda też trzyma mi się z tydzień… dlatego wymyśliłam bezbarwne lub mleczne kolory lakieru… nie widać tak jak odpryskują 😛 Kolor tylko na wyjścia :)

    • To też dobry pomysł. Delikatne paznokcie w jasnych kolorach pięknie wyglądają. Jakbyś jednak chciała nosić mocniejsze kolory na co dzień to polecam manicure japoński. Bardzo wzmacnia płytkę i lakier trzyma się na niej duuużo dłużej. Tam gdzie mieszkam pakiet ok. 5-6 zabiegów kosztuje ok. 90-100zł. Inwestycja nie jest ogromna, a zabiegi dają duże efekty.

  • Hmm… To ja może skorzystam z Waszych rad i pomaluję chociaż paznokcie 😀

  • W tym tygodniu pomalowałam paznokcie pierwszy raz w 2016… Z malowaniem nie mam problemu, ale wysychanie to już inna bajka – ZAWSZE coś mi się przyklei, dziecko się dotknie albo czegoś ode mnie… Czasem jednak się udaje :)

    Fale robię tak: nakładam piankę na włosy, głowa w dół, suszarka w dłoń – suszę i ugniatam :)

    • Oj przy dziecku to czas na wysychanie jest tylko na wieczór, a tu człowiek przyśnie i od razu odgniotki. 😀 Z falami, to świetny sposób. Uwielbiam taką fryzurkę szaloną. Gorzej potem z rozczesaniem. Masz na to jakiś patent?

      • Jak już robię, to zostawiam tak, jak mi wyszło :) Potem pozostaje tylko mycie. Nie znalazłam jeszcze innego sposobu na pozbycie się pianki :)

        • Aha, czyli nie rozczesujesz, tylko pod wodę. :) Muszę tak wypróbować, szampon, odżywka i bez rozczesywania. Bo ja przez jakiś rok nosiłam taką fryzurę, jak piszesz i sobie tak zniszczyłam włosy, że musiałam ściąć na boba.

  • Malowanie paznokci:) Takie banalnie proste, a jednocześnie jakie to wyzwanie! Dzięki za podrzucenie tricków, trochę mnie otrzeźwiłaś z tym dbaniem o siebie:)

    • Cieszę się, zawsze do usług! 😉 A z tym malowaniem, to rzeczywiście, zwłaszcza przy dziecku, dla mnie malowanie zwykłym lakierem było niewykonalne. 😀

  • Szczypta o Mnie

    U mnie mój urodowy tuning to podobnie jak u Ciebie makijaż zawsze to podstawa.Włosy znalazłam dla siebie idealne rozwiązanie suszę włosy nie rozczesane dopiero po wysuszeniu je rozczesuję dzięki czemu włosy są proste takie lubię, a nie falowane.

    • Tu ważna też jest szczotka. Ja jak kiedyś lubiłam proste włosy, miałam taka specjalną szczotkę do wyprostowywania włosów. I działała ekstra.

  • Kocham manicure hybrydowy, nie wiem co bym bez niego zrobiła… kręcę tak samo włosy jak Ty 😀 tylko robię na ogół 4 mniejsze koczki i zostawiam na noc :) Co do szminek to nigdy ich nie używałam, nie potrafię dobrać sobie koloru :( ostatnio nawet rozglądałam się za jakąś, bo bardzo podobają mi się podkreślone usta. Ale to chyba nie dla mnie… dlatego na większe wyjścia maluję bardziej oczy i zaznaczam brwi :) a usta pozostają niczym nietknięte, ewentualnie błyszczykiem jak sobie przypomnę 😛

    • 4 koczki. Muszę o tym pomyśleć. Fale będą pewnie jeszcze bardziej wyraźne. :)

  • u mnie coś te suche szampony się nie sprawdzają….jakoś nie widać efektu…;) ale i tak w kryzysowych sytuacjach ich używam…psychicznie czuję się lepiej 😀

    • Haha. Cudne podejście. Ładny wygląd jest w końcu zapisany w psychice. U mnie działają bardzo. Problem jest tylko z tym, że włosy są po nich matowe. Ale jak się na to psiknie ciutkę nabłyszczacza jest git! 😀

  • Zdecydowanie suchy szampon. Ne jeden raz uratował mnie z opresji :)

    • Dla mnie są teraz zbawieniem, jak córce idą kolejne zęby i siły brak na mycie włosów i układanie fryzury. 😀

  • Magdalena Wierzba Ogiela

    Dobre rady zawsze w cenie, chyba w końcu spróbuję tego szamponu:-)

    • Warto mieć go w domu. A już na wyjazdach, to w moim przypadku jest niezastąpiony, bo wtedy jeszcze bardziej wrzucam na luz, ale jakoś tam chcę wyglądać. 😀

Wszystkie zdjęcia i treści na blogu są moją własnością. Nie wyrażam zgody na ich kopiowanie bez mojej wiedzy. Copyright © 2017 Chichotkitrzpiotki.pl